V.V.C.: Vampire Vitae Community

Zmiana kierownictwa

Spotkanie z primogenem Ventrue uważam za sukces. Nie dlatego, że udało nam się ustalić jak nazywa się Ventrue, z którym pokłócił się Łukasz Hanson, ale dlatego, że wydaje mi się, że zrobiłem dość dobre wrażenie na primogenie – najpierw ofiarowując mu pozytywkę wykonaną przez artystę, którego zna i ceni, a następnie przekonując go o dobrych zamiarach naszego klanu. Zgodnie z radami, których udzieliła mi przed spotkaniem Celestia, nie rozmawiałem z nim o miejskiej polityce, pozostawiając to jej.
Na naszą prośbę Primogen Ventrue zawezwał do Elizjum na spotkanie ze mną, Michelem Moorem i Panem Kriegiem członka swojego klanu, który pokłócił się z Hansenem na noc przed śmiercią. Podczas spotkania niewiele się dowiedzieliśmy, pokłócili się podobno o domenę w Jaworzu, Ventrue twierdził też, że w noc kiedy zginął Hansen, był na polowaniu w innej części miasta, ale jakoś nie bardzo mu uwierzyłem. Do tego Leda wyczytała w jego aurze, że jest przerażony.
Zaproponowałem zbadanie historii logowań do nadajników sieci komórkowej telefonu tego Ventrue, żeby dowiedzieć się, czy mówi prawdę. Niestety… Jak się okazało, informacje te zostały usunięte z serwera operatora sieci komórkowej przez nieznanego sprawcę, jednak dzięki temu dowiedzieliśmy się, że podążamy dobrym tropem skoro ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby włamać się na tak dobrze zabezpieczony serwer.
Po wizycie u Anarchistów Kiasyd i Ravnos poinformowali resztę naszej koterii, że nie tylko Camarilla straciła jednego z członków w wyniku działań tajemniczego mordercy. Jedna z anarchistek została zgładzona przy użyciu dyscypliny zwanej strefą cienia przez osobnika wyglądającego identycznie jak sprawca, którego szukamy, co zostało uwiecznione na nagraniu, na którym niestety nie widać twarzy.
Następnej nocy zostaliśmy zawezwani przez szeryfa, który oznajmił nam, że wampir którego przesłuchiwaliśmy, nie żyje. Szeryf zabił go, bo ten stawiał opór przy aresztowaniu (w jego mieszkaniu znaleziono czarny sztylet widoczny w rękach mordercy na nagraniu ze śmierci Łukasza Hansona). Cóż, w świetle tego, co ustaliliśmy, nie bardzo wierzę w winę nieszczęsnego Ventrue. Mógł być w to zamieszany, ale ktoś taki jak On nie byłby w stanie samodzielnie przywołać mocy, które zostały użyte w trakcie zabójstw.
Szeryf poinformował nas, że decyzją księżnej śledztwo zostało zamknięte i mamy zaprzestać dalszych działań w tej sprawie. Mamy więc do wyboru dwie możliwości, albo księżna jest niespotykaną wprost ignorantką, albo – co bardziej prawdopodobne – jest w jakiś sposób zamieszana w całą sprawę.
W takim razie dlaczego zostaliśmy poproszeni o przeprowadzenie tego śledztwa? Przecież księżna musiała się liczyć z tym, że zbliżymy się do rozwiązania, w końcu do takich zadań zostaliśmy powołani jako grupa. Mogła zlecić przeprowadzenie fikcyjnego śledztwa ludziom szeryfa, jeżeli nie chciała nic znaleźć. Jedynym logicznym rozwiązaniem wydaje się to, że na początku zależało jej na tym, żeby odnaleźć sprawcę, a dopiero później zmieniła zdanie pod wpływem jakiś nowych czynników, tylko jakich? Może rozkazy z Warszawy?

View
Koniec śledztwa

Spotkanie z primogenem Ventrue uważam za sukces. Nie dlatego, że udało nam się ustalić, jak nazywa się Ventrue, z którym pokłócił się Łukasz Hanson, ale dlatego, że wydaje mi się, że zrobiłem dość dobre wrażenie na primogenie najpierw ofiarowując mu pozytywkę wykonaną przez artystę, którego zna i ceni, a następnie przekonując go o dobrych zamiarach naszego klanu. Zgodnie z radami, których udzieliła mi przed spotkaniem Celestia nie rozmawiałem z nim o miejskiej polityce, pozostawiając to jej.
Na naszą prośbę Primogen Ventrue zawezwał do Elizjum na spotkanie ze mną, Gabrielem Moorem i Panem Kriegiem członka swojego klanu, który pokłócił się z Hansonem na noc przed jego śmiercią. Podczas spotkania niewiele się dowiedzieliśmy, pokłócili się podobno o domenę w Jaworzu. Ventrue twierdził też, że w noc kiedy zginął Hanson był na polowaniu w innej części miasta, ale jakoś nie bardzo mu uwierzyłem. Do tego Leda wyczytała w jego aurze, że jest przerażony.
Zaproponowałem zbadanie historii logowań do nadajników sieci komórkowej telefonu tego Ventrue, żeby dowiedzieć się, czy mówi prawdę. Niestety, jak się okazało, informacje te zostały usunięte z serwera operatora sieci komórkowej przez nieznanego sprawcę. Jednak dzięki temu dowiedzieliśmy się, że podążamy dobrym tropem, skoro ktoś zadał sobie trud, żeby włamać się na dość dobrze zabezpieczony serwer.
Po wizycie u Anarchistów Kiasyd i Ravnos poinformowali resztę naszej koterii, że nie tylko Camarilla straciła jednego z członków w wyniku działań tajemniczego mordercy. Jedna z anarchistek została zgładzona przy użyciu dyscypliny zwanej strefą cienia przez osobnika wyglądającego identycznie jak sprawca, którego szukamy, co zostało uwiecznione na nagraniu, na którym niestety nie widać twarzy.
Następnej nocy zostaliśmy zawezwani przez szeryfa, który oznajmił nam że wampir którego przesłuchiwaliśmy nie żyje. Szeryf zabił go kiedy ten stawiał opór przy aresztowaniu po tym, jak w jego mieszkaniu znaleziono czarny sztylet widoczny w rękach mordercy na nagraniu ze śmierci Łukasza Hansona. Cóż, w świetle tego co ustaliliśmy nie bardzo wierzę w winę nieszczęsnego Ventrue. Mógł być w to zamieszany, ale Ktoś taki jak on nie byłby w stanie samodzielnie przywołać mocy, które zostały użyte w trakcie zabójstw.
Szeryf poinformował nas, że decyzją księżnej śledztwo zostało zamknięte i mamy zaprzestać dalszych działań w tej sprawie. Mamy więc do wyboru dwie możliwości, albo księżna jest niespotykaną wprost ignorantką albo co bardziej prawdopodobne jest w jakiś sposób zamieszana w całą tą sprawę.
W takim razie dlaczego zostaliśmy poproszeni o przeprowadzenie tego śledztwa? Przecież księżna musiała się liczyć z tym, że zbliżymy się do rozwiązania, w końcu do takich zadań zostaliśmy powołani jako grupa. Mogła zlecić przeprowadzenie fikcyjnego śledztwa ludziom szeryfa jeżeli nie chciała nic znaleźć. Jedynym logicznym rozwiązaniem wydaje się to, że na początku zależało jej na tym, żeby odnaleźć sprawcę, a dopiero później zmieniła zdanie pod wpływem jakiś nowych czynników, tylko jakich. Może rozkazy z Warszawy?

View
Anarchiści i Sztylety

Niemożliwe, poznałem w końcu jakieś normalne wampiry w tym dziwnym mieście. Na zajebistym motorze Antona udaliśmy się na poszukiwanie Anarchistów. W skórzanym płaszczu i hełmie z Pierwszej Wojny Światowej jadąc w przyczepce dla pasażera jechało się po prostu świetnie. Zgadliśmy, że Anarchów znajdziemy w jakiejś spelunie w Jaworzu. Przed jedną zobaczyliśmy poustawiane motory i wyglądała okropnie, wiedzieliśmy od razu, że to jest to miejsce. Gdy weszliśmy do środka dalej wszystko szło pięknie, jak we śnie, wszyscy ucichli, zmierzyli nas wzrokiem i zaczęli się przygotowywać do bicia nas. Wszystko zostało nagle przerwane przez jedną wampirkę, która widocznie miała tam posłuch, bo nawet gościu z dwumetrowym łańcuchem się oddalił. Oskarżyła nas o przynależność do Camarilli, spodziewałem się, że zadawanie się z księżną może tak negatywnie wpłynąć na mój wizerunek, ale nie że tak szybko! Dodała jeszcze coś o zabitym przez nas (nich) wampirze. Wyjaśniliśmy, że my w podobnej sprawie i że nie ma co się zbytnio denerwować. Po tym jak usłyszała, że Hanson też nie żyje, (drugą ofiarą była osoba po stronie Anarchów, z którą negocjował), oznajmiła, że porozmawiamy z Baronem Blachą.

Jacek Blacha okazał się spoko gościem, dużo fajniejszy niż ktokolwiek poznany z sekty zwanej Camarillą. Jedyną wadą jaką zauważyliśmy było to, że zbyt często zbaczał z tematu zaczynając gadać o filozofii Anarchów i o tym jak się nie boją księżnej. Te rzeczy mało nas interesowały, ale udało nam się wymienić nagraniami. My udostępniliśmy swoje z zabójstwa Hansona. Te od Blachy były na szczęście lepszej jakości. Przedstawiały zabójstwo wampirki złapanej w sieć z cieni i zostawionej w niej do świtu, wtedy rozsypała się w proch. Na obu filmach była bardzo podobna postać, rozcinająca sobie dłoń sztyletem. Ustaliliśmy, że będziemy wymieniać się informacjami i podaliśmy sobie nawzajem numery telefonów.

Z resztą “detektywów” umówiliśmy się na przyszły wieczór, żeby pogadać o tym kto, co się dowiedział. Jeszcze przed nastaniem ranka skontaktowałem się z Blachą, prosząc go o numer telefonu zabitej wampirki, żeby móc prześledzić, gdzie przebywała i z kim się kontaktowała przed śmiercią. Okazało się, że te informacje oraz takie same o Hansonie zostały usunięte. Bardzo zastanawiające…

Następnego wieczoru spotkaliśmy się w Elizjum z wyznaczoną przez księżniczkę grupą oraz z gargulowatym szeryfem. Wymachiwał jakimś sztyletem, okazało się że tym samym co na nagraniach i pieprzył jakieś głupoty, że rozwiązał sprawę, że Ventrue za tym wszystkim stał, choć każdy wie, że Ventrue są zbyt bezużyteczni żeby cokolwiek zrobić. Kazał nam sobie iść i nie zajmować się już tą sprawą, a sztylet jest dla księżniczki i ona już wszystko wie. Nie chciało mi się gadać z tym czymś. Po wyjściu ustaliliśmy z Antonem, że on się skontaktuje z jakimś tam swoim kontaktem, po czym udamy się z powrotem do Jacka.

Przyszykowawszy nietoperze do śledzenia osób, gdy to będzie potrzebne, udałem się na miejsce spotkania. Tym razem zostaliśmy równie miło przyjęci jak ostatnio, żadnych pedałkowatych wymian uprzejmości i całowania się po dupach. Blacha zjawił się z dwoma innymi wampirami i od razu oskarżył nas o to, że chcemy ich wrobić w oba zabójstwa. Rzucił nam też sztylet pod nogi, taki sam jak miał szeryf. Jako, że znowu wyglądali jakby przyszli się bić, a my chcieliśmy tylko gadać, to szybko wyjaśniliśmy, jak się sprawy na zamku mają i że ich oskarżenia są bezpodstawne. Zgodzili się na to, żeby Kiasyd im towarzyszył przy przesłuchaniu osoby, przy której znaleziono sztylet. Głupiec się zgodził na to, żeby mu wymazali pamięć, gdy przesłuchanie nie pójdzie po ich myśli. Mam nadzieję, że uda mi się podążyć za nimi i wyciągnąć go z tego, w co się wkopie.

View
Gambit
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

…przybrały, zatem niepokojący obrót.
Przed spotkaniem z Primogenem Ventrue postanowiłem zasięgnąć rady Fryderyka Oppersdorfa, w nadziei, iż jego wgląd pozwoli mi skuteczniej poprowadzić rozmowę. Jak się okazuje rozważa wraz z Regentem sojusz z klanem Ventrue, jednak obawia się, że niepopularność obu klanów może nam dodatkowo zaszkodzić. Tak jak się spodziewałem klan odrzuca tez z góry możliwość sprzymierzenia się z rodziną Giovani. Poinformował mnie też, że Księżna pozwoli nam na razie zachować Fundację, jednak nie przyzna nam otaczających jej terenów, jako domeny. Nie rozumiem Mistrzu, jak długo jeszcze będziemy znosić to, że ta kurwa gra nam na nosie. Primogen twierdzi dodatkowo, że jej decyzje cieszą się poparciem nie tylko Justycjariatu Warszawy, ale i Wiednia! Sądziłem, że znalazłem się tutaj na wyraźne życzenie Justycjariusza Wiednia, a jeśli tak to nie rozumiem w takim razie, jaka jest moja rola w mieście.
Spotkanie z Primogenem Ventrue przebiegło tak jak się spodziewałem. Alphons duTrev jest wampirem, który utknął w przeszłości, a dodatkowo bardzo małostkowym. Rozmowę, co chwila przerywał dygresyjkami o tym, jak to kiedyś wszystko było lepsze. Na spotkaniu towarzyszył mi złodziejaszek Giovani, który wychodził z siebie, aby podlizać się Staremu Pierdzielowi, ewidentnie jego klan chce czegoś od Ventrue. Najpewniej sami rozważają sojusz. Podarował mu nawet pozytywkę, zupełny brak smaku. W mojej osobistej opinii sprzymierzenie się z Ventrue przez klan Tremere byłoby błędem, zwłaszcza po wydarzeniach ostatniej nocy.
Jeśli chodzi o śledztwo, okazuje się, że klan Ventrue rości sobie prawo do tej samej domeny, co Brujahowie, aby dodać sprawie pikanterii są to ziemie obecnie zasiedlone przez Anarchistów. Jednak wyglądało na to, że Księżna przyzna domenę właśnie Ventrue, jako że są w stanie najwięcej za nią zapłacić. Jak się okazuje osobą, która kłóciła się z denatem był młodszy wampir, a nie sam primogen. Na moją prośbę duTrev zgodził się wezwać go natychmiast do elizjum. Był też bardzo zainteresowany tym, dlaczego Księżna powierzyła tę sprawę mojej grupie. Uznałem, że nie musi wiedzieć o szczegółach.
Młody Ventrue przyznał się do kłótni z denatem twierdząc, że rościł sobie prawo do jego domeny. Zapytałem go trzykrotnie o wydarzenia tamtej nocy za każdym razem otrzymując słowo w słowo tę samą odpowiedź. Moim zdaniem ktoś go zdominował, podejrzane tym bardziej, że duTrev chciał odwlec moją rozmowę z podejrzanym na następną noc, a gdybym na to przystał, do przesłuchania by nie doszło. Młody Ventrue był bardzo zdenerwowany całą sytuacją.
Zostałem poinformowany, że morderca zabił raz jeszcze, wcześniej tej samej nocy użył potężnej Dyscypliny do usunięcia wysłanniczki Anarchistów, która miała negocjować z pierwszym denatem.
Moje domysły wydaje się potwierdzać fakt, że młody Ventrue jest już martwy, zabity przez Chodzącą Kupę Łajna i jego sługusów, którzy jakże wygodnie postanowili przeszukać schronienie Ventrue w tym samym momencie, gdy go przesłuchiwałem. Na miejscu znaleźli sztylet, który widziałem w posiadaniu mordercy, wygląda na to, że to on jest źródłem mocy, która zabiła obie ofiary. Sam sztylet poznaczony jest Taumaturgicznymi formułami i na pewno należy do naszego klanu, jednak nie jestem pewien, czy nie jest podróbką. Obawiam się, że cokolwiek dzieje się w mieście, Tremerzy mogą być w to zamieszani.
Po wyjawieniu nam tych informacji Beton uznał śledztwo za zamknięte i zakazał mi dalej się nim zajmować. Moje żądanie przekazania sztyletu klanowi Tremere zbył jakimś nonsensem.
O wszystkim poinformowałem Regenta i ku mojemu zaskoczeniu stwierdził, że sytuacja jest nam na rękę, artefakt go nie interesuje, a klan otrzyma należną mu domenę.
Wygląda na to, że cała sprawa była efektem zakulisowych walk o domenę zasiedloną przez Anarchistów. Wygląda na to, że klan Ventrue, który był faworytem nagle odpada z konkursu. Przyznanie im domeny byłoby w tym momencie policzkiem dla klanu Brujah i Anarchistów. Udział Primogena Ventrue jest dla mnie niejasny, jeśli brał udział w spisku to wydaje się to zupełnie nielogiczne. Wygląda tez na to, że ktokolwiek domenę otrzyma będzie musiał uporać się z Anarchistami, którzy raczej nie będą już zainteresowani żadnymi negocjacjami.
Niestety mój status w mieście jest za niski i nie jestem w stanie przedsięwziąć żadnych oficjalnych kroków, mogę tylko oczekiwać jak rozwinie się sytuacja. Cała sprawa śmierdzi mi jednak na kilometr i nie wierzę w zapewnienia Regenta, że klan dobrze na tym wyjdzie. Oczekuję Mistrzu na instrukcję, co do moich dalszych działań i wyczekuję przybycia Twej wysłanniczki.

View
Chłopcy na posyłki

Znowu Krieg. Dalej tutaj. Eeehh

Śledztwa ciąg dalszy. Nazajutrz poszedłem się spotkać z Primogenem Brujah, Salomonem Śnigulskim. Oczywiście, nic nie wiedział. Poza tym, że Łukasz Hansom został wysłany przez księżną do negocjacji i że miał kosę z Ventrue, niejakim Wiśniewskim(wiśniowiecki?) (Janem?). Zapytał też o bal, który mam organizować i wyraził chęć pomocy, w razie czego. To miłe, może się zwrócę do nich.

A potem najgorsze. Wychodzę a na korytarzu napada mnie Cassandra Devonshire, mój Primogen! I zaczyna mnie wypytywać i napastować o bal, rzucając swoje pomysły. Próbowała mnie przekonać, żebym się zgodził, żeby to ona wszystko zaplanowała, ale się nie dałem! Nie chcąc być nieuprzejmy wobec mojego starszego, zgodziłem się na spotkanie, gdzie przekaże mi swoje sugestie do rozpatrzenia. Fiuuu. Obyło się z małymi zadrapaniami. Następnym razem, naostrzę pazury i będę gotów. Ta przeklęta sprawa, sprawiła że dopadła mnie bez gaci, ale moje pośladki są twarde jak skała i niejeden już próbował się dobrać mi do dupy.

Usłyszałem, że ventrue Wiśniowiecki ma przybyć do elizjum na przesłuchanie, więc zaczekałem razem z Moorem i Marco Polo. Jajaja. W końcu przybył. Ten oczywiście też nic nie wiedział poza tym, że księżna obiecała Hansomowi domenę, w zamian za negocjowanie. Domenę, która miała przypaść temu Ventrue, co go oczywiście podkurwiło (nerwowy był ten ventrue, jak na venture) i zaczął biegać i się wszystkim skarżyć, ale jedyne kto go posłuchał był ghul, który mu kazał spierdalać. Taki to ventrue. Nieważne, gość nic nie wiedział, był niewinny.

Następnie powrócił Fitzpatrick z cyganem i okazało się, że wysłanniczkę anarchów też ktoś zabił z użyciem podobnego sztyletu jak w ostatniej sprawie, tylko dziwniej, bo pono opatulił ją w kokon z ciemności, aż ją spalił dzień. Fuck me! Gość w każdym razie był ubrany tak samo i popełnił oba morderstwa w ciągu 28 minut. Musiał się z nimi umówić, albo wiedzieć, gdzie będą.

Potem przyszedł szeryf, rzucił nam rzeczony sztylet na stół, powiedział że zabił ventrue, bo niby się podkochiwał w anarszce, więc z zazdrości zabił oboje. Potem szeryf wpadł mu na chatę i zajebał go, zanim tamten zdążył powiedzieć “Nie poddam się bez..” czegośtam
Niezła bzdura. Nawet sam szeryf w to nie wierzył. Sztyletu oczywiście nam nie dał. Powiedział ,że sprawa zamknięta i mamy dalej się nie zajmować. Teraz to się wkurwiłem, bo ktoś nas robił w konia i odciągał od ważnych spraw (BAL helou!), byle tylko zamknąć sprawę. Primogeni oczywiście wszystko wiedzą. Księżna pewnie też. Zajebali 3 wampiry, bo cośtam. Żadnego znaczącego, ale mimo wszystko. Wkurwia mnie powoli to miasto. Odreaguje na imprezie. Najebie się jak dzik, dzika świnia.

View
Intryga gęstnieje...

Okazało się, że częstym miejscem spotkań Anarchistów jest kiepska knajpa o nazwie „Ronald”, obecnie zdominowana przez wszelkiego rodzaju motocyklistów. Ja i pan Lilliac nie spotkaliśmy się tam z ciepłym przywitaniem. Stali bywalcy wyglądali jakby chcieli od razu zapewnić nam Ostateczną Śmierć, na szczęście jedna z nich, kobieta ubrana jak członkowie zespołów muzycznych popularnych pod koniec ubiegłego wieku, opanowała sytuację. Poczekaliśmy chwilę, aż Baron Blacha zdecyduje, czy zechce się z nami spotkać.

Zostaliśmy przyjęci na zapleczu, w kuchni tego obskurnego miejsca, nie należało się spodziewać, że Anarchistyczny przywódca będzie przykładał wagę do dekoracji. Baron okazał się dość rzeczowym wampirem, mimo skłonności do brnięcia w dygresje na tematy ideologiczne, wymieniliśmy informacje i okazało się, że nie tylko Łukasz Hanson został zamordowany. W objęcia Ostatecznej Śmierci udała się też kobieta będąca negocjatorem ze strony Anarchistów. Została uwięziona za pomocą efektu podobnego do bardzo zaawansowanej techniki Strefy Mroku. Jednak sposób, w jaki efekt został aktywowany, nasuwa wątpliwości. Nie jestem tak biegły w manipulacji Cieniami jak moi „koledzy” z klanu Lasombra, ale nawet ja wiem, że kluczową sprawą jest sztylet, który został użyty do wywołania tego efektu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że sposób w jaki działa ów artefakt, tylko kopiuje efekty Dyscyplin.

Dowiedzieliśmy się, też, że oba wampiry zginęły w tym samym czasie, czy ma to jakieś znaczenie? Może jest to częścią rytuału? Postanowiłem zasięgnąć rady u niezależnego eksperta, Ksawerego Hildebrandta. Jego ekspertyza jako Maga może okazać się nieoceniona.

Uzyskaliśmy kopie nagrania z prywatnej kamery Barona Blachy i udaliśmy się na Zamek, tam wymieniliśmy się informacjami z resztą członków D.U.P.A – ta prześmiewcza nazwa dla naszego przedsięwzięcia zaczyna mnie denerwować – spotkanie zostało jednak przerwane przez golema księżnej. Gargulec obwieścił nam, że winny się znalazł, co więcej stawiał opór podczas aresztowania i został zniszczony. Dostaliśmy też rzekomy dowód rzeczowy, nóż wydający się być przedmiotem widzianym na nagraniach. Pan Moore wyczuł od niego magię taumaturgiczną. Golem poinformował nas, że śledztwo zostało zakończone i mamy się więcej nie zajmować tą sprawą, co więcej nie możemy zbadać tego noża. Interesujące jest to, że wydawał się być nie do końca przekonany o tym co mówi, zazwyczaj bez problemu potrafię odgadnąć, czy ktoś kłamie, a przynajmniej czy jest przekonany o tym, że mówi prawdę. Szeryf nie był przekonany o tym, co mówi, ale nie kłamał. To sugeruje, że albo próbował ukryć przede mną prawdę albo ktoś zmienił mu wspomnienia.

Ja i pan Lilliac postanowiliśmy spotkać się z Baronem ponownie, aby poinformować go o wynikach śledztwa. Spotkanie zostało ustalone na następną noc. Wieczorem spotkałem się z Ksawerym, jego odpowiedzi nie były dla mnie satysfakcjonujące, ale spodziewałem się tego, magia jego rodzaju jest o wiele bardziej skomplikowana i niebezpieczna dla użytkownika niż Dyscypliny. O dziwo Mag sam zaproponował, że zbada miejsca, w których doszło do zabójstw. Hermetyk przyniósł też książki, o które prosiłem, doskonale, klient upominał się już o Theatrum Chemicum oraz Secretum Secretorum. Już je czytałem i nie ma w nich ani słowa prawdy, ale kolekcjonerzy dobrze płacą za takie tomy.

Spotkanie z Baronem przebiegło w nerwowej atmosferze, otóż na samym początku zostaliśmy powitani oskarżeniem o próbę wrobienia jednego z nich w morderstwa. Zobaczyliśmy też nóż, który wyglądał jak idealna kopia tego, co uważaliśmy za narzędzie zbrodni. To pozwala się domyślać, że oba noże które widzieliśmy osobiście są podróbami. Osobą wrobioną miał być ktoś ważny dla Blachy. Ciekawe, że pilnuje jego/jej tożsamości z taką troską. Zostałem poproszony o pomoc w przesłuchaniu tej osoby. Jednak jeśli coś nie pójdzie po myśli Barona, moje wspomnienia zostaną wymazane. To niebezpieczne, ale potencjalne zyski, na tę chwilę wydają się przewyższać ryzyko. Chyba się zgodzę. Wyprawa w góry znów będzie musiała poczekać.

View
Ash to ash...
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

…dokładnie jak się spodziewałem. Nie szkodzi, to tylko chwilowa przeszkoda.
Księżna dosyć łatwo przystała na moją propozycję, można, zatem uznać, że przygotowania do fazy pierwszej zostały zakończone. W tym momencie zajmuję się wdrażaniem jej w życie.
Zaraz po moim spotkaniu z tą Pijawą udałem się do Piramidy, aby poinformować Zilwickiego o jego przebiegu. To znaczy o tym, o czym wiedzieć powinien.
Nie minęło 10 minut jak zostałem poinformowany, że złodziejaszek Giovani próbuje się ze mną skontaktować. Okazało się, że Szeryf, ta kupa gołębiego łajna, potrzebuje mojej pomocy.
Po przybyciu do elizjum zastałem tam już stado sępów, które Księżna nazywa koterią [sic!]. Rzeźba Ogrodowa pokazała mi słabej jakości nagranie z monitoringu, na którym ktoś pozbywa się ciała za pomocą dziwnego rytuału. Drogi Giovani, jak pekińczyk z za małym pęcherzem, pośpieszył wyjaśnić, że to nekromancja i to taka, której być nie powinno być, bo jego klan wybił do nogi wszystkich, którzy ją praktykowali. Sprawa od razu bardziej mnie zainteresowała. Założyłem, że ofiara nekromanty jest wampirem, jak się później okazało – słusznie. Wydarzenie miało miejsce poprzedniej nocy, zaraz przed świtem, niemal w centrum miasta, przy wejściu do jednego z podrzędniejszych lokali. Udaliśmy się na miejsce. Torreador i Kiasyd coś mruczeli na widok mojego opancerzonego SUV-a wyłaniającego się z alejki i wysiadających z niego Evy, Camilli i Diany. Ah, zazdrość maluczkich.
Giovani jak należało się spodziewać od razu pobiegł pobawić się resztkami, a sądząc po jego minie popiół, który pozostał po ofierze nie do końca zaspokajał jego preferencje. I całe szczęście, słyszałem trochę o tym, co ci zwyrodnialcy robią zwłokom…
Postanowiłem zostawić babranie się w śmieciach tym, którzy są do tego przeznaczeni, a sam wraz z Ghoulami postanowiłem popytać nieco w barze obok. Kiasyd ku mej rozpaczy postanowił udać się ze mną. Wyglądał tej nocy jakby wybierał się na grzyby i ktoś zawrócił go w połowie drogi do lasu. Tak czy inaczej, jak można było oczekiwać, przybytek świecił pustkami. Zastaliśmy za to barmana zajętego pucowaniem blatu. Muszę oddać mu honor, na nasz widok szczęka opadła mu tylko odrobinę. Zacząłem standardowo od pokazania pieniędzy i zadałem kilka prostych pytań. Rozmowę przerwał nam jednak zjawiający się z znikąd właściciel lokalu, który odprawił barmana i wyraźnie nie wiedząc, jak gra się w tę grę zaczął zadawać mi pytania, a nawet miał czelność stwierdzić, że nie jesteśmy na “Ty”. Szybko zrozumiałem, że nie mam do czynienia ze zwykłym śmiertelnikiem. Jego aura to potwierdziła, jednak nie mam, póki co pojęcia, co to za istota. Poinformował nas w końcu, że nie zauważył poprzedniej nocy nic dziwnego i tylko kupka pyłu przed drzwiami lokalu wydała mu się dość niecodzienna. Zapytany, co stało się z tym pyłem stwierdził, że został wyrzucony. Okazało się, że Kiasyd, poza umiłowaniem grzybobrania, ma też przydatne umiejętności i jest w stanie wykryć kłamstwo. Przydatna umiejętność, ale muszę pamiętać, aby mieć się przy nim na baczności. Obrałem najprostszą taktykę i poinformowałem właściciela Piwnicy, że wiem o jego kłamstwie. To podziałało na niego pobudzająco i zaczął dopytywać się, kim jesteśmy i po co nam ten pył. Straciłem w końcu cierpliwość i zacząłem "nalegać”, aby przekazał nam pozostałości po ofierze. Na szczęście, kim albo czymkolwiek jest nie wygląda, aby był odporny na dominację. Po krótkiej wizycie na piętrze otrzymałem ogromny słoik wypełniony po brzegi popiołem i kawałkami kości. Przed odejściem spróbowałem jeszcze raz nagiąć właściciela piwnicy do swojej woli, aby dowiedzieć się, jakiego rodzaju istotą jest, ale wygląda na to, że on sam może tego nie wiedzieć. Postanowiłem nie ujawniać reszcie, czego się dowiedziałem i wygląda na to, że Kiasyd okazał podobną roztropność w tej sprawie.
Po wyjściu na zewnątrz zastałem wszystkich tak, jak ich zostawiłem. Na szczęście Ivan w tym czasie prześledził nagrania z miejskiego monitoringu i odkrył, dokąd z miejsca zbrodni udał się zabójca. Niestety Szeryf postanowił wezwać mnie do elizjum, gdyż, jak twierdził, jego ludziom udało się ustalić tożsamość ofiary. Widząc łakomą minę Giovaniego oddałem mu połowę prochów po zmarłym i udałem się w drogę.
Moje przypuszczenia się potwierdziły, okazało się, że ofiarą był przedstawiciel klanu Brujah wysłany przez Naczelną Pijawę do negocjowania z anarchistami. Raz jeszcze sens działań Miłościwie Nam Panującej mi umyka. Wysyła wampira, aby ugłaskać anarchistów, żeby ci nie sprawiali kłopotów nowym właścicielom domen… Paranoja Mistrzu, widzisz, w jakich warunkach muszę pracować? Tak, czy inaczej wysłannik został zabity. Wygląda mi to na celową próbę wszczęcia niepokoju w mieście, pytanie brzmi, komu coś takiego byłoby najbardziej na rękę? Szeryf podał nam kilka nazwisk Kainitów, z którymi denat miał styczność w ostatnim czasie i wygląda na to, iż oczekuje, że ich przepytamy. Wykorzystałem tą sytuację i zażądałem legitymizacji moich działań ze strony księżnej. Beton wyglądał na zmieszanego, ale obiecał przedstawić moją sprawę Naczelnej Kurwie. Najwyższy czas, aby mój status w mieście zaczął wzrastać. W związku z tym, że noc miała się ku końcowi postanowiłem odłożyć przesłuchania na dzień następny i udać się do miejsca, gdzie kamery zgubiły naszego Nekromantę. Okazało się, że miejscem tym jest Sex-shop w centrum miasta. Raz jeszcze grzebanie się w śmieciach pozostawiłem lepiej do tego wykwalifikowanym. Niestety żaden z “detektywów” nie odnalazł żadnego przydatnego śladu. Za to Dyżurnemu Nekrofilowi udało się zobaczyć twarz sprawcy w oczach martwego transwestyty [sic!]. Wygląda na to, że morderca spędził dzień w sklepie i skoro zmierzch udał się w dalszą drogę. Niestety z powodu dziur w miejskiej sieci monitoringu Ivan zgubił jego ślad.
Pozostaje mi tylko staromodne przesłuchanie świadków. Grupa postanowiła się podzielić, aby poszło to sprawniej. Torreador-Co-Boi-Się-Szczurów ma wypytać primogena Brujah. Ravnos i Kiasyd porozmawiają z przywódcą miejskich anarchistów. Mnie natomiast przypadła wątpliwa przyjemność przepytania primogena Vetrue, z którym denat miał ponoć ostatnio spięcie w elizjum. Ale to wszystko jutrzejszej nocy.
A teraz wracając do Twojej obietnicy mistrzu…

View
Trupy i wariaci

No to już przesada! Najpierw wymazanie pamięci, a teraz to! Drugi raz się dałem zrobić przez tego samego typka. Tak, jak można było się domyślić, lalki szuka Malkavian. Do tego jest kompletnie popieprzony. Nie wiedziałem, że są do tego zdolni. Wielokrotna osobowość, każda inna, świadome siebie nawzajem, różne ciała, ale mają jedną wspólną cechę: wkurwianie mnie. Pierwszy typek wymazał część moich wspomnień, drugi sprawił że mam zwidy! Wydaje mi się, że pieprzona lalka się rusza i nawet przez chwilę uwierzyłem w historię tego świra. Jego zdaniem to jest świadoma istota. Łatwo w to uwierzyć, zważając na zainteresowanie nią. Jestem jednak prawie pewien, że jest to zwykła bujda, choć on/oni może/mogą w to wierzyć. Ale może jednak nie, co by robiła w środku kasyna zwykła lalka? Którą do tego ktoś próbował wykraść? Wszystkiego się dowiem swoimi sposobami. Wiem już gdzie mieszka Malkavian, na początek będę musiał się lepiej przyjrzeć tej okolicy.

Księżna dalej wzywa nas za każdym razem jak chce podetrzeć sobie dupkę, a ma z tym problem. Zginął jakiś wampir, to od razu banda frajerów została wezwana. Okazało się, że przed jedną ze spelun ktoś przerobił Brujaha na kupkę popiołu. Udałem się tam z resztą zgrai. Tremere z Kiasydem zajęli się przesłuchiwaniem obsługi baru, a ja w tym czasie przejrzałem nagrania z kamer w okolicy. Za śladem z kamer udaliśmy się na Szkolną, żeby przeszukać miejsce, w którym nocował zabójca. Nic tam oczywiście ciekawego nie znaleźliśmy, choć spędziliśmy tam z godzinę. Twarz oraz imię zabójcy nadal są nieznane, choć Giovanni ściemnia, że go “rozpozna jak go zobaczy”. Po powrocie do zamku dowiedzieliśmy się, że Brujah był kontaktem księżniczki z Anarchami. Wiem, że jakby udał się do nich Giovanni lub Tremere to nic z tego nie wyniknie, poza kolejnymi trupami, a Toreador zapewne by sam zginął. Ustaliliśmy, więc z Kiasydem, że to my się tym zajmiemy. Będzie kolejna “ciekawa” noc. Reszta też ma ustalone jakieś spotkania.

View
Zaginął potomek! Poszukiwany Matteo!

Zaginął mój potomek!
Jestem Victoria Minnorii z klanu Nosferatou, a mój potomek to Matteo. Przybyliśmy do miasta Bielsko-Biała trzy noce temu. Jako, że księżna była zajęta przedstawiliśmy się szeryfowi Voss i primogenowi Hughalhut. Potem ruszyliśmy pożywić się po podróży. Niestety rozdzieliliśmy się. Nie widziałam Mattea od tamtego czasu. Zwracam się do mojego klanu, ale i do każdego innego kainity, który ma o nim informację.
Matteo ma kilka centymetrów ponad dwa metry wzrostu i jest nadmiernie chudy. Jego skóra ma brązowy odcień, a twarz pokryta jest czerwonawymi guzami. Nosi trzy złote kolczyki: w prawym uchu, prawej brwi i na środku dolnej wargi. Matteo niestety nie mówi w żadnym języku oprócz włoskiego.
Mam nadzieję, że się odnajdzie. Jednak zaznaczam, że jest on już poza moją protekcją, więc odpowiada za swoje czyny i pomyłki.

View
Szybka notka z limuzyny

Bez_tytu_u.bmp

Jadę właśnie swoją limuzyną za samochodem Gabriela Moora. Śpieszymy się na spotkanie z primogenem Ventrue. Chcemy go zapytać o pewną kłótnię…

…kilka godzin wcześniej…

Po przemyśleniu wszystkich za i przeciw wyruszyłem na zamek i poprosiłem księżną Anabel Yang o audiencję. Musiałem chwilę poczekać, aż zakończy się jej spotkanie z Tremerem. Kiedy w końcu mnie przyjęła, powiedziałem jej, co odkryła Celestia – rękawice, które badamy są niebezpieczne i powinny zostać jak najszybciej zniszczone. Księżna nie wyglądała na zbyt zainteresowaną tymi informacjami, co nie wróży dobrze przyszłości tego miasta.
Naszą rozmowę przerwało wejście szeryfa, który najwyraźniej poinformował o czymś telepatycznie Anabel. Po zakończeniu bezgłośnej komunikacji księżna poprosiła mnie, abym wezwał pozostałe wampiry z mojej “koterii”, ponieważ będzie potrzebować naszej pomocy. Wykonałem telefon do każdego z członków grupy „okultystycznej” i spokojnie czekałem na ich przybycie. Kiedy w końcu wszyscy się zebrali, zostały nam przedstawione szczegóły sprawy. W zamian za przysługę mieliśmy wyjaśnić sprawę morderstwa zarejestrowanego przez kamery monitoringu ubiegłej nocy w centrum miasta. Na nagraniu z kamer widać było jak mężczyzna w kapturze i w czapce zabija drugiego, po czym skrapia swoją krwią jego ciało, które natychmiast rozpada się w proch.

Od razu po obejrzeniu tego materiału filmowego wiedziałem dobrze, co się stało. Widziałem coś takiego kilka razy na rycinach w książce, którą czytałem jeszcze w Wenecji. Wyglądało to na zastosowanie ścieżki rozkładu. Jest to jedna ze ścieżek nekromancji, którą posługiwali się Kapadocjanie – klan szaleńców, których Primogen chciał zdiabolizować Boga. Na szczęście wszyscy członkowie tego klanu zostali zniszczeni przez Giovanni wiele stuleci temu. W takim razie, kim był ten wampir?

Nie zwlekając udałem się limuzyną w towarzystwie ochrony na miejsce, w którym doszło do morderstwa. W zaułku zarejestrowanym na nagraniu moja towarzyszka Leda nie dostrzegła swoimi nadnaturalnymi zmysłami żadnych śladów morderstwa, wyglądało na to, że ktoś dobrze uprzątnął to miejsce. Więcej szczęścia miała rozpytując duchy w okolicy, potwierdziły one, że ofiarą był wampir, a mordercą kainita posługujący się nekromancją.

W czasie gdy my badaliśmy zaułek, Kiasyd i Tremer przesłuchiwali personel pobliskiego baru i wrócili ze słoikiem z prochami nieszczęsnej ofiary, które ktoś z obsługi z niewiadomych przyczyn zamiótł i schował. Normalnie by mnie to zainteresowało, ale jako że duchy z okolicy wyraźnie powiedziały, że sprawca oddalił się jakiś czas temu i nie wrócił na miejsce zbrodni, nie miałem powodów zagłębiać się w temat słoja. Zwłaszcza, że podejrzewam, że moi towarzysze wycisnęli z obsługi baru wszystko, co się dało.

Po jakimś czasie otrzymaliśmy wiadomość od szeryfa, że za pomocą dokładniejszej analizy materiałów z monitoringu miejskiego jego ludziom udało się ustalić tożsamość zamordowanego. Był nim Łukasz Hansen – młody Brujah. Pozostałe informacje, z racji ich poufności, szeryf zgodził się nam przekazać dopiero po naszym powrocie na zamek. Kiedy w końcu tam dotarliśmy, ujawnił nam, że Łukasz Hansen zanim został unicestwiony, był wysłany z misją do anarchistów zajmujących obecnie tereny Jaworza i Jasienicy. Miał wynegocjować z nimi, ich ograniczony dostęp do Bielska w zamian za potwierdzenie przez księżną ich panowania w Jaworzu i Jasienicy. Dowiedzieliśmy się również, że na noc przed śmiercią młody Brujah pokłócił się z jednym z Ventrue pod elizjum. Ponadto na jednej z kamer w mieście został zarejestrowany morderca wchodzący do sexshopu przy ulicy Szkolnej. Postanowiliśmy udać się tam bezzwłocznie.

Kiedy dotarliśmy w okolice ulicy Szkolnej doszliśmy do wniosku, że nasza grupa zwraca na siebie zbyt dużą uwagę. Postanowiliśmy się rozdzielić. Gabriel został w swoim samochodzie wraz z eskortą. Moja ochrona pozostała w limuzynie. Ja wraz z Ledą poszedłem zasięgnąć informacji od lokalnych duchów, Torreador okrążył budynek gdzie mieścił się sex shop od tyłu, a Kiasyd i Ravnos weszli przez drzwi frontowe. W środku nie znaleźli nic niezwykłego za wyjątkiem ciała transwestyty – właściciela lub pracownika. Monitoring sklepu pokazał tylko postać w kapturze i czapce z daszkiem, wyważającą drzwi i mordującą człowieka stojącego za ladą, a następnie wychodzącą na ulicę.

Kiedy zakończyłem bezowocne próby zdobycia informacji od duchów z okolicy, udałem się do sexshopu przy Szkolnej, aby wspomóc Ravnosa, Kiasyda i Torreadora, który w tym czasie zdążył wejść do środka.

Za pomocą prostego rytuału neoromantycznego udało mi się zobaczyć w oczach martwego transwestyty ostatnie pół godziny jego życia. Dzięki temu poznałem twarz mordercy. Nie dostrzegłem jej dokładnych rysów, a raczej tylko sam zarys. Kiedy ofiara, w której oczach czytałem, została zamordowana, w pomieszczeniu było ciemno, ponadto morderca poruszał się bardzo szybko, więc jego obraz nie był wyraźny.

Mimo wszystko potrafiłbym rozpoznać tego człowieka, gdybym go zobaczył, a jego rysopis przekazałem szeryfowi. Ma przeanalizować, które z wampirów w mieście pasują do tego opisu i na tej podstawie przygotować listę podejrzanych.

Po odprawieniu rytuału kazałem mojej ochronie zawinąć ciało ze sklepu w dywan i wrzucić do bagażnika limuzyny. W ten sposób zadbałem o maskaradę, a martwych ciał nigdy za wiele.

Jak na razie sprawa jest w toku. Zrelacjonowałem wszystko Celestii. Poprosiła mnie, żebym, gdyby się udało, doprowadził do niej tajemniczego mordercę żywego, ponieważ chciałaby go przesłuchać. W pełni to rozumiem, na pewno jest on w posiadaniu odpowiedzi na kilka bardzo interesujących pytań.
Muszę przyznać, że bardzo mnie uspokoiło poznanie twarzy mordercy. Całą noc odczuwałem niepokój, a kiedy nachylałem się nad ciałem, obawiałem się, że w oczach pośmiertnej maski zobaczę oblicze kogoś innego. Na szczęście to pewnie tylko Sabat albo coś równie trywialnego…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.