V.V.C.: Vampire Vitae Community

Po nitce do kłębka
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Niestety przesłuchanie Rubensteina musiało poczekać, otrzymałem informację że do naszej pozycji zbliża się kawalkada policyjnych samochodów i co najmniej jeden helikopter. Wyglądało na to że ktoś bardzo nie chciał abyśmy usłyszeli co do powiedzenia ma dobry doktor. Postanowiliśmy się rozdzielić, ci którzy byli do tego zdolni uciekli przy pomocy dyscyplin, reszta schowała się w innym mieszkaniu. Ja natomiast razem z moimi ghulami zszedłem po prostu na dół nie niepokojony przez policję. Wyglądało na to że ktoś zgłosił że w budynku ukrywają się terroryści. Szybko przedostałem się do dowodzącego akcją i przekonałem że za chwilę jeden z terrorystów zostanie wyprowadzony przez agentów i wszystko byłoby świetnie gdyby nagle na miejscu nie pojawił się Śnigulski. Kiedy zobaczył jak Phillipe i Dragomir pakują do suki worek z ciałem zażądał natychmiast abyśmy pokazali mu co jest w owym worku. Mieliśmy problem, policja nie pozwalała na odjazd, a Śnigulski nalegał. Postanowiłem grać na czas i dopytywać o uprawnienia Śnigulskiego, dowiedziałem się że jest na miejscu bez wiedzy i przyzwolenia szeryfa i zakomunikowałem że nic nie zrobimy dopóki Kosztka nie przyjedzie tam osobiście. Reszta musiała coś w końcu wymyślić bo suka w końcu ruszyła a ja mogłem się napawać widokiem Śnigulskiego stojącego z rozdziawioną gębą.
Kiedy w końcu udało nam się przegrupować i przesłuchać Rubensteina okazało się że morderca naoglądał się za dużo thrillerów i chce zagrać z nami w grę… Ja niestety nie miałem czasu na gry i odprawiłem rytuał który pozwolił mi namierzyć domitora Rubensteina. Zgodnie z podejrzeniami trop prowadził do kanałów a zabójcą był nosferatu. Anton pod postacią cienia wszedł do jego kryjówki ale udało mu się jedynie spłoszyć cel. Na szczęście mój rytuał wciąż działał i ustaliłem że cel zmierza do wieżowca Księcia. Musieliśmy przeciąć mu drogę, w elizjum nic nie mogliśmy zrobić. Na szczęście dzięki informacjom od Łucji dowiedzieliśmy się o sekretnym wejściu do wieżowca od strony kanałów i tam zastawiliśmy pułapkę. Udało nam się schwytać mordercę.
Pojawił się jednak kolejny problem, z zeznań mordercy wynikało że działał on niejako natchniony przez Luciano Giovanni, stwórcę Paolo Marco. Zabójstwa były mu ponoć potrzebne do eksperymentów z otchłanią. Co gorsza Archont Anna zabroniła nam ujawniać te informację, wygląda na to że Luciano ma potężne plecy w Justyciariacie Warszawy.
Na szczęście informację które posiadaliśmy wystarczyły aby odsunąć Igora od władzy. Niestety okazało się że nie ma za bardzo odpowiednich kandydatów na nowego Księcia i nikt szczególnie się nie pali aby objąć to stanowisko. Klan podjął decyzję o poparciu dla Maćka z klanu Brujah i to on został w końcu księciem. Martwiące jest to że na radzie padło nazwisko von Carstein, który ponoć jest wrogiem Klanu, jeśli posiadasz Mistrzu jakieś dodatkowe informacje o tej osobie to będę za nie wdzięczny.
Maciek od razu po swoim wyborze popełnił dwa błędy, po pierwsze pozwolił Igorowi odejść a po drugiej zrównał zabicie człowieka z morderstwem wampira. Dekretu takiego nie dało się utrzymać a brak jego egzekwowania pokaże że Maciek jest słabym księciem. Obawiam się że za długo nie porządzi…

View
Guess who's back? Back again. Krieg is Back!
Powrót Kriega!

Tak to ja Slim Szejdi, zacząłem eminemowo, powróciwszy do miasta! Wyjebawszy w końcu z tego pięknego zadupia jakim jest Cieszyn, powróciłem do Bielska, jako że Igor już w nim nie rządzi!

Teraz księciem jest nasz ulubiony brujah Maciek! Long may he reign! To dziwny wybór, ale Maciek ma parę w łapie i nie wacha się jej użyć, więc może dłużej poksięciuje niż Ja! I Igor.
Spotkałem się z nim i okazuje się że nie do końca jest hepi że wróciłem, ale zgadza się na mój pobyt w mieście i odzyskanie nawet ghuli od ventrue, pod warunkiem że będę z nim chodził na imprezki i publicznie się upakarzał, obwieszczając że nie mam zamiaru go wydymać i popieram go oboma nogami, bo mi je powyrywa. Okeej, nie ma sprawy, przy okazji poznam nowych ludzi, pogadam, poplotkuje. Maciek wprowadza kolejne zmiany, wymienia praktycznie cały dwór, więc dużo przetasowań. Ja tam znam wszystkich, więc chętnie mu poopowiadam o tym i tamtym, to i owo.

Tymczasem zostałem przywrócony do DUPY, jako że reszta DUPA beze mnie to dupa, nich nie ma nadwrażliwości, więc dowolny nosferatu robi im z dupy jesień średniowiecza (tak jak Igor mi). Trzeba sprawdzić wieżowiec xsięcia i dowiedzieć się co knuł Igor. Przy okazji trzeba się zająć Bielskim garnizonem pełnym ćpunów, jako że jego dowódca, jest ghulem Igora, a prywatna armia w centrum miasta to dość poważna sprawa.

Do DUPY dołączyła Córa Kakofonii, mój ulubiony klan zadufanych wyjących pizd. Nie wiem dla kogo pracuje, ale najwyraźniej nasza DUPA jest jak cmentarz, przyjmuje wszystkich (usłyszałem ten “żart” w autobusie od typa z płytką zamiast krtani, fun times). Tym bardziej żart pasuje bo jest w niej także Jennifer Dunsirn, kolejna Giovanni. Za niedługo zabraknie w mieście trupów do ruchania. Chociaż coś mi się zdaje że kręci.

Nowym szeryfem jest rycerz w pięknej zbroi, księżniczki piszczą na jego widok, a złoczyńcy pierzchają. No i od razu do akcji, morderstwo koło wieżowca księcia. Koleś umarł ze strachu, jak w ringu. Wyglądało nieciekawie. Wygląda na to że przestraszył go duch Luciano Giovanni, o czym powiedział nam Paolo Marco i jego nekromantyczne zdolności. Szeryf od razu chciał mu robić wjazd na chatę, ale został powstrzymany przez Annę i Maćka, bo ponoć ma super plecy w Justycariacie i może se robić co chce. Fajno.

Następnego dnia mamy się zająć Garnizonem, bo poważna sprawa. Może się tam wybiorę na zwiady w Astralu, ale zobaczymy, po kolei.

View
Teras ja jestem ksiencjiem!

Doszliśmy do wniosku, że najpierw zajmiemy się kwestią garnizonu kontrolowanego przez Igora//Nosferatu/Setytów. Para się on nadal nielegalnymi walkami, sprzedażą narkotyków i takimi tam. No i jest to garnizon, czyli wojsko. Zająłem się sprawami sieci i shackowałem co się dało, w każdym momencie mogę odciąć cały garnizon od praktycznie wszystkiego. Zainteresowałem się też osobistym komputerem ghula sprawującego tam władzę. Zrobiłem wjazd na jego maila, a Anton zajął się rozszyfrowaniem wiadomości. W niedługim czasie ma być nowa dostawa narkotyków przez Cieszyn. Bardzo przydatna informacja, pewnie zechcielibyśmy to wykorzystać. Ale co bardziej interesujące ten typek przesyła maila od Setytów do Watykanu, czyli może nam ściągnąć na głowy pojebów parających się w łowieniu czarownic, czy innych wampirów. Paolo Marco natomiast dowiedział się, że Nosferatu dostarczają im wampiry. Z wampirów jest spuszczana krew i sobie oni ją używają w niecnych celach.

Niewiele myśląc, jak to mamy w zwyczaju udaliśmy się do księcia wampirów z tfu tfu Camarilli w tym mieście, oraz szeryfa tychże wampirów. Pogadaliśmy i doszliśmy wspólnie do wniosku, że trzeba się tym jak najszybciej zająć i przerwać te niecne zabawy. Został także wezwany Hughalhut, Primogen Nosferatu, jak się okazało. Chcieliśmy żeby wyjaśnił nam co jego klan odjebuje. Okazało się, że nie jest Igorem i obiecał pomoc w akcji, którą zaplanowaliśmy na następny dzień, po paradzie jego klanu. Bo ogólnie tylko część go słucha, a reszta ma wypierdalać, bo służy Igorowi. Igora nie lubimy, bo jest głupi.

No ale nic z tego wszystkiego nie wyszło. Na tej całej paradzie okazało się, że Igorem Hughalhut nie jest, ale jest pieprzonym Sabatnikiem, tfu tfu! No i ogólnie nas wszyscy wyjebali. Jesteśmy w jakiejś pieprzonej fabryce, jest tu pełno wampirów, nie wiadomo którzy po której stronie. Nosferatów jest przynajmniej kilkanaście. Wpierdala się właśnie Sabat do środka, jedzie cała pieprzona jednostka wojskowa. A ten pojebany Hughalhut ogłosił się ksiencjiem!

View
Pracu, pracu

Pierwszej nocy swoich rządów już Maciek coś od nas chce. Dalej jesteśmy GO, a śpiewaczka z nami. Mamy się zajmować wszystkim. Nosferatu, Setytami, Prawdziwymi, wieżowcami, piwnicami, zamkami, garnizonami, sabatami i innymi takimi. Do tego w strukturach tej ich organizacji się pozmieniało znowu. Nie wiem jak oni to ogarniają, ja już się pogubiłem. Nie wiem kto kim jest, kto co może. Ale w sumie kompletnie mnie to nie obchodzi. Byleby krew kupowali. W ogóle oni wszyscy są jacyś pojebani.

No ale okazuje się, że znowu mordują, no ja pierdolę. Jakiś wypadek samochodowy, jesteśmy już na miejscu. Cieć za kółkiem zobaczył ducha, wjechał na rondo, zaczął uciekać na piechotę i umarł z przerażenia. Paolo Marco patrzy mu głęboko w oczy i widzi, że to znowu ten Luciano. Maciek wkurwiony, bo tego chuja Justycariat chroni. Ale obiecuje to załatwić, jeśli to będzie się powtarzać. Nam by się przydały jakieś twardsze dowody. A ja myślę, że trzeba go po prostu zabić.

View
Nie chcem, ale muszem

Przesłuchanie Rubensteina zostało przerwane przez akcję policji. Śmigłowce, otoczenie budynku, takie tam. Fitzpatrick zabrał doktorka i uciekł w swoje cienie. Paolo Marco preszedł w zaświaty, czy gdzie on tam chodzi. Jego nowa koleżanka gdzieś zniknęła. Gabriel Moore poszedł oddać się w brudne łapy milicji. Ja rzuciłem na siebie i Ventrue iluzję, zapakowaliśmy Nosferatkę z powrotem do wora i przyczailiśmy się w innym mieszkaniu. Tremerzy z Giovannimi coś namieszali, poinformowali nas, że już jest spoko, możemy wychodzić. No i okazało się, że nie tak prosto. Otoczyła nas jakaś zgraja gości w maskach, z karabinami i odprowadziła nas na dół do suki. Trochę tam sobie posiedzieliśmy. Śnigulski z Rybą blokowali nam odjazd, w końcu Jennifer? w masce Rybaka nakazała odjazd. Ja zablokowałem komunikację, więc jedziemy. Kilka minut później przesiadamy sie do samochodu Paolo Marco i tyle nas widzieli.

Potem było gadu gadu, jakiś pajac przyszedł i chciał żebyśmy pojechali do Neapolu po jakieś karty. Pojebało go, czy co?

Z przesłuchania mało wyszło, my nie mieliśmy też za dużo czasu, żeby tam z nim siedzieć całą wieczność. No był ghulem zabójcy, ale nic więcej nie chciał na zbytnio powiedzieć. No ale to wystarczyło, Gabriel sobie przypomniał, że zna taki rytuał.. pewnie się go nauczył dzień wcześniej, ale już zdążył zapomnieć. No i używając krew ghula wyśledził tego jebanego Nosferata. No to się udaliśmy w pobliże. Nikt za bardzo nie chciał się tam do niego zapuszczać. No poza Antonem, który przez cienie poszedł go postraszyć. Niestety ten spierdolił. Fitz przyniósł mi jego lapka, a Gabriel poinformował, że zmierza zabójca to swego księcia, żeby się schować za jego sukienką. Poinformowaliśmy o tym szeryfa i już jesteśmy w zamku. Czekamy w zasadzce przed wejściem do Elizjum z kanałów, o którym nas poinformowała chyba Łucja, czy kto tam ostatnio się przewija przez to miasto. No i my w ukryciu, on niewidzialny, ale nas więcej. Nakopaliśmy mu, torpor i do wora.

Okazało się, że za wszystkim stoi Luciano, Justycariat i inne pedały. W dupie mają swoją maskaradę, ale też zabijanie ludzi jest dla nich wporzo. Raczej nie odkupią swojego długu karmicznego w ten sposób, trzeba ich przywrócić do kręgu życia, może w nowym życiu lepiej im pójdzie.

Ale nie wszystko poszło na marne, księciem wampirów z Camarilli z jakiegoś powodu został Maciek na miejsce Igora. Nie rozumiem do końca dlaczego, on chyba też nie za bardzo. Ale mało mnie to też obchodzi. Trochę to zabawne. Maciek wydaje się bardzo konkretny i zapewnił, że pozycja Ravnosów w mieście zostanie nienaruszona, więc mi pasuje. Igor ma opuścić miasto, a z nim część Nosferatów. Życie ludzkie, jak i tfu tfu wampirze ma być święte i zabijać nie można, jeno w samoobronie.

View
You can not have more quests. Please finish some before you accept this one.

Maciek prężnie działa jako książę. Zarządził, że do Rady Primogenów każdy klan może wyznaczyć swojego przedstawiciela. Zapowiedział też, że Klan Giovannich dostanie na nowo miejsce w Radzie (wyznaczono na to miejsce towarzysza moich pierwszych miesięcy w tym mieście- Giorgio). Na nowo do rządzenia zostali też dopuszczeni Malkavianie, z przedstawicielstwem w postaci Małej. Maciek chwilowo rezyduje w Pałacu Sułkowskich i w klubowym Elizjum. Chodzą plotki, że szuka sobie czegoś innego. Planuje też paradę Nosferatu- żeby każdy widział ile i jakie upiornie powykrzywianych gąb zamieszkuje kanały tego miasta.
Ku zaskoczeniu wrócił do miasta poprzedni książę- Krieg. Dużo o nim słyszałam, ale sławą cieszy się raczej lokalną. Okazało się, że też był ( i jest nadal) członkiem grupy okultystycznej. A propos grupy- Maciek chciał się z nami spotkać. Przybyliśmy na miejsce wcześniej, żeby omówić jeszcze kilka kwestii. Okazało się, że Książę też przybył wcześniej, a towarzyszyła mu Gina Rossi. Z całej rozmowy wyniknęło, że mamy do wykonania kilka zadań (przynajmniej za Igora był spokój, a tutaj jesteśmy jak psy na posyłkę, ale może coś się uda wyciągnąć w zamian za nasze zaangażowanie):
1. Trzeba pozbyć się Podpułkownika Muśko. Jest on nie tylko szychą w wojsku, ale także ghoulem Igora. Maciek chce go w miarę możliwości przesłuchać, a jak się nie da- to trudno.
2. Nie możemy robić ghouli. Nie powiem wkurwiło mnie to niemiłosiernie. Ale trudno. Mus, to mus.
3. Tropka musimy naprowadzić na jakiś trop. Kogoś podstawić, najlepiej jakąś grubą rybę by mógł się pochwalić sukcesem w ujęciu mordercy.
4. Trzeba złapać i przyprowadzić do Księcia niejakiego Aarona Vosa – gargulca. Nie widziałam skubańca ani razu jak byłam w mieście. Mają tu cholernie dużo różnego świństwa w mieście swoją drogą. Faery, Kitajczyków, Gargulce… zwariować można.
5. Ponoć Giovanni przetrzymywali w swojej już nieistniejącej rezydencji pewnego Salubri w torporze- książę chce go odzyskać, jako że był ponoć sprzymierzeńcem ksiecia sprzed Exodusa- Carsteina.
6. Oczywiście była tez mowa o Dux Bellorum. Mamy następujących kandydatów:
Hansa Zimmera. Tremer, którego popiera chyba tylko jego własny klanA
Anna. Załatwiła kiedyś wysłannika Sabatu, ale ja jej nie ufam. Jest zamieszana stanowczo w zbyt wiele głębokiej polityki by można było ufać jej intencjom
Morvam Muir. Wydawał się ok, ale zobaczymy co będzie w stanie dać w zamian za poparcie.
Banjamin Sklaski. Jakiś Ventrue z Katowic. Niejasne jest jakie ma intencje, co do Bielska i Maciek obawia się, że może on zaszkodzić miastu.
Ten Starszy Gangrel. Maciek na niego stawia. Niewielu Gangreli dożywa tak sędziwego wieku, a jeszcze mniej pozostało wiernych Camarilli.
Jako, że Dux ma być na całą południową Polskę, to najwięcej do gadania ma Jurgen Sankt (obecny Książę Katowic), który oczywiście popiera swojego kandydata. Ale być może dałby się przekonać tą talią kart? Oczywiście niby możemy interweniować w samej Warszawie, ale poczynania (a raczej tajemnice) Anny skutecznie mnie od tego pomysłu odstraszają.
7. Szykuje się zjazd Prawdziwych Brujah. Ma ich przybyć koło 200 do miasta. Czy to może opóźnić atak Sabatu?
8. Gina zostaje w grupie. Jako szpieg, ale tym razem oficjalny. Zapowiada się zabawnie.
Po bogatym w zadania i ubogim w obietnice spotkaniu otrzymaliśmy telefon od Tropka. Na Rondzie Solidarności znaleziono ciało. Był to wychudzony mężczyzna, ze szczęką która wypadła mu z zawiasów i z zastygłym wyrazem przerażenia na twarzy. Wyglądało na to, że wyskoczył z pędzącego samochodu. Wcisnęliśmy Tropkowi jakiś kit. Paulo Marco za to zajrzał ofierze w oczy i powiedział, że i za tym morderstwem stał Luciano. On i jeszcze jakiś upiór mordercy. Oczywiście Paulo nie może się oficjalnie zwrócić ku swemu stwórcy, więc mamy wiedzę, ale nie mamy dowodów. Bardzo nie podoba mi się, co knuje Luciano. Obawiam się, że jego eksperymenty i brak poszanowania lokalnych praw doprowadzi do tragedii i uniemożliwi mi wykonanie mojego zadania.
Gina zapytała nas, kogo zaprosić na swój wieczorek z muzyką. Zaproponowałam jej Fabio- w końcu jej dobry znajomy, a i ja zdążyłam go poznać. Myślę, że to będzie dobry krok ku realizacji jej wizji sztuki ponad podziałami.

View
Co tam panie w polityce?

Nie zdążyliśmy przesłuchać Rubensteina. Telewizja MS podała, że w naszym kierunku zbliżają się chyba wszystkie bielskie siły policji. Łącznie z cholernymi helikopterami i wozami opancerzonymi. Nie myśląc długo przeszłam przez ścianę do mieszkania obok i przeszłam na dół budynku na niewidoczności. Udało się na pewno wydostać też Moorowi, którego rozmowy podsłuchiwałam by w razie konieczności zadziałać z ukrycia. Z rozmowy z nadkomisarzem Rybą dało się wywnioskować, że koś doniósł policji. Według informatora na Złotych Łanach w mieszkaniu najwyższym piętrze kryć się miała szajka terrorystów z Rubensteinem na czele. Zdziwiło mnie tyle, odkrycie kryjówki, ile znajomość faktów- kto mógł wiedzieć o tym, że to właśnie doktorka mieliśmy w swoich rękach? Czy ktoś namierzył nas przez niego (w końcu jest czyimś ghoulem) czy może przez Hannę Piątek? I dlaczego był rozkaz strzelania „on sight”? Czyżby komuś nie zależało ani na Rubensteinie, ani na Hannie?
W każdym razie w trakcie tej wesołej rozmowy reszcie udało się wyjść z budynku i zapakować Rubensteina i Nosferatkę do więźniarki. A ta nie chciała ruszyć. Nagle z jednego z aut wyłonił się Salomon Śnigulski, twierdząc na początku, że przybył na zlecenie szeryfa, ale Moore szybko go pokonał w rozmowie i okazało się, że szeryf o niczym nie wie i zaczęłam podejrzewać, że działa on na zlecenie Igora, zwłaszcza, że bardzo namolnie dopytywał się o Hannę, bełkocząc coś, o złamaniu tradycji. Moore zadzwonił po szeryfa, a ja wiedząc że nie możemy dłużej zwlekać, podszyłam się pod Rybę i kazałam więźniarce odjechać.
Następnej nocy jak tylko zgromadziliśmy się w jednym miejscu złapała nas niejaki Morven Muir. Mówił o zbliżającej się walce z sabatem i o tym, że chciałby naszego poparcia dla swojej kandydatury na wodza całego tego przedsięwzięcia. W tym celu chciał byśmy polecieli do Neapolu i odzyskali jakąś talię kart, którą pewien nieroztropny wampir przegrał w karty. Szczerze mówiąc cały temat wojny i polityki tego miasta jest mi obojętny, ale Muri obiecał rozprawić się z Setytami i jeżeli przy okazji spełni dla pewną przysługę, dostanie moje poparcie. Mam do niego kontakt, więc szykuje się małe spotkanie w cztery oczy.
Przesłuchanie Rubensteina nie poszło tak dobrze, jak sobie wyobrażaliśmy. Doktorek okazał się być odporny na dominację, jak sam powiedział, specjalnie dał się złapać, by przekazać nam wiadomość od swojego mistrza – mamy się z nim skontaktować poprzez użycie skrytki w kościele Św. Mikołaja. Przy całym swojej silnej woli i latach, jakie musiał spędzić na służbie u swojego mistrza, był wyjątkowo niezorientowany w całym świecie Spokrewnionych. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego mistrz to wampir, miał go za jakiegoś boga i mówił o nim z nabożnym afektem.
Nie daliśmy się zwieść sztuczkom nosferackiego oprawcy i dzięki rytuałowi przeprowadzonemu przez Tremera udało nam się wytropić mistrza Rubensteina. Najpierw Fitzpatrick rzucił się przez cienie wprost do jego leża, skubaniec uciekał, ale dogoniliśmy go zanim zdążył schronić się w Elizjum. Okazało się, że owszem był to morderca, którego mieliśmy znaleźć. To on mordował ludzi na przestrzeni lat, a Rubenstein dostarczał mu ofiar. Wzmożona aktywność mordercy wniknęła z tego, że dostał zlecenie od samego Luciano Giovanni na dostarczanie ofiar. Luciano eksperymentuje ponoć z Otchłanią i potrzebował do swoich celów bycia świadkiem śmierci istot, które od razu do niej trafiają. Swoje chore i wynaturzone badania Luciano prowadzi w Dworze Cieni i mają one go zaprowadzić bezpośrednio ku staniu się Awaterem Otchłani (czy jakiegoś innego bzdurnego tytułu).
Oczywiście całe przesłuchanie mordercy doprowadziło do podejrzeń Paulo Marco i mnie. Zbyt wygodnie się czułam w skórze Dunsirna, opuściłam gardę i pod ostrzałem pytań wyszło na jaw, że nie jestem członkiem klany Giovannich. Na szczęście Paulo poświadczył, że nie mam nic wspólnego z planami Luciano i moja mała tajemnica pozostanie wewnątrz okultystycznej koterii, a przynajmniej taką mam nadzieję.
Ku zaskoczeniu nas wszystkich okazało się, że Luciano jest nie do ruszenia. Eksperymentuje za przyzwoleniem justytariatu. (co wydaje się niesamowicie dziwne i podejrzane).
Całe zamieszanie związane z pojmaniem mordercy doprowadziło do przewrotu. Polityka tego miasta nigdy mnie nie interesowała, ale musiałam wziąć udział w całej tej szopce wyborczej. Nowym księciem został Maciek- Brujah. Wprowadził zakaz zabijania ludzi (mięczak), ale poza tym wydaje się spoko. Szeryfem został laluś Philippe, co w sumie jest bardzo dobrą funkcją dla niego, zwłaszcza, że przyjął mnie w szeregi Ogarów.
Wydaje mi się, że większość wampirów liczy na spokój w mieście, ale w tym mieście nie będzie spokoju. Wiatr wieje z Dworu Cieni niosąc ze sobą smród Otchłani i wojny.

View
V.V.C. Cieknie III

Hej, ponownie!

Ponowna porcja informacji z najciekawszego miasta Justycjariatu Warszawy. Tym razem z trochę innego źródła, ale wyciekła lista potencjalnych kandydatów na pozycję Dux Bellorum. Niech rozpoczną się igrzyska!

I. Anna – niezrównana pomocnica Ciepłowa; jedna z faworytek (jedyna, hehehe).
II. Morven Muir – cóż, plotki o jego emeryturze są wyraźnie przesadzone.
III. Hans Zimmer – na liście, żeby nie obrazić wielkiego klanu Tremere

To było lokalne trio, ale mamy też dwóch pretendentów z poza miasta.

I. Bardzo tajemniczy wędrujący Gangrel (imienia nie dano) – trochę mało prawdopodobne, bo obecnie gangrele nie są zbyt lubiane (pewnie przez ich morskiego kolegę, który tropi starszych na północy)
II. Katowicki Ventrue, Benjamin Skalski – prawdziwy faworyt, jak na razie.

HHH333

View
There is a new Sheriff in town

Dużo wydarzyło się poprzedniej nocy, i moje myśli mogą być chaotyczne, lub pominę mniej istotne fakty.

Fakty są takie, że nasze przesłuchanie Dr. Rubensteina zostało zakłócone przez najazd armii policji, razem z helikopterami i antyterorystami. Ja i ravnos, ukryliśmy się pod osłoną iluzji i prezencji z nosferatką, w mieszkaniu u staruszki. Dostaliśmy telefon od Moora, że mamy zejść, jednak na dole czekało mnostwo policji i musiliśmy iść z nią do więźniarki, czekaliśmy tam nie wiem jak długo. Próbowałem ich przekonać, abyśmy jechali, jednak nie byłem dość przekonujący. Nagle przyszedł komisarz i odjechaliśmy, po drodze przenieśliśmy ciało do czekającego auta “ABW” i odjechaliśmy na Itakę.

Następnej nocy, zabraliśmy się w końcu za doktora, który ponoć dał się złapać celowo, aby przekazać nam wiadomość od swojego Pana. Nie graliśmy w jego grę. Moore odprawił Taumaturgiczny rytuał, który sprawił że znaleźliśmy jego domitora. Fitzpatrick wypłoszył go z kryjówki i złapaliśmy szczura przy wejściu do Elizjum.

Wszystko wyśpiewał, przyznał też że Luciano Giovanni, nekromanta i nekrofil, podsyłał mu więcej ofiar, i chciał patrzyć jak odchodzą. Ma to związek z jakimiś badaniami nad odchłanią. Paolo Marco z nim nie współpracje, ani jego towarzyszka Dunsirn, która na pewno nie jest Giovanni.

Mając dowody, porozmawiałem z primigen i szeryfem i postanowilismy zebrać wampiry z miasta i oskarżyć Igora o tuszowanie zbrodnii, które mogłyby złamać Maskaradę. Co ciekawe, Archont Anna, nakazała nam nie ruszać Luciano, jako że ma pozwolenie na badania i układy z Ciepłowem. Ciekawe.

Wampiry z miasta zebrały się w Elizjum w tym 30 nosferatu. Igor ustąpił z funkcji księcia, jednak nie było gotowego następcy. Wystąpił Oskar – nosferatu, Janine toreador. Kilka głosów zakrzyknęło Johannes von Carstein, kolejny ex-sabbatnik z koterii księcia Juliana, jednak nie pojawił się. Coraz więcej głosów krzyczało Maciek i niechętnie, ale w końcu Maciek z klanu brujah, został obwołany księciem Bielska.

Wygnał Igora, zabrał mu złoty sygnet, ograniczył liczbe wampów w klanie do 15 (czyli połowa nosferatu wek), a także co zadzwiające – ogłosił prawo mówiące że kto zabije śmiertelnika, odpowie jak za zabicie wampira. Na mą prośbę, zrobił mnie szeryfem i pozwolił mi wybrać sobie ogary. Wybrałem Jana Popielskiego z klanu Toreador, Nosferatu (Oskara, Hughalhuta, albo Vittorię, kogoś kompetentnego, kto nie jest primogenem) a także, Vasyla Jadranko (Toreadora) i Jennifer Dunsirn (Giovanni, a tak naprawdę Assamitke, ale ja nie mam uprzedzeń do większości klanów, poza Tremerami, Baali, Giovanni i Setytami).

Nowy książe wydaje się być honorowy, jednak jego ścieżka może być zbyt humanitarna. Na razie zostanę w tym projekcie Camarilla, ale będę obserwował sprawy uważnie jako Szeryf i słuzył radą i mieczem.

View
Bag n Tag
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Kolejnej nocy rozpoczęliśmy śledztwo mające na celu ujawnienie i pojmanie zabójcy o którym mówił szeryf.
Mieliśmy kilka tropów i postanowiliśmy się rozdzielić Ravnos i Giovani pojechali do szpitala psychiatrycznego w którym miała leczyć się ostatnia ofiara, podczas gdy ja i Anton postanowiliśmy zbadać jej mieszkanie.
Spodziewając się kłopotów zabrałem nieco większą obstawę niż zwykle, podejrzewam że Nosferatu lub Setyci mogą wkrótce wykonać przeciwko mnie jakiś ruch i zamierzam być na to gotowy.
Mieszkanie ni wyróżniało się jakoś szczególnie i nie odkryliśmy w nim zbyt wielu wskazówek, jedyną rzeczą wartą wspomnienia była nie wielka skrytka w której znaleźliśmy trochę notatek i rysunków. Niestety były one owocem umysłu szaleństwa ale Anton twierdził że potrafi wywnioskować z nich że ofiara była nawiedzana przez swego późniejszego mordercę. Kolejnym logicznym krokiem było spotkanie się z lekarzem, który musiał dysponować notatkami które lepiej pozwoliłyby nam zrozumieć co lub kto dręczył denata.
Niespodziewanie moje podejrzenia zostały potwierdzone przez Paolo Marco który poinformował nas że wszystkie dotychczasowe ofiary leczone były przez tego samego lekarza, niejakiego doktora Rubensteina.
Nie wiem w jaki sposób coś takiego mogło umknąć policji, wygląda na to że morderca jest przez kogoś chroniony albo sam posiada ogromne wpływy.
Zanim opuściliśmy mieszkanie poczułem że coś nas obserwuje i zauważyłem szczura który przyglądał nam się z rogu pokoju. Byliśmy śledzeni, najpewniej przez Nosferatu. Moja klątwa szybko poradziła sobie z futrzastym szpiegiem zostawiając tylko krwawą plamę na dywanie.
Ruszyliśmy do domu doktora, a jako że znajdował się on w Jaworzu, domenie klanu Ventrue zabraliśmy ze sobą Arnaulda jednak zanim do tego doszło Anton przedstawił mi pewną dosyć istotną informację dotyczącą Prawdziwych Brujah którą przekażę Ci Mistrzu osobiście. Komplikuje ona nieco moje zadanie i będziemy musieli podjąć bardzo istotną decyzję dotyczącą planowanego zjazdu tego klanu.
Dom Rubensteina był typową nowobokacką willą jakich pełno w tej dzielnicy, nietypowe były natomiast zabezpieczenia które posiadały. Ivan stwierdził że będzie potrzebował trzech dni żeby je obejść. Nie muszę wspominać że nie mieliśmy trzech dni. Na szczęście dom dysponował wideofonem a dobry doktor był tak nie roztropny że odpowiedział na dzwonek osobiście, zdominowałem jego umysł i nakazałem aby nas wpuścił podczas gdy Anton uniemożliwił mu ucieczkę za pomocą glifu. Bez problemu pojmaliśmy doktora i zabezpieczyliśmy jego komputer i telefon. Następnie mieliśmy się udać do kryjówki Paolo Marco na osiedlu Złote Łany. Czekała tam już na nas przedstawicielka klanu Nosferatu którą Ravnos i Giovanni pojmali w szpitalu. Zgodnie z tym co mówił nam Kosztka Igor zlecił własne śledztwo i wyglądało na to że pragnął zatuszować udział swego klanu w całej sprawie. Hanna, bo tak nazywał się nasz więzień ugieła się pod mocą mego umysłu i zadałem jej kilka pytań które dręczyły mnie od jakiegoś czasu. Okazuje się że klan Nosferatu faktycznie jest najbardziej licznym klanem w mieście i liczy sobie około 20 członków, Igor faktycznie współpracuje z Setytami i ma jakoby zamiar użyć ich w nadchodzącej wojnie z Sabatem. Niestety nie wiedziała wiele więcej, była za nisko w hierarchii. Mieliśmy jednak świadka mogącego zeznać o tym że Nosferatu byli winni zabójstw a Igor chciał zamieść całą sprawę pod dywan. Część grupy chciała jej śmierci jednak wiedziałem że będzie jeszcze potrzebna, Arnauld również nie chciał jej śmierci jednak zdaje się że z zupełnie odmiennych powodów. Udało mi się przekonać grupę aby pozwolili mi ukryć Hannę, do czasu kiedy jej zeznania będą potrzebne. Teraz muszę podjąć decyzję w jaki sposób postąpić, cała sprawa śmierdzi prowokacją na kilometr ale jeśli faktycznie Igor popełnił tak ogromny błąd to ujawnienie całej sprawy faktycznie może doprowadzić do jego upadku, przy odrobinie szczęścia może sam jest nawet zabójcą. Jednak obawiam się że nie jest to takie proste.
Zobaczymy co do powiedzenia będzie miał dobry doktor Rubenstein…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.