V.V.C.: Vampire Vitae Community

Coś śmierdzi w tym mieście

To raczej nie ja. Przeprowadziłem się tutaj, bo wydawało się że duże miasto, spokojna i ładna okolica, a tu dupa. W mieście i okolicy jest z 70 wampirów, w tym 17 tremerów i z 15 brujah, lasy roją się od wilkołaków i ciężko jest przeżyć spokojnie tydzień, żeby nie wpaść na demona/ducha/sabatnika czy innego kurwa nieznanego “supernaturala”. Ja świecę tu przykładem zajebistej normalności. No.
Przedwczoraj byłem u księżnej na spotkaniu. Wydało się ok. Podzieliłem się z nią moimi obawami dot. sytuacji w mieście i pogadałem o balu. Przydzieliła Olafa jako mojego pomocnika, a także zapewniła fundusze potrzebne do tej imprezy, a także pozwoliła mi pozapraszać wszystkie wampiry w mieście. Trzeba się będzie powoli za to zabrać. Ale kiedy, jak co chwila wzywa nas D.U.P.A. i zawraca dupę. A mianowicie Paolo Marco ze swoim głupim włoskim akcentem, który wzywa mnie na zamek, gdzie szeryf mówi nam że kogoś zamordowano i jest to nakamerowane.
Otóż jakiś pixelowaty koleś wciąga drugiego pixelowatego gościa w pole widzenia kamery, przecina se rękę, kapie go krwią, a tamten się rozpada na pixele. Cool story bro. Jedziemy tam i wchodzimy do baru Piwnica, przed którym zajście zaszło. Bar jest za mały dla naszej jedenastoosobowej ekipy (śledzwo DUPY kurwa, nakurwiamy limuzynami i pancernymi suwami, wożąc dwóch ważniaków, otoczonych przez swoje hostessy z targów gier). Postanowiłem że postoje przed, żeby się nie cisnąć. Po długaśnym oczekiwaniu, wreszcie wyleźli stamtąd niosąc słój prochu i poinformowali mnie że koleś "iz nou hjuman’. Ok spoko, nic mnie nie rusza. A giovanni ustalił że tamten był nekromantą, który nie jest z jego klanu. Jego zwieracze zacisnęły się ze zgrzytem, kiedy to mówił, widać że gościa czeka dymanie we włoskim stylu.
Na monitoringu udało się ustalić że denatem był Łukasz Hanson (Handsome hehhe), jakiś brujah, co miał w imieniu księżnej powiedzieć anarchistom, że ich nie zabije, jak się będą trzymali z dala od centrum (ach jaka subtelna ta moja księżna). Anywayz, znaleźli też, że morderca Hansoma poszedł do seks shopu na szkolnej, więc się tam kopnęliśmy wyposażeni jak prawdziwi kibice. Nasz antykwariusz włamywacz otwarł drzwi do sklepu, a ja postanowiłem pilnować tyłów żeby nikt nie wyszedł. Po tym jak się okazało, że budynek jest pusty poza martwym transiem, Paolo Marco znowu zaczął swoje hołobugi z trupami i zaczął patrzeć mu w oczy. Po minucie zacząłem się zastanawiać czy wszystko ok. Po 5ciu zacząłem się nudzić, a wyszedłem po 10. W końcu udało mu się poznać twarz mordercy.
Nazajutrz mamy się spotkać z wampirami którzy znali Łukasza Hansoma – mi przypadł Primogen brujah Salomon Śnigulski…

View
Tajemnicze morderstwo

Moja teoria wydaje się być prawdziwa! Rękawice istotnie działają tylko podczas starcia z godnym przeciwnikiem. Szeryf zgodził się wypożyczyć jednego ze swoich Ogarów jako mojego sparing-partnera. Jestem przekonany, że w normalnej walce na pięści ten Gangrel pokonałby mnie bez najmniejszego problemu. Jednak z pomocą rękawic udało mi się go pokonać. Nie wiem, czy to wina percepcji, ale wydaje mi się, że walczył gorzej niż powinien. Możliwe też, że to ja walczyłem lepiej dzięki wpływowi artefaktu. Jakiekolwiek by nie było ich działanie, wspomagają swojego użytkownika w walce. Acha, i rany zadane przez nie powodują bardzo poważne obrażenia. Giovanni twierdzi, że ich używanie jest niebezpieczne i może przywołać następnego demona. To interesujące, że jego klan zaoferował zniszczenie ich. Biorąc pod uwagę okoliczności jestem skłonny przychylić się do tej opinii. Nie można tylko pozostawić makaroniarzy z tym artefaktem sam na sam. Właśnie to napiszę w moim raporcie dla Księżnej.

Następnej nocy rozpocząłem przygotowania do mojej wyprawy w góry. Spakowałem przedmioty potrzebne do rytuału ku czci Kołduna i kilka niezbędnych przedmiotów, kiedy zadzwonił telefon. Tym razem był to nasz znajomy nekromanta. Powiedział, że Księżna ma dla nas zadanie i Szeryf przekaże nam szczegóły. Świetnie… Kolejna noc zmarnowana na uganianie się za fantomami. Zamknąłem antykwariat, bez względu na naszą krew dającą im siłę, ghoule też muszą czasem spać. Trudno, będę potrzebował Alicji przytomnej na balu urządzanym przez Księżną, w takim momencie przyda się dodatkowa para oczu i uszu. Udałem się na zamek.

Nasz golemiczny Szeryf pokazał nam nagranie z kamery przemysłowej. Zamaskowana postać, której twarzy nie widać z powodu kiepskiego obrazu wciągnęła w pole widzenia urządzenia ciało innej osoby po czym upuściła swoją krew na jej ciało. Ofiara natychmiast rozpadła się w proch. Potem sprawca oddalił się. Paolo Marco stwierdził, że jest to ścieżka Nekromancji, w dodatku praktykowana przez klan, który został wybity. To interesujące. Ciekawe czy to tylko ktoś babrający się w zapomnianych nekromantycznych praktykach pod samym nosem Giovannich? Czy może coś innego?

Jak udało nam się ustalić ofiarą był lokalny Brujah, Łukasz Hanson. Miał on negocjować z ramienia Księżnej z Anarchistami zamieszkującymi podmiejskie tereny miasta. Chodziło o to, aby po wydzieleniu domen, nie pętali się po nie swoich terenach bez pozwolenia, a zwłaszcza mieli trzymać się z daleka od centrum Bielska. Rozwiązanie nasuwa się samo, to był sposób aby powiedzieć nie. Jednak nie sądzę, aby tak było, gdyby Anarchiści chcieli okazać swoje niezadowolenie to jestem pewien, że wymyśliliby coś bardziej spektakularnego.

Odwiedziliśmy miejsce ostatecznej śmierci pana Hansona. Tam znaleźliśmy coś interesującego. Właściciel lokalu, jeśli można tak nazwać tamtą klitkę, zebrał prochy Brujaha i chciał je zachować w niewiadomym celu. Po krótkiej „perswazji” ze strony naszego Tremera zgodził się on oddać nam prochy. Jednak jasne stało się, że nie jest on zwykłym śmiertelnikiem, mimo iż jego aura mówi coś innego. Co ciekawe, nie znalazłem śladu kłamstwa w tym, kiedy mówił nam, że jest człowiekiem. Interesujące, trzeba będzie przyjrzeć się temu osobnikowi. Całe szczęście, pan Moore postanowił zachować milczenie w tej sprawie i nie dzielić się tą wiadomością z Szeryfem.

Ludziom Gabriela udało się ustalić, że Sprawca udał się na ulicę Szkolną i tam spędził noc w starym sex shopie. Oględziny tego miejsca nie przyniosły wiele rezultatu, poza wysuszonym ciałem biednego, niepewnego swojej płci śmiertelnika, nie znaleźliśmy żadnych śladów. Dalsze śledzenie naszego sprawcy za pomocą monitoringu okazało się niemożliwe. Zastanawia mnie tylko jedno. Skoro wieczorem wampir opuścił tamto miejsce przez frontowe drzwi to dlaczego były zamknięte na klucz kiedy przyszliśmy? Po co miałby je zamykać za sobą? Muszę spytać pana Moore’a czy jego człowiek widział jak nasz sprawca zamyka drzwi za sobą.

Z racji, że skończyły nam się materialne tropy postanowiliśmy przepytać wszystkich, którzy mogliby być zamieszani w to zdarzenie. Pan Moore udał się do primogena Ventrue, który przed śmiercią Łukasza Hansona kłócił się z nim w Elizjum. Krieg postanowił porozmawiać z rozmówcą na swoim poziomie, czyli primogenem Brujah. Tymczasem ja oraz Ravnos, Dragomir, udajemy się na terytorium Anarchistów aby porozmawiać z Jackiem Blachą. Moja wyprawa będzie musiała poczekać, aż cała ta sprawa się rozwiąże…

View
Lalka i Złote Rękawiczki

Kolejna noc dobiega końca.. Siadam do spisania moich dzisiejszych wspomnień patrząc na lalkę.

Wygląda na bezużyteczną. Dziwna jakaś, nie odzywa się, nie chce herbaty. Nie wiem o co było tyle zamieszania. Skontaktowałem się z gościem, który jej szukał. Chciałem się czegoś o niej dowiedzieć, a najchętniej się jej pozbyć. Na co mi ona? Niestety nie udało mi się. To, że ktoś mnie przechytrzył i udało mu się wymazać mi pamięć jest nieprawdopodobne. Jak o tym myślę to dochodzę czasami do dziwnego wniosku, że mogłem się na to zgodzić. Ale wydaje mi się to jeszcze mniej prawdopodobne niż sam fakt wymazania mojej pamięci.

Ale po kolei, księżna wezwała mnie na zamek. Te jej zachcianki powoli stają się denerwujące. Coś jej się w głowie chyba pomieszało. Pewnie za długo już stąpa po tej ziemi. A więc.. wymyśliła sobie tym razem, żebym się zajął, razem ze znaną mi już grupą, sprawą złotych rękawic. Rękawice mają coś wspólnego z demonem, są jakimś artefaktem z nim związanym. Ogólnie są stare. Pewnie coś warte, ale skoro są w posiadaniu pani księżnej, to nie interesuje mnie wejście w ich posiadanie. Więcej by z tego było kłopotów niż pożytku. Zapewniła nam jakieś laboratorium, żebyśmy za nią popracowali nad nimi i sprawdzili czym dokładnie są i jak ich można użyć. Jako, że kompletnie mnie nie interesuje altruistyczne pomaganie tej zgrai, a w szczególności księżnej, pozwoliłem tym wampirom zająć się zabawką. Nie szło im za dobrze, trochę to było śmieszne, jednak czekałem na powód, żeby sobie pójść. W końcu odezwał się ten gość od lalki i umówiłem się na spotkanie, co skróciło moje cierpienia.

Wszystko miało pójść gładko, on czegoś chce, ja chcę mu to dać. Nie widzę problemów. To się nazywa cywilizacja. Oczywiście, niektórzy jeszcze tego nie pojęli i musiało się wszystko popsuć. Więc siedzę tu z tą lalką, z wymazanym kwadransem mojego życia z pamięci. Jedynym pocieszeniem jest to, że drużyna złotej rękawicy w tym czasie pobawiła się w łamanie maskarady, przez co mają przerąbane u księżnej, dobrze że mnie tam nie było. Nic, może jutrzejsza noc będzie dla mnie bardziej przychylna.

View
Kolejna noc w mieście

Ostatniego wieczoru zostałem wezwany na zamek Sułkowskich, aby wraz z pozostałymi wampirami z drużyny okultystycznej zbadać złote rękawice, które zostały po demonie pokonanym podczas pierwszej przygody. Udałem się na miejsce wraz z Ledą i trójką ochroniarzy. Po przybyciu do zamku zostałem przywitany przez ghula księżnej, który zaprowadził mnie do pomieszczenia, w którym znajdowały się rękawice. Zastałem tam resztę okultystycznej koterii. Po wymianie zdawkowych uprzejmości zabraliśmy się do pracy. Artefakt miał na sobie napisy w sanskrycie sławiące demona o skomplikowanym imieniu. Leda użyła na badanym przedmiocie swoich arcanoi i ujrzała wizję potężnej i starej istoty, widziała jak walczy z niezliczoną ilością przeciwników w setkach pojedynków. Każde starcie było dla niej zwycięskie. Badany przez nas przedmiot pojawiał się w wizji pod różnymi kształtami, za każdym razem służąc za broń demona. Po przeanalizowaniu podań i legend, Kiasydowi udało się potwierdzić, że mamy do czynienia z demonem, a ostatnie wzmianki o nim pochodzą z połowy osiemnastego wieku. Zadzwoniłem do Giovanni’s Mansion, żeby poprosić Celestię o pomoc. Niestety dowiedziałem się, że jest na radzie primogenów. Wysłałem więc jednego z ghuli księżnej do sali, w której odbywało się zebranie, z prośbą, aby po zakończeniu obrad Celestia znalazła chwilę na obejrzenie artefaktu.
Po pewnym czasie Torreador odebrał wiadomość od Kiasyda, który wyszedł godzinę wcześniej do swojego antykwariatu po więcej książek o treści „parking pod schodową”. Jak się domyśliliśmy, była to prośba o pomoc. Torreador oznajmił, że zamierza pomóc Kiasydowi. Reszta nie kwapiła się do tego, więc poprosiłem Ledę, żeby udała się na miejsce i mu pomogła. Z tego co mi późnej mówiła, dzięki jej mistycznym mocom udało im się złapać członka Sabatu, który został zaprowadzony do zamku i uwięziony.
Po tym incydencie zostałem wezwany do szeryfa w związku z rzekomym naruszeniem maskarady podczas akcji złapania członka Sabatu. Miałem niesamowite szczęście, bo jako zadośćuczynienie, ja i mój klan będziemy musieli oddać księżnej jedynie trzy przysługi. W trakcie śledztwa dowiedzieliśmy się, że w mieście znajduje się osoba zajmująca się nekromancją, która nie należy do klanu Giovanni. Zdobycie tej informacji to mój pierwszy znaczący sukces w tym mieście.
Po powrocie do naszej bielskiej rezydencji odbyłem interesującą rozmowę z Celestią. Sklęła mnie po włosku za utracone przysługi, ale też i pogratulowała odkrycia obecności nekromanty w mieście. Ponadto po oględzinach złotych rękawic moja primogenka doszła do wniosku, że nie jest w stanie przyzwać i spętać powiązanego z nimi demona, ponieważ on już najprawdopodobniej nie żyje, ale przedmiot może zostać użyty do stworzenia nowego demona, dlatego powinien zostać zniszczony lub użyty do rytuału, który wzmocni nasze duchy. Jeśli to nie nastąpi, artefakt może stanowić zagrożenie dla miasta.

View
Omen
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

…wracając do rozmowy którą prowadziliśmy niedawno, pozwól Mistrzu, że przedstawię Ci szczegóły.
Zostałem wezwany przez Księżną do stawienia się w elizjum, w celu przeprowadzenia badań nad złotymi rękawicami pozostawionymi przez demona. Nie powinno Cię już w tym momencie dziwić, że na miejscu stawiła się także cała zgraja, z którą miałem “przyjemność” współpracować w ostatnim czasie. Nawet Kiasyd wypełzł ze swej nory. Mam coraz większą pewność, że Księżna nie wybrała tej grupy przypadkowo. Jednak nadal nie wiem, czym kierowała się przy swojej decyzji. Ravnos nie przejawił nawet grama zainteresowania przedmiotem, wiedza okultystyczna Kiasyda i kontakt z zaświatami Giovaniego okazały się o dziwo przydatne, ale obecność Torreadora zdecydowanie była zbędna.
Jak się okazuje rękawice pojawiają się na tych ziemiach regularnie, już od bardzo dawna i towarzyszą zwykle pojedynkom pomiędzy potężnymi istotami, przypuszczalnie jedną z nich był demon nazywany Gideonem, jednak to, jaki dokładnie związek łączy go z artefaktem, nie jest mi dokładnie znany. Podczas moich badań odkryłem, że rękawice zyskują moc w rękach osoby o silnej woli. Esencja demona zawarta w nich, prawdopodobnie żywi się dumą nosiciela i wzmacnia jego zdolności bojowe. Uważam jednak, że przedmiot może mieć dużo mroczniejsze zastosowanie i być wykorzystany do przyzwania czegoś, nie zależnie, czy demona, którego pokonałem w hotelu, czy czegoś jeszcze innego. Te rękawice są bardzo niebezpieczne i obawiam się, do czego mogłyby zostać wykorzystane w rękach kogoś nieodpowiedzialnego. Nie uważam też, aby pojawiły się w mieście przypadkowo. Mam bardzo złe przeczucia odnośnie tej sprawy Mistrzu. Tym gorzej że Giovani wyglądał na bardzo zainteresowanego przedmiotem, a jak już pisałem, ma tendencję po prostu zabierać to, co go interesuje. Rozumiem, że uważasz iż powinienem sam przejąć artefakt jednak może to być bardzo problematyczne do przeprowadzenia, tak aby uniknąć podejrzeń Księżnej i Regenta. Mam już oczywiście pewien plan, jednak trudno przewidzieć mi jego skuteczność. Ma za to ogromną zaletę, niczego nie ryzykuję.
Ku mojemu zdziwieniu w pewnym momencie zostałem w wyznaczonej nam przez księżną sali sam na sam z Giovanim. Jak się okazuje Kasyd, w pogoni za swoimi sprawami osobistymi naruszył Maskaradę i udało mu się w to wciągnąć wszystkich oprócz mnie i Ravnosa, który zniknął gdzieś wcześniej. Jeszcze raz potwierdza się moja opinia, że ta grupa jest zupełnie nieodpowiedzialna i jest zagrożeniem dla mojej osobistej pozycji w mieście. O dziwo, całkiem przytomnie, choć nieudolnie zareagował Torreador i udało mu się zatrzymać ludzkich świadków zdarzenia, niestety księżna postanowiła się ich pozbyć. Bardzo pochopnie moim zdaniem. Ogromnym zdziwieniem były łagodne kary, które Księżna nałożyła na Kiasyda i Giovaniego, trzy przysługi za rażące złamanie maskarady, to zagranie bardziej PR-owe niż cokolwiek innego. Torreador został zaś nad wyraz hojnie wynagrodzony, domena dla kogoś takiego to marnotrawstwo. Kolejny problem polega na tym, że osobnik, z którym Ci nieudacznicy walczyli należy ponoć do Sabatu. To zdecydowanie nie jest dla miasta dobra informacja.
Najgorsze jednak jest to, o czym już Ci mówiłem, a co zdradziła mi księżna po przesłuchaniach, wygląda na to że zostałem przez kogoś zdominowany, a moje wspomnienia wymazane lub zastąpione. Wygląda na to, że to samo spotkało też Ravnosa. Bardzo mnie to martwi, gdyż jeśli nie mogę sobie ufać, to całe nasze przedsięwzięcie jest narażone na ryzyko. Wyczekuję na wampira którego obiecałeś wysłać, aby przyjrzał się tej sprawie.
Coś bardzo złego dzieje się w tym mieście i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nadciąga coś strasznego…

View
Prezent niespodzianka!

Ya ya ya Feeling good on a wendesday (friday actually). Pewnego wieczora zostaliśmy wezwani przez przydupasów księżnej do zamku. Okazało się że naszemu zespołowi (D.U.P.A. Drużyna Uprawnionych Poszukiwaczy Artefaktów) przydzielono specjalne pomieszczenie do prowadzenia badań. Pomieszczenie zawiera Stary komputer, mikroskop zajebany z sali do biologii oraz, uwaga: stół. Przynajmniej podają drinki na zawołanie. Mieliśmy się zająć badaniem złotych rękawic, które wypadły z demona. Są ze złota. Kiasyd wyczytał na nich że należały do demona, którego przezwaliśmy Gideonem, który pojawiał się tu i tam w zamierzchłych czasach, pod różnymi postaciami i pojedynkował się z upadłymi rycerzami i ich mordował.
Przedmiot się pojawiał w czyiś rękach. Ostatni raz jako złote pistolety, chyba w XVI albo XVII wieku. Później zaczęliśmy coś z nimi robić, polewać krwią i nic. Ja na nie nawrzeszczałem, bo ponoć demony się żywią emocjami i coś w nich drgnęło. Ubrałem je i o dziwo, się dopasowały jako tako do moich dłoni, jednak siła ciosu się nie zwiększyła. Potem ubrał je Tremere Gabriel i leżały mu jak ulał i jak przetestowaliśmy, to miał mocniejszy cios.
Moja teoria jest taka że demon żywi się dupkami.
Podczas gdy my testowaliśmy, Ravnos gdzieś sobie poszedł, a także Anton. Później dostałem smska od Antona, żebym przyszedł na żwirki. Poszedłem niezwłocznie sam, choć Paolo Marco (Marco-Polo) wysłał za mną swego ducha.
Paczę i widzę, jak Kiasyd przywołuje jakieś macki z ciemności, które coś chłoszczą w kuli ciemności; celuje tam i paczę, co się dzieje. Z ciemności wybiega jakiś gościu, co go nie znam, po czym wybucha płomieniem. Tak się zląkł, że padł na kolana, oszołomiony z przerażenia, nagle patrze, jedzie auto z ludźmi. Ruszyłem za nimi i sterroryzowałem ich pistoletem i kazałem się zawieść do zamku. Tam przekazałem ich temu impertynenckiemu dupkowi Olafowi, który chce być wampirem, myśli że jest wampirem i wmawia wampirom że jest im równy. Cóż. Zostałem zatrzymany razem z Kiasydem i Paolo Marco (mogłem napomknąć, że jego duch był ze mną, ale pewnie i tak ich zajebisty tremere investigator by zauważył). Przesłuchiwał nas szeryf gargulec i jakiś czerwonowłosy koleś (tremere albo ventrue). Koniec końców zostałem oczyszczony z zarzutów, a (klan!) Giovanni i Fitzpatrick wiszą księżnej po 3 przysługi. Umie się ustawić babeczka. No a ja zostałem nagrodzony pomniejszą domeną, za me działania w celu utrzymania maskarady. Jak na razie, idzie całkiem dobrze. Jak tak dalej pójdzie, wyrobie sobie dobrą pozycję w mieście i zapewnię sobie względne bezpieczeństwo.

View
Badania, kłopoty i starzy znajomi

Na skutek moich nieostrożnych działań podadłem w niełaskę Księżnej. Mój niedoszły stwórca próbuje mnie odnaleźć, a już to zwiastuje kłopoty… Nieważne, zajmiemy się tym problemem, kiedy już stanie się poważny. Księżna zleciła nam zadanie zbadania pozostałości po demonie. Dzięki mojej znajomości języków dowiedziałem się, że owe złote rękawice brały udział w serii pojedynków potężnych istot. Pojedynki te miały miejsce regularnie w tych stronach aż do XIV wieku. Czy rękawice były tylko wytworem demona? A może to on był ich wytworem? Trudno powiedzieć. Krieg podsunął mi pomysł, może rękawice działają tylko, kiedy znajdziemy godnego przeciwnika? Muszę to wypróbować. Tymczasem postaram się dowiedzieć więcej, może w księgach są jeszcze jakieś przydatne informacje na ten temat.

Wracając do kłopotów, w moim antykwariacie pojawił się śmiertelnik, zapłacił żelazną monetą i postanowiłem go śledzić. Okazało się, że nasłał go przydupas mojego niedoszłego stwórcy, Lasombry znanego jako Andrzej Rybak. Podczas mojej próby schwytania go napatoczyli się śmiertelnicy. Dobrze, że Krieg ich złapał, wyszedł na tym najlepiej bo podczas gdy ja i Giovanni zostaliśmy ukarani, on został wynagrodzony domeną. Niech go szlag! Trudno to tylko pomniejsza przeszkoda, najważniejsze, że udało się unieść głowę. Być może wypełnienie tych przysług dla Księżnej pozwoli mi dowiedzieć się o niej czegoś ciekawego. Muszę też przygotować się na przybycie Rybaka. Obecność Sabatu w mieście nie wróży nic dobrego. Ciekawe jaki będzie jego następny ruch.

Pozostaje jeszcze mieć oko na pozostałych członków naszego zespołu. Ktoś zmienił wspomnienia Dragomira i Gabriela. Poza tym wydaje mi się, że Tremere i Giovanni będą próbować ukraść artefakt, który mamy zbadać.

W księgach przeczytałem interesujące rzeczy na temat Kołdunów i ich praktyk. Ciekawe czy w górach ukrywa się jeszcze jakiś praktykujący tę zapomnianą i fascynującą sztukę wampir. Jeśli tak to muszę spróbować go odnaleźć. Może będzie skłonny dobić targu i pozwoli mi zgłębić jej tajniki.

View
Kasyno nie zawsze wygrywa
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

…jak zwykle miałeś, zatem rację.
Z wieści najnowszych. Kilka dni temu zostałem zaproszony na charytatywną zbiórkę pieniędzy, która miała się odbyć w lokalnym kasynie. Wpływy miały trafić do fundacji działającej na rzecz renowacji zabytków w Bielsku-Białej. Uznałem to za dobrą okazję, aby moje przedsięwzięcia zyskały nieco aprobaty w oczach mieszkańców. Dodatkowo jedną z atrakcji wydarzenia miała być aukcja rzadkich przedmiotów i byłem ciekaw, czy znajdę tam coś wartego uwagi. Sam wiesz mistrzu, że to miasto aż roi się od bezpańskich artefaktów pozostawionych przez poprzednich “lokatorów”.
Odpowiednio nagłośniłem sprawę, aby Yvonne mogła robić to, co robi najlepiej, czyli przyciągać uwagę i zyskiwać dla mnie zwolenników. Na wydarzenie przybyło kilku wpływowych śmiertelników i garstka wampirów. Nie zaskoczyła mnie obecność księżnej, jako że mam już pewne pojęcie o tym, w jaki sposób działa. Zaskoczyła mnie za to wizyta pozostałych. Otóż był to ta sama banda, z którą spędziłem noc w demonicznym hotelu. Tylko Kiasyd miał na tyle przyzwoitości, aby nie wypełznąć z dziury, w której się ukrywa. Rozbawiło mnie to, że Księżna przybyła w towarzystwie Torredora, który boi się szczurów. Biedny naiwniak wyglądał na wniebowziętego, kiedy ta pijawa wisiała mu na ramieniu. Chciałbym widzieć jego twarz, kiedy w końcu wyrwie mu serce.
Ale do rzeczy. Większość wieczoru spędziłem zawierając znajomości wśród członków rady miejskiej, jako że ich przychylność będzie mi wkrótce potrzebna. Yvonne w tym czasie, jak zwykle absolutnie czarująca, przegrywała na potęgę moje pieniądze. Odbyłem też dosyć ciekawą dyskusję z młodym Giovani, wydaje się, że podobnie jak ja nie jest zadowolony z obecnego status quo panującego w mieście. Nasza wymiana zdawkowych uprzejmości i ogólników sugerowała możliwość współpracy ku obopólnym korzyściom. Idea wydaje mi się intrygująca i zamierzam wkrótce przedstawić mu konkretną propozycję.
W końcu znudzony, postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu, co miało być później zaprezentowane na aukcji. Ku mojemu zdziwieniu jednym z eksponatów była lalka, o której zagubieniu dowiedziałem się już jakiś czas wcześniej. Właściciel będący ewidentnie wampirem obiecywał nagrodę za jej odnalezienie. Zainteresowany postanowiłem zbadać ową Bonekę (tak nazywał ją właściciel). Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłem, że przedmiot posiada własną bardzo dziwną w dodatku aurę.
Niestety nie zdążyłem dowiedzieć się nic więcej, ponieważ do kasyna wtargnęli uzbrojeni i zamaskowani ludzie. Pomny zasad Maskarady oczywiście udawałem potulną ofiarę ciekawy jak rozwinie się sytuacja. Młody Giovani najwyraźniej również wyczuł unikatową aurę emanującą od lalki, jednak w przeciwieństwie do mnie postanowił rozbić gablotę i przywłaszczyć ją sobie w trakcie zamieszania stworzonego przez napad. Bardzo nie mądrze, Panie Giovani.
Napastnicy zaczęli zaganiać ludzi i odbierać im telefony. Na szczęście mój udało mi się zachować, co wykorzystałem do skontaktowania się z Ivanem, który doskonale wie, co robić w takich sytuacjach. Nieudolny Torreador próbował ukryć się przed napastnikami jednak serię z karabinu później był już obok mnie wraz ze swoją Modliszką. Ta suka wdarła się do mojego umysłu i nakazała zachować spokój, okazało się, że część napastników została zdominowana. Pozostało jedynie czekać na ujawnienie się intencji zbirów i pojawienie się Lalkarza, który musiał być gdzieś w pobliżu. Atmosfera mocno się zaostrzyła, kiedy okazało się, że konta zbiórki zostały już przez kogoś wyczyszczone, a oliwy do ognia dolało zniknięcie lalki, która tak mnie wcześniej zaintrygowała. Widać nie tylko mnie, wygląda na to, że była prawdziwym celem rabunku. Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, a napastnicy zrobili się brutalni. Wtem ktoś spostrzegł Bonekę leżącą na torbach z odebranymi gościom komórkami. Wiedziałem, że nie mogła się tam znaleźć, a Giovani, w którego rękach widziałem ją ostatnio, wyglądał na tak samo zaskoczonego. Musiała to być jakaś sztuczka, bo ten moment wybrał sobie Lalkarz, aby się ujawnić wyzywając swoje pionki od kretynów. Wampir stojący za napadem również musiał domyślić się jakiejś sztuczki, jako że zaczął skanować aury gości podejrzewając działanie dyscyplin. Jak należało się spodziewać wykrył wampiryczne aury i wraz z Torreadorem zostałem odseparowany od reszty zakładników. Zostaliśmy, zatem zaprowadzeni do oddzielnego pomieszczenia pod strażą dwóch ludzi. Była to okazja, na którą czekałem i wiedząc, że nie mogę liczyć na tego lowelasa od siedmiu boleści pozbyłem się jednego ze strażników i rozbroiłem drugiego. Z głównej sali dobiegły nas podniesione głosy i odgłosy wystrzałów. Okazało się, że napastnicy ulotnili się i na zewnątrz napotkali opór sił wysłanych na odsiecz przez Ivana. Po Lalkarzu i lalce nie pozostał ślad. Bielsko-Biała kontynuuje swoją tradycję i pozostaje miastem pełnym niespodzianek.
Z innych informacji, mój nowy regent powierzył mi ostatnio nowe zadanie, które na pewno Cię zainteresuje Mistrzu…

View
Nagranie zza zasłony

https://www.youtube.com/watch?v=9UdaGUH-d1A

View
Napad na Kasyno

Noc jak, co noc. Przyszedł Vilhelm i powiedział, że ma wejściówki na imprezę charytatywną i kroimy kasyno. Jak każdy w miarę ogarnięty człowiek/wampir wiem, że zbiórki charytatywne są organizowane dla głupców chętnych oddać swoje pieniądze złodziejom, którzy te zbiórki organizują, a większość pieniędzy przeznacza jest na utrzymanie tych organizacji. Okradanie złodzieja nigdy nie powodowało u mnie wyrzutów sumienia, więc od razu wziąłem się do roboty. Sprawdziłem, kto należy do spółki renowacyjnej zajmującej się organizacją imprezy i nie znalazłem nic ciekawego, poza tym, że dobrze ukrywają swoje brudy. Za to kasyno miało lekkie powiązania z korporacją Pentex, tfu tfu. Próbując dojść do listy zaproszonych napotkałem pewne trudności, a nie wydała mi się na tyle ważna, żeby ryzykować wykrycie. Zająłem się więc pisaniem programu, który miał mi dać kontrolę nad przelewami, które będą wykonywane w kasynie.

Na miejsce udałem się z Konstantinem, jako że czułem, że jego pomoc będzie mogła mi się przydać. W środku było pełno jakichś ważniaków z Bielska, do tego wampiry, z którymi miałem nieprzyjemność przebywać w nawiedzonym hotelu. Brakowało tylko Kiasyda, za to przybyła sama księżna, tzn. nie sama, bo ciągle kleił się do niej Toreador. Przynajmniej mi głowy nie zawracała. Wysłałem Konstantina z moim programem, a następnie zająłem się zabieraniem bogatym i dawaniem sobie. Nic ciekawego się nie działo, na szczęście przed północą się to zmieniło.

Do kasyna wpadła zgraja uzbrojonych ludzi w maskach klaunów. Do tego ochrona kasyna też zaczęła ubierać maski i wyciągać broń. Kazali klękać i nie robić problemów, co też zrobiłem, bo interesowało mnie co się stanie dalej. W powstałym zamieszaniu nikt się mną nie przejmował, więc uruchomiłem w programie “przelać wszystko” i wyczyściłem konta z datków. Trochę się tym wkurzyli, gdy odkryli, że ktoś ukradł pieniądze przed nimi i wyprowadzili nas z sali do pomieszczeń z tyłu kasyna. Skontaktowałem się z Konstantinem i zaleciłem porozglądanie się, czego też mogą szukać tam jeszcze ci amatorzy i ukrycia tego przed nimi. Okazało się, że szukali jakiejś lalki, którą widziałem w ogłoszeniu o zgubie jakiś czas temu. Nie mogąc znaleźć lalki zapędzili nas znowu na salę. Jako, że nikt nie chciał zrobić nic zabawnego to zrobiłem iluzję lalki wśród stosu komórek i torebek i poinformowałem ich, gdzie leży. Wszystko miało się wtedy skończyć, ale ujawnił się jakiś wampir, który przejrzał moją iluzję. Wkurzył się i próbował zastraszać ludzi. Na wieść o siłach otaczających kasyno wyszedł na zewnątrz. Chwilę później stworzyłem jego iluzję i rozkazałem jego ludziom, żeby też sobie poszli. Jeszcze wpadliby na pomysł, żeby zacząć strzelać, a tego wolałem uniknąć.

Ciecie od Giovanniego i Tremmera pozbyli się pozostałej czwórki i w powstałym zamieszaniu Konstantin ulotnił się z lalką. Zobaczymy co z tego wyniknie, przynajmniej nie będzie nudno.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.