V.V.C.: Vampire Vitae Community

Atak Sabatu okazał się farsą.

Fabrykę zaatakowały jakieś pomniejsze wampiry i ghule. Giovanni i Tremerzy na ich widok zaczęli uciekać. Jedyna, która się ostała to Jennifer. Postanowiłem wykorzystać sytuację i rozprawić się z kilkoma wampirami. Pomóc im w drodze do lepszego życia. Na rusztowaniach pod dachem pojawili się snajperzy i ostrzelali Nosferatu pośród, których stał Anton. Niestety nie udało się zdjąć Hughalhuta. Dostrzegł, że coś jest nie tak, prawie przejrzał moją iluzję. Jeden z Tremerów wyciągnął z pod szaty rękę i wymawiając magiczne słowa rzucił w Luciano kulę ognia. Niestety kompletnie wszyscy obecni z jakiegoś powodu wiedzieli, że to iluzja. Pewnie włącznie z Luciano, który jednak dostał obrażenia. Czyli nie przejrzał iluzji, wierzył w nią, ale wiedział. Bardzo to ciekawe.

Arnauld z Maćkiem ruszyli w stronę Nosferatu, którzy postanowili zniknąć, tylko po to żeby chwilę później się pojawić i zaatakować. Anton padł, ale zdążył ukryć się w Ciemności. Ja zneutralizował kolejnych Nosferatu i ponowiłem atak na Giovanniego. Tym razem była to seria z karabinów. Jednakże jakaś siła wyższa uważała, ze śmierć Luciano nie pasuje jej do fabuły i okazało się, że nic mu nie jest. Bardzo dziwna noc. Zrozumiałem, że mam się nim nie interesować i nie wchodzić mu w drogę, jakkolwiek pojebana nie jest, gdyż i tak sensu to nie ma. Zaatakowało mnie jakichś dwóch typków, ale nie wiele sobie z tego zrobiłem. Nie chciało mi się na nich marnować energii, więc sprawiłem iluzję drabiny sznurowej i wszedłem po niej na rusztowania. Myślałem, że jeszcze będziemy walczyć, ale to już był praktycznie koniec. Maćka i Phillippa otaczał stos trupów, a Jennifer stała na bezgłowym ciałem jakiegoś Setyty, czy Ventrue.

Giovanni i Tremerzy sobie poszli nie niepokojeni przez ‘Sabat’. Zadziwiająca strategia, przypuścić atak na Bielsko i nie rozprawić się z głównymi dwoma siłami w tym mieście, nawet nie próbować. Jest oczywiste, że zostali wysłani na rzeź, która się potem wydarzyła. Typiara z Sabatu wygłosiła jakieś ultimatum, ale okazało się, że ja mogę robić co chcę, co tez uczyniłem. Wróciłem do siebie i zawiadomiłem Grabaża, żeby się nie wychylał.

Po jakimś czasie przybyli do mnie dwaj Setyci oferując mi serca Ravnosów, w zamian za ich współklanowiczkę. No i jeszcze chcieli współpracować, więc się na wszystko zgodziłem oczywiście, gdyż dobro klanu jest najważniejsze. No i Setyci z jakiegoś powodu zawierzyli mojej ocenie czy przyłączyć się do Sabatu czy do Camarilli, znaczy kogo bić. Głupcy, jakby interesowała mnie którakolwiek ze stron. Wystawiłem ich i zginęli atakując fabrykę razem z tymi, którzy zwali się Sabatem. Wilkołaki razem z siłami Tremerów i Giovannich rozprawiły się z tymi co niby atakowali, ale jak wiadomo to nie było naprawdę.

Nowym biskupem, czy księciem, czy kto teraz sprawuję tu władze nad wampirami spoza klanu Ravnos, został jakiś Tremere. Nie znam go, wygląda jak popierdółka Gabriela, wampira przeżartego ambicją do szpiku kości, zaślepionego przez iluzję władzy. Zostało mi kolejny raz przypomniane, że Luciano może robić co chce, tylko teraz bez łamania maskarady?? czy czegoś, a atakować go nie można, bo śmierć. Nie trzeba było, zrozumiałem już to wcześniej.

Comments

Nosz kurwa. Szczerze mówiąc wkurwiasz mnie teraz. Jasne, następnym razem wszystko o wszystkich będę wam mówił z góry i tłumaczył się z każdego elementu fabuły. Gorzej niż Tymon.

Czas Tremerów
 

Już sobie wyjaśniliśmy i jest chyba ok ;)

Czas Tremerów
Witold_Fiore_Hess dragomir_vvc

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.