V.V.C.: Vampire Vitae Community

Wielka Włoska Familia

Noc zaczęła się spotkaniem z Szeryfem. Potwierdził on nasze zadanie i oznajmił, że wszyscy z Dworu zostaną obrandowani. Dobrze, że nie należę do otoczenia Księcia, bo jakby mnie ktoś spróbował oznakować jak bydło, to by miał kłopoty. Zresztą Tivadar ani Philippe też nie wydawali się zbyt zachwyceni tym pomysłem. Nawet Gabriel stanowczo odmówił mówienia w imieniu swojego klanu. Nastroje dobitnie uświadomiły mi, ilu prawdziwych i ukrytych wrogów ma Igor.

Na spotkanie naszego małego kółka Igor przysłał nam Ginę Rossi. Córę Kakofonii, włoszkę i gwiazdę operową. Miła, sympatyczna, (trochę oderwana od świata, ale to cecha większości wybitnych artystów) oraz kompletnie nie mająca pojęcia o okultyzmie. Chyba większość wywęszyła coś podejrzanego. Paulo Marco, Gabriel i ja płynnie przeszliśmy na Włoski by powitać nową towarzyszkę, a następnie Paulo wcisnął jej, że badamy węzły mocy. Niezła bajeczka i przeszła nawet, pomimo tego, że Philippe zaczął zdradzać nasze prawdziwe plany (jak ktoś tak niekompetentny mógł zostać Ogarem?). Na szczęście udało nam się przekonać Ginę, że sprawa kolacji z Tropkiem jest całkowicie niezwiązana z naszą grupą i celem, jaki mamy.

Wszyscy udali się na kolację z Tropkiem, a ja wzięłam Ginę na wycieczkę. Pokazałam jej kilka ciekawych miejsc w mieście i wmówiłam, że wszędzie tam, gdzie jest coś ładnego, ważnego bądź kulturalnie istotnego- znajduje się potencjalne miejsce mocy. Miałam trochę dość tej eskapady, gdy w okolicach Rynku (i okolicach knajpy gdzie moi towarzysze odbywali rozmowę z Tropkiem) spotkałyśmy Fabia. Kojarzę go- Włoch. Setyta. Dawniej dumny członek klanu Ventrue. Przybył na Rynek z 5 uzbrojonymi ghulami. Wyglądali jakby zmierzali prosto do miejsca, w którym przebywać mieli moi towarzysze.
Ku mojemu zaskoczeniu, Gina zawołała Fabio po imieniu i okazało się, że są znajomymi. Oboje zaprosili mnie do knajpy na trunek i choć miałam wielką ochotę odmówić, nie mogłam tego uczynić.
W lokalu nie było już wampirów, ani najprawdopodobniej nie było tez pana Tropka. Za to pojawili się Gabriel z Tremerami i Phillpe. O mało co, nie doszło do burdy, ale po odprawieniu przez Fabio uzbrojonych ghouli, sytuacja jakoś się załagodziła. Według swoich słów Fabio przyszedł z rozkazu księcia rozprawić się z Tropkiem. Wyjawił też, że Setyci mają układ z Igorem i w mieście jest im jak pączkom w maśle.

Intersujące. Muszę mieć oko na Ginę- podejrzewam, że przybyła nas infiltrować. I musze mieć oko na Setytów – nikt, nawet Igor nie wysłałaby wampira z 5 ghoulami by zapolować na jednego człowieka. Muszę się dowiedzieć od Paulo Marco, co wydarzyło się w trakcie ich spotkania.

View
Łucja od Księcia

Do naszej grupy okultystycznej przydzielono jakas Córę Kakofonii, kolejna Włoszkę (nie mogę pisać oouł, nie da się tego napisać bez aaouu, om, gad dammit!).

Poszliśmy z Moorem i Giovanni spotkać z kom. Tropkiem w knajpie u toreadorki. Przyprowadził znajoma “informatorkę”, Łucję. Skinalem Moorowi zeby sprawdził czy jest wampirem, ale mnie zignorował. Tropek ma trop! Jakiś nowa sekta węża Seta rozprowadza narkotyki po mieście. Nie wiedzieliśmy o tym, sami chcieliśmy go naprowadzić na garnizon i pokłosie po Blaskovich, o którym znowu on nie wiedział.

Tymczasem Łucja wyjawiła że jest wampirem, jednak na nasze pytania odpowiadała wymijajaco, jakby wiedziała o zdolnościach Moora. Do tego dodała że zna mojego stwórcę, księcia, jednak nie powiedziała czy się przedstawiła. Na rynku tymczasem pojawili się uzbrojeni ludzie (kiepsko się kryli), których tropek rozpoznał jako Setytów. Postanowiliśmy opuścić lokal, aby nie robić rozróby. Wziałem miecz i poszedłem wyjaśnić sprawę. Okazało się że kolejny włoch Setyta Fabio, na polecenie księcia przybył pozbyć się Tropka, w środku miasta przy ludziach. Kazałem jego bandzie spadać, zanim zostana zamordowani przez Tremerów, którzy zdarzyli już wyjść z fundacji.

Fabio miał czelność nam grozić, co nie jest dobrym pomysłem. Wyjaśniliśmy że kom. Tropek jest teraz częścia śledztwa grupy DUPA i jest obrabiany i aby zaniechali działan. Pomówilbym o tym z księciem, jednak moje zaufanie do niego zostało mocno nadszarpniete i obawiam się jego działan.

Na Łucję czekałem pod wieżowcem księcia. Nalegała abym pozwolił jej odejść, jednak nie chciałem o tym słyszeć. Obawiała się konfrontacji z Igorem, lecz obiecałem że nie dopuszczę aby stała jej się krzywda.

Igor, kiedy tylko ja zobaczył, kazał opuścić wszystkim Elizjum. Najwyraźniej miał zamiar złamać tradycje, zaatakować wampira w Elizjum i nie dać mu czasu na opuszczenie miasta. Nie zamierzałem do tego dopuścić i zasłoniłem ja, kiedy Igor miał już się na nia rzucić z mieczem. W koncu zmitygował i kazał ja odprowadzić. Po drodze wyjawiła mi że znała rycerzy Św. Grzegorza, muszę z nia pomówić o tym co zaszło i co wie o tych sprawach. Pójdziemy spacerkiem.

View
BB Noir
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Wiem że dawno się nie odzywałem Mistrzu, jednak na pewno ucieszy Cię fakt że nadal jestem w jednym kawałku. Większość czasu spędziłem w Dworze Cieni i niestety nie wiele pamiętam z mojego pobytu. Nagle znalazłem się z powrotem w świecie materialnym i zostałem przyjęty przez Klan ze sporą dozą nieufności.
Mam jednak dobre wiadomości, dzięki wsparciu Carli Viveros udało mi się przeforsować otwarcie drugiej fundacji na osiedlu Itaka. Zostałem też mianowany jej regentem.
Pewnej nocy otrzymałem wezwanie, Tivadar Kosztka; szeryf miał sprawę do dawnej grupy okultystycznej i prosił o spotkanie. Wydało mi się to zastanawiające i postanowiłem na nie przybyć. Zebraliśmy się na zamku sułkowskich w pomieszczeniu którego kiedyś użyczyła nam Anabelle Yang.
Paolo Marco przyprowadził ze sobą jakiegoś kocmołucha, przypuszczam że kolejną przedstawicielkę swojego klanu. Wygląda na to że Giovani mieli w Bielsku jakieś ważne interesy, nie zaszkodzi dowiedzieć się o co chodzi.
Kosztka pokrótce przedstawił nam sprawę: w mieście doszło do serii zabójstw śmiertelników, ktoś najpierw doprowadzał ich życie do ruiny a później w bestialski sposób mordował. Szeryf podejrzewał jakiegoś oszalałego Nosferatu który był członkiem wewnątrz klanowej sekty a co ciekawsze sądził że Igor będzie chciał zamieść całą sprawę pod dywan i prosił aby śledztwo którego mieliśmy się podjąć było przeprowadzone w tajemnicy. Cała sytuacja stwarzała bardzo dobrą okazję do zaszkodzenia Igorowi, przedstawiłem później mój plan Lodinowi i choć początkowo miał wątpliwości to w końcu na niego przystał. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to uda nam się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
Dziwniejsza sytuacja miała miejsce póxniej tej samej nocy, w fundacji pojawił się Aaron Voss a raczej jego ciało opętane przez Witelona. Chciał abym mu pomógł odzyskać swoje ciało. Jak się okazało rytuał który przeprowadził był znacznie bardziej niebezpieczny niż początkowo przypuszczałem, za jego pomocą można było opanować ciało dowolnego śpiącego lub przebywającego w torporze Spokrewnionego. Taka moc byłaby nieprawdopodobnie silną bronią w rękach Klanu, jednak Witelon słusznie obawiał się, że starsi będą chcieli go pogrzebać. Gdyby ta moc wpadła w niepowołane ręce to wszyscy mielibyśmy nieźle przesrane. Zanim podejmę decyzję co z tym zrobić chciałem zasięgnąć Twej rady i skonsultować się z dziennikiem Witelona który obecnie posiadał Lodin.
Kolejnej nocy zaczęliśmy śledztwo w sprawie morderstw, pierwszym celem była kostnica gdzie znajdowało się ciało ostatniej ofiary. Mieliśmy nadzieję że Paolo Marco zdoła coś wyciągnąć z duch ofiary. Niestety stan ciała na to nie pozwalał. Nasze oględziny zostały przerwane przez przedstawiciela władz o nazwisku Tropek i dwóch oficerów S.W.A.T. Udało nam się jakoś wyłgać, ale na pewno będą z nim problemy, muszę się o nim dowiedzieć więcej i spróbować jakoś delikatnie usunąć z miasta. Umówiliśmy się z nim na kolejną noc w celu wymiany informacji na temat morderstw. Mam przeczucie że relatywny spokój ostatnich nocy minął bezpowrotnie i zbliża się czas ogromnych niepokojów…

View
Noc w muzeum
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Jakiś czas po wyjściu z kanałów, który spędziłem głównie na dochodzeniu do zmysłów, zostaliśmy poproszeni przez Jaśnie Nam Panującego o wzięcie udział w spotkaniu z Wilkołakami. Spotkanie miało mieć na celu wynegocjowanie nowego podziału wpływów w mieście po udanej obronie Cearnu Cieni. Igor w bardzo wygodny sposób zdawał się zapominać, że w całej sprawie zajął wrogie wilkołakom stanowisko i żywić naiwną nadzieję że oni również o tym zapomnieli. Chciał też żebyśmy uzyskali od zmiennokształtnych stały dopływ ich krwi, nie wiem co planował ale na pewno nic dobrego dla Klanu.
Spotkanie miało odbyć się w karczmie na lotnisku, tej w której kiedyś pułapkę na grupę zastawili Katerina i Luca. Nadzorować miała trójka dziwnych spokrewnionych wysłanych przez Archonta Annę.
Tak jak się spodziewałem “negocjacje” nie miały wiele wspólnego z dyplomacją, ale czego więcej można było się spodziewać po tych zwierzętach. Wilkołaki żądały oddania im kontroli nad Szpitalem Wojewódzkim, na co my nie mogliśmy oczywiście przystać. Ale one chciały, a my mówiliśmy nie. Zapytani co oferują w zamian odpowiadali że nic i że chcą i tyle. Zdawało mi się że rozmawiam z bandą rozwydrzonych bachorów. Rozumiem że liczebność wilkołaków w mieście gwałtownie wzrosła i mogli stanowić realne zagrożenie dla społeczności Spokrewnionych, ale jeśli sądzili że są w stanie negocjować z pozycji siły to chyba coś im się popierdoliło w tych psich łbach.
Cała rozmowa zmierzała donikąd, planowałem załatwić sprawę sam na sam z Godlewskim, jak na razie jedynym Wilkołakiem który przejawiał jakieś resztki rozumu. Dziewczynka wysłana przez Annę zmieniła swą postać a na jej miejscu pojawił się mężczyzna który przedstawił się jako Kolekcjoner. Zażądał od nas wydania krukołaka albo zniszczy bielskie miejsca mocy, a co za tym idzie całe miasto. Nie wiem czym jest ta istota ale z pewnością była potężna i wiedziałem że nigdy dotąd nie byłem w takim niebezpieczeństwie jak w tym momencie. Kolekcjoner utrzymywał że jest w stanie zniszczyć nas jednym gestem, a ten kretyn Arnauld postanawia się na niego rzucić z wrzaskiem.
Karczma zniknęła a my pojawiliśmy się w sali Dworu Cieni, Kolekcjoner poinformował nas że jeśli nie spełnimy jego warunków to zostaniemy tam na zawsze. Pomieszczeni pełne było dziwnych artefaktów, nie posiadało jednak drzwi i okien. Byliśmy uwięzieni.
Paolo Marco zaproponował odprawienie rytuału który by nas uwolnił jednak wymagał on mojej krwi a na to zgodzić się nie mogłem, przelewanie krwi w takim miejscu mogło mieć bardzo, bardzo złe skutki w przyszłości. Poza tym, chciałem dostać się do Dworu Cieni od kiedy się o nim dowiedziałem i nie zamierzałem go opuszczać z pustymi rękami. Paolo Marco odprawił swoje gusła i faktycznie reszta grupy zniknęła. Po jakimś czasie w sali znikąd pojawił się Krieg, Torreador co się boi szczurów i jeszcze jeden Kainita, którego kolekcjoner szybko zamienił w kupę flaków. Kolekcjoner zaoferował że wypuści jednego z nas ale drugi będzie musiał tam pozostać. Zgłosiłem się na ochotnika, Kolekcjoner powiedział mi wystarczająco wiele o tym miejscu żeby w mojej głowie zrodził się plan, Dwór Ceni znajdował się na przecięciu świata materialnego, astralnego i paru innych po trochu, zacząłem wzywać Witelona, astralnego pożeracza dusz. Po tym jak Krieg zniknął, zabrał mnie to innej sali zapowiadając że stanę się częścią jego kolekcji. Ku mojemu zdziwieniu w jednej z gablot dojrzałem Anabelle Yang, wygląda na to, że przeżyła. Uznałem, że nadszedł czas na działanie, wezwałem moc krwi i klątwą strzaskałem więzienie Anabelle. Kolekcjoner zaryczał z wściekłości i ruszył na mnie z furią. Przede mną pojawił się Witelon. “Nie jesteś jeszcze gotowy” powiedział i zapadłem w ciemność…

View
Nieprawdziwy Brujah

Ostatnie pół roku spędziłem wdrażając się przedziwną etykietę Ventrue w Camarilli. Primogen załatwiła mi też posadę ogara i schronienie w nowej domenie w Jaworzu. Sytuacja w mieście uspokoiła się tymczasowo, wilkołaki wygrały wojnę z Pentexem, który wycował się z miasta. Lykanie są silniejsi niż kiedykolwiek, a pozycja Igora się osłabiła. Co można wykorzystać na naszą korzyść.

Szeryf Tivadar Kosztka wezwał nas abyśmy przyjrzeli się sprawie morderstw, dokonywanych wg niego przez oszalałego Nosferatu. Wzorzec powtarza się od lat, jednak ostatnio nasiliła się częstotliwość. Życie ofiar jest powoli niszczone, aż same proszą się o śmierć, następnie są masakrowane i rozszarpywane gołymi rękoma. Pytanie czy ostatnia intesyfikacja oznacza iż więcej ofiar nad którymi pracował dojrzało, czy ktoś się podszywa.

Na spotkanie przybyła razem z Paolo Marco Giovanni nowa członkini klanu. Nie wiem jakie plany ma ten klan w tym mieście, ale ich ilość jest niepokojąca.

Szeryf bardzo pragnie znaleść mordercę, zanim zrobią to nosferatu i zatuszują sprawę. Ich klan nie popiera Igora, jako że blokuje on ich zlot w Bielsku. Nic dziwnego, to oznaczałoby katasrofę dla tego miasta. Nawet jeśli Igor ma kiepską pozycję i udałoby się go zdetronizować, nie widzę kto miałby przejąć władzę po nim. Choć jeśli udałoby się przekonać Giovanni, którzy chętnie by się połasili na władzę, aby móc działać bezkarnie, mogłoby to przygotować grunt dla przejęcia władzy przez Ventrue. Książę Katowic Jurgen Sankt z pewnością poparłby nasze starania.

Tymczasem udaliśmy się obejrzeć denata, który był w opłakanym stanie, rozszarpany i pozbawion górnej części czaszki. Wtem wparował śledczy z oddziałem policji, aby nas zaaresztować. Za pomocą prezencyi udało mi się przekonać go, żeśmy agentami ABW i z chęcią przyłączymy się do śledztwa i umowiliśmy się nazajutrz wieczorem na spotkanie w celu kondycjonowania i współpracy.

Kuriozum – pod mój dom przybył chłopiec, który widzi duchy. Ktoś mu powiedział żem nekromanta i pomogę mu w sprawie jego zmarłej siostry. Znów przydatna okazała się prezencyja, kiedym go przekonał że nie chcem go skrzywdzić, a dałem mu napić się swej krwiy. Umówiłem się na następne spotkanie, coby wypił więcej i stał się moim ghulem medium.

View
Aklimatyzacja

Pół roku. Pieprzone pół roku siedzę już w tym dziwnym mieście, w tym dziwnym kraju. Pół roku i nic. Lokalny Primogen – Paulo Marco Giovanni zapewnił mi schronienie i towarzystwo wyjątkowo przystojengo Giorgio. I nic. Ani na krok nie zbliżyłam się do osiągnięcia tego, po co Klan mnie przysłał. Ale nic straconego. Lata nieżycia uczą oprócz ostrożności, także cierpliwości. Więc czekam. Chodzę z Giorgio na spotkania, z których zazwyczja nic nie wynika, siedzę w zapiskach, z których zazwyczaj nic nie wynika i czekam aż w końcu dokopię się do tego, po co zostałam przysałana.

Kiedy myślałam, że nuda i monotonia już na dobre zakorzeniły się w żyłach, przyszedł Paulo Marco. Coś mówił o grupie okultystycznej, o wezwaniu. Chyba zaprosił mnie z czystej kurtuazji, ale zgodziłam się mu towarzyszyć.
Spotkanie zorganizował szeryf i nieomieszkał okrasić scenerii i okoliczności równie dopieszczonym i przesadnym stylem, jak swoje stroje. Zamknięta sala, ponoć wolna od podsłuchu księcia (acha już to widzę- sala wolna od podsłuchu Nosferatu- dobre sobie! ale inni chyba łyknęli tę bajeczkę jak młody pelikan rybki). Oprócz nas w spotkaniu brał udział jakiś wysoki cwaniaczek w okularach, metroseksualny brunecik i jakiś laluś wyjęty żywcem z obrazów z poprzednich wieków. Laluś został mianowany ogarem a szeryf w krótkich słowach wyjaśnił nam, że są jakies morderstwa, że podejrzewa, że to Noferatu za tym stoi (i to jeszcze jakiś sekciarz), że książe tego sekciarza ponoć chroni w ramach klanowej lojalności etc. Potem jeszcze dorzucił coś o tym, że Prawdziwi Brujah są niezadowoleni z rządów Igora i okrasił to kilkoma komplementami w stronę zebranych Spokrewnionych.

Nie musze chyba dodawać, że wszyscy wyrazili niepohamowany wręcz entuzjazm by znaleźć i wytropić zabójcę (swoją drogą ma ciekawe metody. Sprawia że ofiary cierpią tak okrutnie i tak bardzo niszczy im życie, że aż same tracą chęć dalszego istnienia. Genialne, aczkolwiek zbyt ekstrawaganckie, jak na moje gusta). Nie wiem czy to ten kraj czy miasto ale odniosłam wrażenie, że cała ta zebrana banda jest strasznie naiwna, bo ja cały czas podejrzewam swego rodzaju spisek. Żaden zdrowo myślacy Spokrewniony sam z siebie nie podzieliłby się takimi rewelacjami, ani niechęcią do Księcia z innymi. Tivadar coś knuje- jestem tego pewna.

Wszyscy stwerdzili, że spróbują potwierdzić rewelacje Szeryfa na włąsną rękę i ruszyli w stronę kostnicy.

Zobaczymy, co przyniesie cała ta afera.

View
Back in Black

W mieście pojawiła się nowa Giovanni z rodziny Dunsirn, nazywa się Jennefer. Będę miał na nią oko.

Szeryf wezwał mnie i grupę okultystyczną. Na spotkanie kurtuazyjnie zaprosiłem Jennefer, która bardzo chętnie przyjęła zaproszenie.

Na miejscu dowiedzieliśmy się, że w mieście od czasu do czasu dochodzi do dziwnych morderstw. Sprawca przed śmiercią niszczy życie ofiary zamieniając je w pasmo porażek i traumatycznych wydarzeń. Jak dotąd odnotowano około siedmiu przypadków na przełomie ostatnich dziesięciu lat z bardzo zbliżonym modus operandi. Ostatnia ofiara przed śmiercią leczyła się psychiatrycznie. Szeryf podejrzewa, że może być to jeden z Nosferatu należący do kultu działającego wewnątrz klanu.

Rozpoczeliśmy śledztwo od Szpitala Wojewódzkiego, gdzie znajdowało się ostatnie ciało. Niezatrzymywani dotarliśmy do kostnicy mieszczącej się w podziemiach. Niestety niewiele udało się nam dowiedzieć bo brak górnej połowy czaszki uniemożliwiał mi użycie rytuału do zbadania tego co wydarzyło się zaraz przed zgonem. Obszerne rany na ciele sugerowały istotę o nadnaturalnej sile, zauważyliśmy też ślady tortur.

W pewnym momencie oględziny przerwał nam komisarz Tropek, wpadając przez drzwi z czterema policjantami z jednostki antyterrorystycznej. Filip szybko ich spławił używając prezencji.

Dobrze by było gdybysmy pokręcili się wokół szpitala psychiatrycznego bo może znajdą tam jakieś przydatne informacje.

View
Wbrew pozorom to była całkiem dobra noc

Między innymi dzięki niebezpośredniej pomocy mojego klanu, polegającej na przekonaniu renegackich duchów do udziału w walkach oraz dostarczeniu dużej ilości uzbrojenia na Szyndzielnię, Sept Cienia zdołał się utrzymać. Wilkołaki w okolicy zaczęły więc być liczącą się siłą, a ja mogę cieszyć się wdzięcznością tych honorowych stworzeń. Niezadowolony z tego faktu książę nakazał nam pomóc przy negocjacjach z Septem. Zaproponowałem, że Garou mogą zabrać sobie tereny graniczące z Szyndzielnią, ale Szpital Wojewódzki pozostanie pod naszą kontrolą. Igor będzie wściekły, bo nie chce oddać ani kawałka Bielska zmiennokształtnym, ale to dobry kompromis, a jak książę chce, to zawsze może sobie wypowiedzieć im wojnę. Ciekawe ile klanów go poprze. Podczas spotkania pojawił się Kolekcjoner i przeniósł nas wszystkich do Dworu Cieni. Chciał, żebyśmy pozostali uwięzieni w nim na wieki. Zanim odszedł pozostawiając nas samych dowiedziałem się od niego, że wysłał dziewczynkę, którą tam przetrzymywał do Otchłani.
Większości z nas udało się uciec dzięki rytuałowi, który odprawiłem i pomocy pewnej potężnej istoty. Aby rytuał się powiódł każdy z uczestników musiał poświecić coś, co było dla niego ważne. Ja poświęciłem ducha Pana Władka. Kiedy skończyłem inkantacje, zostaliśmy przeniesieni pod pomnik poświęcony Celestii Giovanni…

View
Jawa i Sen

Igor wezwał nas do siebie i poprosił o udanie się do jednej z części kanałów, w celu odnalezienia zaginionego Nosferatu. Na miejscu okazało się, że trafiliśmy do dawnego Cearnu szczurołaków. Wszędzie dookoła czuć było skażenie i plugawą energię. Doświadczyliśmy tam wielu halucynacji mieszających się z rzeczywistymi wydarzeniami. Żaden z nas nie jest w stanie dokładnie powiedzieć, co się tam wydarzyło. Wiem, że w trakcie pobytu tam złapałem do słoika ducha podającego się za strażnika tego miejsca, ponieważ nadal mam ten słoik, a duch wciąż siedzi w środku. Nie jestem natomiast pewny całej reszty zdarzeń, każde z nich mogło równie dobrze być snem. Widziałem też jak dawny szeryf Aron Voss ginie zasypany, pomagając nam wydostać się z kanałów. Objawiła mi się moja matka. Znaleźliśmy wampira z klanu Lasombra będącego w torporze. Walczyliśmy z posągami Ushabti. Było mnóstwo wybuchów. Ukazała się projekcja astralna Annabelle Yang, która mówiła, że tylko razem możemy uratować miasto. Spotkaliśmy Małą, Maćka i Johanesa Von Carstein w jednej osobie. Chyba uratowaliśmy też Hughalhuta.

View
Nocny Spacer

Na przekazaną przez Izabelę Sobańską prośbę bielskiej Hierarchii, podjąłem się negocjacji z Renegatami i Heretykami zamieszkującymi w pobliżu Nekropolii. Obie te grupy zaczęły ostatnio sprawiać pewne kłopoty. Heretycy przeciągnęli na swoją stronę kilka dusz pod władzą Legionów, a renegaci zaatakowali i zajęli jedno z nawiedzonych schronień Stygijczyków, znajdujące się w pobliżu ich terenów. Odwiedziłem przywódców obu grup i po niełatwych rozmowach udało mi się wypracować kompromis. Wszystkie strony będą przestrzegać swoich stref wpływów, ponadto renegaci pomogą miejscowym wilkołakom w obronie ich Cearnu. Przez całą noc, kiedy w związku z prowadzonymi mediacjami podróżowałem po mieście z jednej nawiedzonej lokacji do drugiej, miałem wrażenie, że ktoś mnie śledzi. Przeczucie okazało się słuszne. Był to młody chłopak poszukujący swojej siostry bliźniaczki. Chciał za wszelką cenę dowiedzieć się, czy dziewczyna żyje. W tym celu chodził na cmentarze i szukał nekromanty, bo tak podpowiedziały mu filmy i gry komputerowe. Nie było to aż takim głupim pomysłem, jakby się mogło wydawać, bo w końcu trafił na mnie. Moje wyczulone, mistyczne zmysły podpowiedziały mi, że powinienem mu pomóc, gdyż jest coś ważnego dla miasta w jego relacji z zaginioną. Zdominowałem go i wysłałem do Carli Viveros na wymazanie wspomnień, bo za dużo o mnie wiedział i nie chciałem żeby mi przeszkadzał w poszukiwaniach. Następnie udałem się do Bianki i Belli. Razem odprawiliśmy rytuały, które pozwoliły mi odnaleźć małą, zobaczyłem ją w Dworze Cieni, przetrzymywaną i dręczoną przez Kolekcjonera. Niestety dwór jest na razie poza zasięgiem mojej mocy. Duchy z miasta ostrzegały mnie przed tym budynkiem, może odegrać ważną rolę w jego zagładzie. Może kiedyś nadarzy się okazja do odbicia jej stamtąd.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.