V.V.C.: Vampire Vitae Community

Nieprzygoda jedna wielka

Koniec neapolu

Jako że wieczór był młody, postanowiłem przejść się na plażę pooglądać morze, którego dawno nie widziałem. Podczas spaceru wyczułem, że ktoś mnie obserwuje, co nie było zbytnim zaskoczeniem, jednak postanowiłem zbyt długo tam nie zostawać.

Mieszkańcy Neapolu, dbali o to byśmy się nie nudzili, więc Malkav megaloman zorganizował przedstawienie, w Krypcie, należącej ponoć do przedwiecznego wampira, a dokładniej w jaskini, z której wchodziło się do krypty. Dzięki muzyce czy innym pokazom, mieliśmy zgłębić naturę tego miejsca lub wampira, który w nim spał, a następnie zobaczyć być może w końcu jego kryptę.

Wieczór zaczął się od nierozstrzygniętego pojedynku z Ventrue i każdy z nas wygłosił recenzję wczorajszego przestawienia. Lokalna Harpia ogłosiła, że zakończyło się to remisem i poprosiła o dogrywkę, w której ostatecznie zostałem ogłoszony zwycięzcą. (chyba)

W międzyczasie Moore i Fitzpatrick, chcieli dostać się do krypty, obrażając przy tym gospodarza imprezy i jego metody, na co się obraził i zabronił im wejścia do krypty, bo i tak nie docenią i zepsują atmosferę. Moore też się obraził i wyszedł w pośpiechu.

Każdy, który miał coś do zaprezentowania mógł to zrobić, więc Jennifer postanowiła dać koncert na harfie. Nawet nie wiedziałem że tak pięknie potrafi grać, i widziałem że kilku wśród zgromadzonych toreadorów, a także Malkav wpadli w zachwyt i całkowicie byli pochłonięci jej grą.

Nie trwało to długo, gdyż nagle Malkav stanął w płomieniach i zapanowała panika. Zdjąłem kurtkę i próbowałem go ugasić, jednak nic to nie dało, ewidentnie był to skutek jakiejś magii, a płomienie nie były zwyczajne. Wył i czołgał się, i po dłuższej chwili nie pozostało z niego nic, poza popiołem. Wkrótce po tym zjawiły się ogary, które wyprowadziły Fitzpatricka z krypty, a także przyprowadzili Ravnosa. Okazało się że mamy godzinę na wyniesienie się z miasta, gdyż ponoć my byliśmy winni temu co zaszło, a przy okazji włamaniu do krypty przez Antona.

Nie było szansy na negocjacje i obronę, a byli dość stanowczy. Przeprosiłem więc za zaistniałą sytuację i udałem się na samolot.

Na miejscu nie czekało nas miłe powitanie. Misja okazała się klęską, a my zostaliśmy zdyskredytowani i odsunięci od polityki miasta. Zostałem pozbawiony pozycji ogara, a Moore regenta. Benjamin Skalski zostanie wybrany na Duxa Bellorum, a miasto zostanie rzucone sabatowi na pożarcie.

Byłem zbyt oszołomiony zaistniałą sytuacją, zeby do końca pojąć co się dzieje. Moje działania były bez zarzutu. Wszelkie zarzuty wskazywały na Tremerów i to oni poddali się każe w Neapolu za zaistniałą sytuację, co wskazuje na Moora, jako głównego podejrzanego, biorąc pod uwagę jego kłótnię z malkavianem.

Książę dał nam ostatnią szansę, na wyjście z sytuacji z honorem – samobójcza misja na terytorium Sabatu. Zgodziłem się bez wahania, jednak reszta grupy nie miała dylematów i nie zgodziła się.
W rozmowie z nimi, stwierdzili że mają wszystko w dupie, nie będą się angażować w politykę i zajmą się swoimi celami, związanymi ze starym księciem Bielska i Dworem Cienii, nie przejmowali się nawet groźbą wyrzucenia z własnych klanów (Ci co mają).

Udałem się do mojej primogen, która pochwaliła mnie za moje starania i wyraziła ubolewanie z zaistniałej sytuacji. Uzgodniłem z nią, że na razie będę dalej trzymał się z Grupą Okultystyczną i kontrolował ich poczynania, a nawet im pomagał. A także patrzył na zachowania Sabbatu i Camarilli i czekał na ruch którejś z nich.

Comments

Witold_Fiore_Hess LukaszWojcik

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.