V.V.C.: Vampire Vitae Community

X-files

Poinformowałem Grabaża o tym, że będziemy rozprowadzać krew wśród wampirów w Bielsku-Białej. Nie był z tego powodu zbyt uszczęśliwiony, gdyż widzi pewne problemy z tym, jak mogą to odebrać jego ludzie, jeśli będą w to zaangażowani. Muszę przemyśleć sprawę, może będzie się dało to jakoś inaczej rozwiązać. Na razie poleciłem mu zacząć organizować swoich ludzi, żeby mogli w najbliższym czasie dostarczać przesyłki wampirom. Następnie w tej sprawie odezwał się Krieg, że chce za to kasę jakąś. Umówiliśmy się na 10% od zysków. Nie czuję się zbytnio pokrzywdzony.

Zajęliśmy się w końcu sprawą Alchemika. Książę tego miasta ze swoimi ogarami nie posunął w ogóle się w tej sprawie, więc musimy zrobić to za niego. Zaproponowałem zbadanie zabójstwa syna Alchemika, Abrahama. Powiedziałem Kriegowi, żeby ubrał się porządnie, a nie jak zbuntowany nastolatek i ruszyliśmy razem z Moorem, Paolo Marco i Vasylem na cmentarz wykopać ciało. Używając iluzji przekonałem grabarza do wykopania ciała, a ten w zamian poinformował Petera, który go zdominował o tym, że się interesujemy ciałem. Ten przyszedł niedługo później, pewnie akurat przechodził. Przenieśliśmy ciało do ambulansu i Vasyl zaczął go kroić, Giovanni przywoływać duchy, a Krieg dotykać je w różnych miejscach. Ja ich trochę postraszyłem iluzjami, ale gbury nie doceniły sztuki. Tyle się dowiedzieliśmy, że wampira ogarnął szał i wyssał biedaka, a ktoś pozbawił ciała oczu. Tremere skontaktował się z jakimś krukołakiem i dowiedzieliśmy się, gdzie jest inny krukołak, ten, który dziobał oczy. Laska Lacrimosa siedziała w areszcie, więc ją stamtąd bez większego trudu wyciągnęliśmy razem z Paolo Marco, ukrywając się pod zasłoną iluzji. Trochę się wyrywała, ale zagroziłem jej śmiercią, więc się uspokoiła, mądra kura. Zrobiliśmy rundkę dookoła centrum, ja udawałem że rozmawiam przez komórkę i już byliśmy na zamku, w pokoiku przydzielonym nam jeszcze przez poprzednią księżną. Ciekawe, czy ktoś go sprawdzał odkąd ta przestała władać Camarillą w tym mieście, baj de łej. Chcieliśmy się dowiedzieć coś od Lacrimoski o Alchemiku i jego synu, ale ta była trochę oporna. Powiedziała nam, że zjadła oczy, bo tak chciał ojciec ofiary, co nie było jakąś rewelacją. Powiedziałem jej, że możemy wymazać z rejestru w Polsce wszystkie jej przewinienia, ale z zagranicy to trochę za dużo, jeśli nie przekaże nam żadnych bardzo znaczących informacji. Powiedziała, że z oczu wyczytała śmierć Alchemika, który jak każdy nieśmiertelny jej pragnął, co jest wielką bzdurą. Nie przypominam sobie, żeby Connor MacLeod chciał umrzeć w którejkolwiek części Nieśmiertelnego. Potem powiedziała, że chce milion dolarów za skontaktowanie nas z Alchemikiem, co byłoby miłe, ale nie niezbędne nam w tym momencie. Przecież i tak nie mamy, co mu zaoferować. A wtedy Krieg zaczął ją bić, to znaczy próbował, ona się zamieniła w ptaka, a on ją złapał za ogon. Widać było po Kriegu i Moorze, że próbują nad nią jakąś psychiką i magią oddziaływać, ale poza potem na ich czołach nic się nie wydarzyło. Aż w końcu udało im się ją zdominować.. brawo, bo aż zaczęło mi się ich żal robić.

View
Exhumacio interrogacio

Na kolejnej naradzie primogenów przedstawiła się Jannine, która objęła stanowisko primogena Toreadorów. Klan spoko (mają wyjebane prawdopodobnie), primogeni spoko (a co mają powiedzieć), Wenancjusz o dziwo spoko (pewnie dobrze się kryje).
Pogadałem sobie na temat procentu jaki będą mi płacić Moore i jak się okazało, Moore płacił Yang tylko 7% i na tyle przystałem. Dragomir mi będzie płacił 10% (łaskawie się zgodziłem).

Postanowiliśmy się zająć Chemicznym Alim. Stwierdziliśmy że przyglądniemy się sprawie śmierci jego syna i spróbujemy znaleźć winnego. Postanowiliśmy przeprowadzić exhumację jego zwłok. O dziwo przypałętał się Peter, który siedzi cicho w mieście, ale obserwuje grób Abrahama. Potwierdził, że źródło jego nieśmiertelności może pochodzić z demonicznego paktu, ale rozerwanie go poprzez zabicie demona będzie raczej trudne. Trzeba znać warunki paktu, kiedy może zostać zerwany. Powiedział także, że inne jego umiejętności mogą pochodzić z paktu i niekoniecznie wie, co robi, albo jak to robi, ale się dzieje i działa.

W furgonie, doskonale zabalsamowane ciało pooglądaliśmy dokładnie. Jego duch już odszedł i nie da się z nim skontaktować. Duchowy dotyk pokazał mi emocje szału i głodu. Prawdopodobnie został zabity przez wampira w szale. Dodatkowo pozbawiono go oczu, okazało się że zostały wydziobane i zjedzone przez krukołaka o imieniu Lacrimosa. Emocje alhemika były skomplikowane. Żal, ale też akceptacja śmierci, smutek i coś innego, czego nie złapałem do końca.
Wezwaliśmy kruka, który powiedział nam, że Lacrimosa siedzi w pierdlu oskarżona o wszystko. W egipcie też. Okazało się, że szmuglowała z tamtąd lustro do polski, pewnie dla Igora albo Baszto Balboro.

Liliac i Paolo Marco ją wyciągneli z więzienia i przywieźli do Zamku. W zamian za to, że Ravnos się zgodził ją oczyścić z Zarzutów na terenie Polski, powiedziała nam że zjadła oczy Abrahama, by poznać przyszłość Alchemika. Dowiedziała się, że w końcu umrze, czego najwyraźniej pragnie (chętnie mu pomożemy), ponieważ jest nieśmiertelny i stracił już dużo przyjaciół i bliskich. Chcieliśmy się dowiedzieć, gdzie możemy znaleść AlaMcBeala jednak ona nie chciała gadać, była beszczelna i nie czuła powagi sytuacji. Żądała absurdalnych cen za informację, a te buraki chciały jej wszystko oddać z pocałowaniem rączki, w dodaku uparcie opierała się naszym dyscyplinom. W końcu się wkurwiłem, wziąłem ją za fraki i Moore ją zdominował tak, żeby myślała że chętnie nam pomogła. Zmienona w kanarka, wszystko nam pięknie wyśpiewała…

View
Disco, krew i alchemik.

Kolejna impreza zorganizowana przez księcia z Camarilli, który teoretycznie włada Bielskiem i Białą. Tak jak poprzednia tak i ta pokazała, że ich książę kompletnie nie ma gustu ani wyobraźni, a tym bardziej duszy artysty. Toreadorzy to banda pozerów, nie mam pojęcia czemu ktoś jeszcze ich w ogóle traktuje poważnie. Do tego Krieg jest kompletnym idiotą. Zabezpieczenia, ochrona i selekcja na tej ‘imprezie’ praktycznie nie istniały. Alchemik, najbardziej ścigana osoba w tym mieście, po prostu sobie weszła niezauważona przez nikogo do Od Zmierzchu do Świtu jakby nigdy nic, pewnie ma wyjebane na obecnego księcia tak jak wampiry i inne nadnaturale w tym mieście.

Następną sprawą, która księcia przerosła jest dostawa krwi dla wampirów w mieście, które nie mają ochoty polować, bo się pobrudzą. Widocznie za mało ma ludzi, żeby mogli dopilnować tak trywialnych rzeczy. Wykorzystałem okazję i spytałem czy mogę zająć się sprowadzaniem i dystrybuowaniem krwi dla wampirów w tym mieście i Krieg ucieszony wydał mi na to pozwolenie, czyli oficjalnie. Ciekawa sprawa, myślałem że będzie miał coś przeciwko, ale jak tak, to idealnie. Już następnej nocy skontaktowałem się z Gangrelem, który dostarczał Bielsku świeżą krew. Okazało się, że nie jest on z Bielska, a dostarcza też krew do Katowic. A książę Katowic jest bardzo niezadowolony z panującego tu nad wampirami z Camarilli w Bielsku-Białej Kriega. Ten bowiem olał ciepłym moczem wszelkie stosunki dyplomatyczne z przyległymi miastami i niektórym personom się to nie do końca spodobało. Gangrel dostał polecenie o nie sprzedawaniu krwi do Bielska. Zawarłem z nim układ, że będzie sprzedawał tę krew mnie, a ja będę ją transportował do Bielska i Białej. Chcemy też zawrzeć bliższą współpracę i rozszerzyć działalność na miasta należące do kolejnej beznadziejnej organizacji, którą jest Sabat. Skontaktuję się z Ravnosami z tych miast i myślę, że bez większych problemów będzie to można zorganizować.

Od Zmierzchu do Świtu odwiedziła też Janine, stwórczyni zasiadającego obecnie na tronie. Ogłosiła, że będzie zajmować stanowisko Primogena w Radzie wampirów z Camarilli. Naszła jej też ochota na rozmowę ze mną i dowiedziałem się, że zna dużo wampirów należących do mojego klanu, lecz mojego stwórcy nie zna. Posililiśmy się razem i wyraziłem chęć spotkania w przyszłości w bardziej ciekawym miejscu.

View
Welcome to Club Hell!

Proszę państwa, chłopcy i dziewczęta w dowlonym wieku, zapraszamy wszystkich do nowego klubu otwartego w budynku starej poczty i teatru! Woohoooo! Koka, hera, hash, LSD, mocarz i czym chata bogata.

Na otwarcie knajpy zjechało się większość spokrewnionych z Bielska i okolic. Knajpa chyba się podoba. Nawiedziło mnie kilka osobistości chcąc mi zepsuć wieczór, ale nie dałem się i piłem sobie wesoło co popadło. Najpierw przyszedł smutny Paolo Marco, mówiąc że jego stwórca chce sobie ze mną pogadać o alchemiku. Oksy, przyszedł i zaczął kłamać jak to zabił Celestię i rozpieprzenie domeny Giovanni, to było niejako pokłosie ich bitwy. Potem stwierdził, że nieśmiertelność alchemika bierze się z paktu z demonami i zaproponował że sprowadzi znajomego Baali – Damienia, który sprowadzi tego demona i doprowadzi do zerwania paktu. Yeah, right! Na bank sprowadzę se kolejnego pojebanego infernalistę do miasta. Następne proszę. Emmm noo więc pójdziecie do zaświatów, przebijecie się przez krwiożercze widma, znajdziecie niewiadomo gdzie gladiusa, który już od dawna nie istnieje i go zniszczycie, a potem można będzie zabić alchemika. Even better! Niech spada do swojej podmokłej nory w wenecji.

Hughalhut i Moore chcą stołki! Powiedziałem, że dostaną jakiś stołek, jak się zajmą problemem garnizonu. Mogą to zrobić razem.

Przy okazji książę katowic – Jurgen Sankt, poczuł się obrażony, że u nas jest ciekawie i nikt nie chce wyjeżdżać, ani go poznać osobiście, więc zwrócił swoją uwagę, wykupując zapasy z banku krwi. Łotewa – będziemy sobie odsołrsować. Moore, Liliac i kto tam jeszcze (Giovanni), mogą sobie sprowadzać i sprzedawać krew w mieście. Najlepiej żeby konsultowali z Ulissesem, bo on ma listę ludzi nadających się do picia.

Janine zaszczyciła nas niespodziewaną wizytą. Fajnie, że przyjechała, jak większośc jest już pozamiatana. Zajmie stołek primogena w mieście i na pewno zrobi jakiś rozpierdol. Fak mi, lubiłem to jak stałem z boku i się patrzyłem. Jak będę musiał za nią sprzątać albo zaszkodzi mi osobiście, to się wkurzę. Ale na razie poszła się zabawić i wyrwała Liliaca. Nie wiedziałem, że gustuje w brzydalach albo nie potrafi go przejrzeć. Może jej powiem. Z resztą, jak ma mejkap to na to samo wychodzi.

Ktoś chciał zepsuć imprezę i namalował taumaturgicznego kutasa na ścianie w kiblu, przez co prawie jednemu z nas odjebało. Przy okazji ktoś wkulał jakiemuś młodemu ventrue i wyssał jakiegoś ludzia w kiblu. Trzeba było ich ukradkiem wyprowadzić. A z ciekawostek, to ogłuszył go m.in. Alhemik, który wlazł do knajpy tak o, mimo że było w niej z 50 wampirów z czego 5 ogarów. I żaden go nie zauważył. Przejebane. Zajmę się nim osobiście.

View
Game of Strings

Spotkałem się z bliźniaczkami. Wydaje się, że zadomowiły się w Bielsku-Białej. Przyprowadziłem ze sobą w darze dwie dorodne ofiary. Warto utrzymywać dobre stosunki z Biancą i Bellą, mogą okazać się bardzo pomocne.

Wezwał mnie na rozmowę Luciano. Przekazał mi, że zdobył kilka informacji na temat alchemika i poprosił mnie, abym sprzedał je księciu. Dał mi również księgę związaną z jego badaniami, być może zawarte w niej informacje przyczynią się do posunięcia jego prac do przodu. Mam zamiar wnikliwe ją przestudiować i podzielić się z nim spostrzeżeniami.

Na otwarciu nowego Elizjum, klubu Od zmierzchu do switu, zebrało się około pięćdziesięciu wampirów.
Miałem okazję porozmawiać z Kriegiem, przekonałem go aby, w zamian za to, co odkrył mój stwórca, zobowiązał się do pomniejszej przysługi na rzecz naszego klanu. Po dobiciu targu Luciano opowiedział mu historię alchemika. Ignacy Bloomer został zabity w czasach starożytnych, a jego dusza została oddzielona od ciała, przez co jego fizyczna powłoka błąka się po świecie materialnym odradzając się po każdym jej zniszczeniu. Luciano wysnuł teorię, że w sprawy mogły być zaangażowane siły demoniczne. Zaproponował dwa rozwiązania: pierwszym jest przywołanie demona, z którym alchemik dobił targu i zmuszenie do zerwania paktu, a drugim jest podróż w zaświaty w celu odnalezienia broni którą został zgładzony Bloomer. Książ zdecydował się na drugą opcję nie chcą mieć nic do czynienia z infernalistami. Zobowiązałem się, że odnajdę rzeczoną broń z pomocą bielskiej Hierarchii, a następnie zorganizuję wyprawę do zaświatów, oczywiście za odpowiednią cenę.

Kiedy wychodziłem z Pandemonium zaczepiła mnie Vittoria Giovanni – moja “siostra”, o której istnieniu dopiero niedawno się dowiedziałem. Porozmawiałem z nią przez chwilę. Dałem się też przekonać na wspólne polowanie, żeby zacieśnić trochę więzy rodzinne.

Kiedy skończyliśmy, zauważyłem, że w klubie zrobiło się zamieszanie. Ktoś wprowadził w torpor młodego Ventrue i zabił osobę, na której się pożywiał. Dość szybko zidentyfikowałem sprawców używając nekromantycznego rytuału na ciele ofiary. Okazało się, że za wszystkim stoją alchemik i jakiś nieznany mi wampir, najprawdopodobniej anarchista. Pomimo wysiłków ludzi księcia nie udało się ich odnaleźć.

Tej samej nocy udałem się na cmentarz ewangelicki, gdzie odbyłem rozmowę z Klarą Sobańską. Hierarchia pomoże w zniszczeniu alchemika. W zamian za pomoc w rozprawianiu się z renegackimi upiorami będą też dostarczać mi informacje o tym, co dzieje się w mieście.
Pozostała część tej konwersacji objęta jest tajemnicą. Jak na razie Klara okazała się być najbardziej kompetentną osobą, którą spotkałem w tym mieście, odkąd nie ma w nim Celestii. Mam nadzieje, że dalsza współpraca będzie układać się dobrze.

View
Od zmierzchu do świtu...

Nowa lokalizacja Elizjum okazała się nastręczać tyle problemów, ile przewidywałem. Stary budynek poczty został wypatroszony i w środku, zamaskowany starymi ścianami kamienicy z XIX wieku, powstał nowoczesny, wielopoziomy klub. Inicjatorem tego pomysłu był nasz wspaniały Książę. Już w noc otwarcia jeden z wampirów został znaleziony w letargu, a na ścianie znaleźliśmy taumaturgiczny symbol używany przez Anarchistów. Zamazałem go, aby stracił swoją moc i poinformowałem Księcia o tym co zaszło, oczywiście nie był zadowolony i mruczał coś o nieudolności swoich podwładnych, ale powinien o tym pomyśleć, zanim urządził Elizjum w miejscu, które jest dostępne dla Śmiertelnych. Ciało zostało dyskretnie usunięte, a wampir w letargu obudzony.

Złożyłem również wizytę na Szyndzielni, w towarzystwie Gabriela Moore spotkaliśmy się z wilkołakami, które szykowały się do obrony swojego Caernu. Oprócz wilkołaków, i ich krewniaków, było tam całkiem sporo innych nadnaturalnych istot, które przybyły, aby pomóc swoim sprzymierzeńcom. Wśród nich znalazł się nawet wampir Sabatu, Georg z klanu Tzimisce, nie ujawniłem swojej tożsamości, ale przyznałem się do posiadania wiedzy na temat Zniekształcenia. Kiedy zobaczyłem, co ten niski, łysy jegomość próbuje stworzyć, natychmiast wiedziałem, że warto było się odsłonić. Projekt Georga jest istnie tytaniczny, aby stworzyć sobowtóra, wilkołaka, który jest powodem ataku na Sept Cieni, musimy zmienić każdą formę wilkołaka, którą może przyjąć ochotnik. Jeśli ten projekt się zakończy powodzeniem, będzie to jeden z najbardziej spektakularnych wyczynów o jakich słyszałem…

View
Banki Krwii puste!

Nikt nie wie, czy wynikło to ze wzmożonej kontroli dostaw krwii, czy nagłego wykupienia jej przez jedną grupę, ale faktem jest, że na czarny rynek trafiło za mało, aby zaspokoić potrzeby Bielskich Kainitów. Ci, którzy byli zależni od tej formy pożywienia, znaleźli się nagle zmuszeni do polowania na mieście. Miejmy nadzieję, że nie dojdzie do naruszenia domen, czy wewnątrz klanowych walk o najlepsze ofiary.

View
Głodne Psy Wojny

Miasto nie przestaje mnie zaskakiwać. Jest najwyraźniej super ciekawym miejscem spędzania czasu i mekką supernaturali z całego świata. Najpierw przybył tzimisce i spytał czy może się zatrzymać w naszym mieście, oczywiście kazałem mu spadać. Mam dość sabatników pieprzonych zdrajców, zwłaszcza jak nie mówią, że są z sabbatu. Jak są z sabbatu to przynajmniej wiadomo że Cię zdradzą. A jak mówią, że nie są to pewnie są i też Cię zdradzą, ale ciężej jest przewidzieć kiedy. Więc nie wpuszczam do mojego miasta żadnych pieprzonych sabatników.

Potem się przypałętał Gangrel Karl “Królicze Oczy” Marcier, łowca wilkołaków z listem od justycariusza, który dowiedział się, że mamy jakiś wilkołaczy problem (ciekawe kto mu kapuje, pewnie ventrue i nosferatu). Przybył ze swoją wesołą gromadką sobie zapolować. Mam już dość wampirów w tym mieście, więc całą zgraję odprawiłem, grzecznie dziękując i zapewniając że sobie poradzimy. Królika zostawiłem jednak, żeby mnie wyedukował w Wilkołaczych sprawach, szczepach i innych pierdołach. Musze o nich więcej wiedzieć, jeśli mam sobie z nimi poradzić.

Tymczasem w mieście pojawiła się grupa organizująca nielegalne walki na przegibku, co wzbudziło zainteresowanie paru wampirów w mieście. Lubią patrzyć, jak se ludzie dają po mordach i obstawiać kasę. Wysłałem mojego ogara, żeby obadał co się dzieje i wyjaśnił plotki mówiące, że niektórzy goście, są “za dobzi” jak na swoją posturę, co sugeruje, że mają dostęp do niezłych środków bojowych albo vitae.

Oczywiście zwrócił na siebie uwagę (już go nie posyłam na misje wymagające dyskrecji, zapamiętać), rozjebał pare aut i dostał pare kulek. Jak wyśledził Dragomir Liliac, typy wróciły do bielskiego garnizonu, a złapany przez ogara typ (cośtam mu się udało), jest żołnierzem. Polują na spokrewnionych, piją ich krew i handlują dragami, i zbierają na emeryturę na Bahamah. Całością kieruje Ryszard Muśko, ppłk, dowódca batalionu. Pewnie spóścizna po Marissa Blaskovisch, dr med., albo może zamieszany jest w to alhemik, ale nie słyszałem, żeby on prał mózgi, tylko wampiry.

Są dwie opcje – albo nasyłamy na nich ABW, CBŚ, ŻW i inne takie albo bierzemy i przejmujemy ich biznes. Obecnie skłaniam się w kierunku przejęcia tej bandy i zrobienia z nich moich peonów. Zobaczymy jak są podatni na nasze zakusy. Jak są odporni, to skurwysyny spłoną.

View
I was cryin' when I met you

Jakiś czas temu przybył do mojego wieżowca upiór – dziewczyna w białej zwiewnej sukni, o czarnych gałkach ocznych, z których kapią czarne łzy i głębokich śmiertelnych ranach na przedramionach. Przedstawiła się jako Klara Sobańska i oznajmiła, że jest moim kontaktem z radą anacreonów w Bielsku-Białej. Sama zasiada w radzie z ramienia Milczącego Legionu. Po tym jak Leda przyszła do rady z poselstwem, po długich obradach zgodzono się na kontakt z kainitami i wybrano Klarę do kontaktu z Giovanni z uwagi na jej głębokie zrozumienie istoty pokuty, a co za tym idzie większą odporność na wypaczający wpływ świata materialnego. Wcześniej kontaktowała się z Celestią, a jako że ona zniknęła, przyszła do mnie.

Moją pierwszą wiadomością dla niej była informacja o tym, że dzięki moim działaniom wilkołaki obiecały powstrzymać jednego ze swoich od naruszania spokoju upiorów w bielskiej nekropolii. Klara przekaże to reszcie rady. Zanim odeszła powiedziała, że jeżeli chce ją spotkać, mogę przyjść na cmentarz ewangelicki po zmroku i stanąć przed grobem Teodora Sixta. Stwierdziła, że czuje u mnie niepokój, smutek i pustkę. Zaproponowała, że możemy o tym porozmawiać kiedy spotkamy się następnym razem…

ghost2.jpg

Odbyłem rozmowę z Luciano Giovanni. Powiedział, że nie jest pewien, czy Celestia zginęła, że pojedynkował się z nią w zaświatach i doprowadził do torporu, ale zanim zdążył zaciągnąć ją z powrotem na plan materialny, przybyły zaprzyjaźnione z nią upiory. Wszystko przerwał wybuch spowodowany przez alchemika. Wybuch z jakiegoś powodu miał wpływ na zaświaty. Kiedy Luciano doszedł do siebie, nie było już ani upiorów, ani Celestii. Nie wiadomo, co się z nią stało. Luciano powiedział mi coś więcej o alchemiku. Klan Giovanni był z nim w kontakcie już od jakiegoś czasu. Ostatnio jednak w jego modelu działania coś się zmieniło, przez co zrobił się niebezpieczny dla wszystkich wampirów. Jako że mój stwórca nie ma za dużo czasu, kazał mi się nim zająć. Podzielił się ze mną swoim podeściem do teorii nekromancji. Luciano podąża za czymś w stylu hybrydy klasycznej szkoły I doktryny Celestii. Pracuje nad rytuałem pozwalającym utrzymać kontrolę nad duchami po nastaniu wiecznej nocy.

View
This looks like a beginning of a beautiful friendship

Książę wypytał mnie o podejście naszego klanu do sposobu, w jaki należy działać w mieście. Przedstawiłem mu nasze stanowisko, zaznaczając, że leży ono również w interesie miasta.

Spotkałem się z Giorgio Giovanni w jednej z bielskich kawiarni, szczegóły konwersacji pozostawię jednak na razie dla siebie.

Skontaktował się ze mną główny teurg Septu Cieni prosząc o pomoc. Powiedział, że książę rozmawia właśnie z tancerką czarnej spirali o współpracy wampirów z tym plemieniem. Chciał się ode mnie dowiedzieć, gdzie to spotkanie się odbywa. Prosił również, żebym udał się tam z nim. Zgodziłem się, ale w zamian za to, że wilkołaki obiecają powstrzymać swojego pobratymca, który niszczy upiory, po to by TCS nie mogli wykonywać z nich pancerzy, od działania na terenie Bielska i okolic. Kiedy dobiliśmy targu, użyłem swoich źródeł, aby zlokalizować księcia, po czym poinformowałem o jego lokalizacji głównego teurga SC . Zgodnie z obietnicą udałem się tam po drodze spotykając się z teurgiem. Książę po wysłuchaniu obu stron postanowił zachować neutralność wampirów, co uważam za dobrą decyzję. Ostatnie czego potrzebujemy to otwartej walki z jakimikolwiek wilkołakami. Mój towarzysz z cearnu wyglądał na zadowolonego z obrotu sprawy. W trosce o równowagę w mieście postanowiłem dostarczyć bielskim wilkołakom broń z magazynów przerzutowych.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.