V.V.C.: Vampire Vitae Community

Ex Profundis
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

…tak jak przewidziałeś Mistrzu, lokalni przedstawiciele naszej wspólnoty okazali się nader niekompetentni w swoich dotychczasowych działaniach. Jak dotąd mój pobyt tutaj okazał się marnotrawstwem czasu.
Regent postanowił nawet w swej mądrości, wypożyczyć moją osobę do dyspozycji Księżnej, która raz za razem spluwa nam w twarz. Wyobraź sobie mistrzu, że uczyniła szeryfem Gargoyla! Zapewniam, że ta zniewaga jej nie ujdzie, już o to zadbam, gdy tylko podporządkuje sobie Fundację.
Wracając do meritum. Po przybyciu do elizjum okazało się, że muszę jeszcze oczekiwać, aż ta suka łaskawie mnie przyjmie. Na domiar złego wygląda na to, że ekspertyza Tremerów nie jest dla Litościwie Panującej wystarczająca. Do pomocy zaprzęgła przedziwną zbieraninę. Po kolei mamy, zatem: Giovaniego, który zgodnie z rodzinnym zwyczajem za punkt honoru postawił sobie włazić księżnej do tyłka, Ravnosa, któremu wydaje się, że posłuszeństwo to coś, co przydarza się innym, Torreadora, który wygląda jak włóczęga (choć pewnie nim nie jest gdyż boi się szczurów) oraz Kiasyda, o którym ciężko mi coś więcej powiedzieć. Od dwóch ostatnich na milę śmierdzi mi sabatem, będę ich miał na oku.
W końcu Księżna przyjęła mnie i wyjaśniła istotę swojego problemu. Okazało się, że poczyniła niefortunną inwestycję w budowę hotelu, który jak twierdziła prawdopodobnie jest nawiedzony. Póki, co nie odkryłem, w jakim celu postanowiła zrobić coś tak nierozsądnego jak inwestycja w hotel, ale moje ghule już nad tym pracują. Nie przeciągając wyruszyliśmy na miejsce. Okazało się, że jest ono objęte dziwaczną anomalią uniemożliwiającą działanie urządzeń elektrycznych. Po pobieżnym przebadaniu nie odkryłem żadnych skupisk magicznej energii, które warte byłyby budowania tam czegokolwiek. Sam hotel był niewątpliwie objęty jakimś rodzajem magii, przestrzeń została wypaczona, pojawiła się nawet obsługa złożona z nienaturalnych na wpół ludzko zachowujących się widziadeł.
Szybko okazało się, że ucieczka z hotelu jest niemożliwa. Straciłem kontakt z moją ochroną i resztą towarzyszących mi pomagierów, gdy starałem się opuścić budynek. Po powrocie odnalazłem bezdomnego Torreadora i za namową recepcjonistki udaliśmy się do swoich pokoi. Jak należało się spodziewać iluzja pokrywająca hotel nie była doskonała i zacząłem dostrzegać pewne nieścisłości, podczas gdy mój “towarzysz” postanowił uciekać przed stadem szczurów. Ja sam, spokojnie zaczekałem na zapowiadaną przez obsługę atrakcję wieczoru i okazało się, że jestem jej głównym składnikiem. Zaprowadzony na dół stanąłem nad ogromną areną bokserską i zostałem poproszony o zajęcie miejsca w narożniku. Sam wiesz mistrzu, że pięściarstwo nie jest moją najmocniejsza stroną, jednak na ten czas nie widziałem innego wyjścia jak grać w tę grę z nadzieją, że ujawni się mój oprawca. Ufny w swą moc kontroli umysłu stanąłem na ringu. W moim narożniku znajdowali się już Giovani i Torreador. Moim przeciwnikiem okazał się mityczny Minotaur. Niestety próby dominacji nie przyniosły odpowiedniego skutku.
Nagle ni stąd, ni zowąd na ringu pojawili się również Ravnos, Kiasyd i o zgrozo Wilkołak w formie bojowej. Wiesz mistrzu, że nie znoszę tego ścierwa. Przeciwnik widząc nowo przybyłych postanowił w końcu się ujawnić i przybrał swoją prawdziwą formę. Jak należało się spodziewać fenomeny zachodzące w hotelu miały źródło demoniczne. Na szczęście dywersja ze strony zbieraniny Księżnej pozwoliła mi zdobyć broń i zgładzić demona. Pozostawił on za sobą parę bokserskich rękawic, którym wkrótce mam zamiar przyjrzeć się bliżej. Wilkołak oczywiście ulotnił się błyskawicznie, zanim miałem okazje się nim zająć.
Po powrocie do Księżnej okazało się, że feralne miejsce odkształcało również czas i moja nieobecność trwała wielokrotnie dłużej niż jedna noc. Księżna wydawała się zadowolona z mojego sukcesu, poprosiła jednak o zachowanie w tajemnicy demonicznych wpływów na terenie miasta, obiecując przysługi. Informacja ta jest oczywiście kluczowa dla naszych dalszych poczynań, jednak na razie nie zdradzę jej mojemu nowemu nieudolnemu Regentowi. Wydaje się jasne, że ktokolwiek stał za przyzwaniem demona celuje w zaszkodzenie Księżnej, a co za tym idzie może być w przyszłości obiecującym pionkiem.
Jeśli chodzi zaś o moje inne poczynania…

View
Zespół do zadań Okultystycznych
Z dziennika Antona Fitzpatricka

Wrzesień 2016

Zostałem zaszczycony niespodziewanym wezwaniem do Księżnej. Po zabezpieczeniu mojego księgozbioru i zabraniu niezbędnych przedmiotów, udałem się na Zamek Sułkowskich, aby spotkać się z władczynią naszego miasta. Oprócz mnie, w spotkaniu wziął udział Tremere z bielskiej piramidy, Toreador, któremu wydaje się, że bycie gwiazdą rocka jest dobrym sposobem na utrzymanie maskarady, młody Giovanni Paolo Marco oraz Ravnos o nieznanym mi imieniu.

Księżna zleciła nam zadanie rozwiązania zagadki morderstw robotników w hotelu stawianym przez nią w Cygańskim Lesie. W zamian mieliśmy utrzymać prawo do dalszej egzystencji w tym mieście. Po krótkiej odprawie z ghulem Księżnej, udaliśmy się obejrzeć miejsce wydarzeń. W drodze wpadliśmy w dziwną anomalię, która powodowała awarie sprzętu elektronicznego. Pozbawieni metod kontaktu, zagłębiliśmy się w ciemność otaczającą plac budowy. W jego miejscu znaleźliśmy otwarty i funkcjonujący hotel. Wydało nam się to podejrzane, ale po krótkiej dyskusji z odźwiernym weszliśmy do środka. Ja oraz Ravnos otrzymaliśmy klucze do pokojów na nieistniejących piętrach. Postanowiliśmy to zbadać i zostawiliśmy Tremere, Torreadora i Giovanniego w jałowej dyskusji z efemeryczną recepcjonistką.

Po drodze do pokoju Ravnos postanowił użyć przemocy na towarzyszącym nam boy’u hotelowym, który zmienił się w drewnianego golema. Moja władza nad ciemnością pomogła nam łatwo pokonać to stworzenie. Kiedy kukła rozpadła się, iluzja zniknęła. Na zewnątrz znaleźliśmy wilkołaka, który postanowił strzec śmiertelników przed tym miejscem. Udało nam się zawrzeć z nim układ, przeniósł nas do reszty naszej wyprawy akurat w momencie kiedy Tremere został zmuszony do walki z istotą z piekieł. Dzięki naszej interwencji udało się zniszczyć tę formę demona i wygnać go na jakiś czas. Udało się też ocalić Giovanniego od pewnej Ostatecznej Śmierci.

Po powrocie na Zamek okazało się, że zniknęliśmy na 3 tygodnie, mimo iż dla nas minęło najwyżej kilka godzin. Księżna zaniepokojona prawdą o wydarzeniach w Cygańskim Lesie rozkazała nam sformować grupę zajmującą się dziwnymi zjawiskami o naturze mistycznej, które mogłyby zagrażać porządkowi wśród wampirów w Bielsku-Białej. Nie pozostało nam nic innego jak się zgodzić.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.