V.V.C.: Vampire Vitae Community

Głodne Psy Wojny

Miasto nie przestaje mnie zaskakiwać. Jest najwyraźniej super ciekawym miejscem spędzania czasu i mekką supernaturali z całego świata. Najpierw przybył tzimisce i spytał czy może się zatrzymać w naszym mieście, oczywiście kazałem mu spadać. Mam dość sabatników pieprzonych zdrajców, zwłaszcza jak nie mówią, że są z sabbatu. Jak są z sabbatu to przynajmniej wiadomo że Cię zdradzą. A jak mówią, że nie są to pewnie są i też Cię zdradzą, ale ciężej jest przewidzieć kiedy. Więc nie wpuszczam do mojego miasta żadnych pieprzonych sabatników.

Potem się przypałętał Gangrel Karl “Królicze Oczy” Marcier, łowca wilkołaków z listem od justycariusza, który dowiedział się, że mamy jakiś wilkołaczy problem (ciekawe kto mu kapuje, pewnie ventrue i nosferatu). Przybył ze swoją wesołą gromadką sobie zapolować. Mam już dość wampirów w tym mieście, więc całą zgraję odprawiłem, grzecznie dziękując i zapewniając że sobie poradzimy. Królika zostawiłem jednak, żeby mnie wyedukował w Wilkołaczych sprawach, szczepach i innych pierdołach. Musze o nich więcej wiedzieć, jeśli mam sobie z nimi poradzić.

Tymczasem w mieście pojawiła się grupa organizująca nielegalne walki na przegibku, co wzbudziło zainteresowanie paru wampirów w mieście. Lubią patrzyć, jak se ludzie dają po mordach i obstawiać kasę. Wysłałem mojego ogara, żeby obadał co się dzieje i wyjaśnił plotki mówiące, że niektórzy goście, są “za dobzi” jak na swoją posturę, co sugeruje, że mają dostęp do niezłych środków bojowych albo vitae.

Oczywiście zwrócił na siebie uwagę (już go nie posyłam na misje wymagające dyskrecji, zapamiętać), rozjebał pare aut i dostał pare kulek. Jak wyśledził Dragomir Liliac, typy wróciły do bielskiego garnizonu, a złapany przez ogara typ (cośtam mu się udało), jest żołnierzem. Polują na spokrewnionych, piją ich krew i handlują dragami, i zbierają na emeryturę na Bahamah. Całością kieruje Ryszard Muśko, ppłk, dowódca batalionu. Pewnie spóścizna po Marissa Blaskovisch, dr med., albo może zamieszany jest w to alhemik, ale nie słyszałem, żeby on prał mózgi, tylko wampiry.

Są dwie opcje – albo nasyłamy na nich ABW, CBŚ, ŻW i inne takie albo bierzemy i przejmujemy ich biznes. Obecnie skłaniam się w kierunku przejęcia tej bandy i zrobienia z nich moich peonów. Zobaczymy jak są podatni na nasze zakusy. Jak są odporni, to skurwysyny spłoną.

View
I was cryin' when I met you

Jakiś czas temu przybył do mojego wieżowca upiór – dziewczyna w białej zwiewnej sukni, o czarnych gałkach ocznych, z których kapią czarne łzy i głębokich śmiertelnych ranach na przedramionach. Przedstawiła się jako Klara Sobańska i oznajmiła, że jest moim kontaktem z radą anacreonów w Bielsku-Białej. Sama zasiada w radzie z ramienia Milczącego Legionu. Po tym jak Leda przyszła do rady z poselstwem, po długich obradach zgodzono się na kontakt z kainitami i wybrano Klarę do kontaktu z Giovanni z uwagi na jej głębokie zrozumienie istoty pokuty, a co za tym idzie większą odporność na wypaczający wpływ świata materialnego. Wcześniej kontaktowała się z Celestią, a jako że ona zniknęła, przyszła do mnie.

Moją pierwszą wiadomością dla niej była informacja o tym, że dzięki moim działaniom wilkołaki obiecały powstrzymać jednego ze swoich od naruszania spokoju upiorów w bielskiej nekropolii. Klara przekaże to reszcie rady. Zanim odeszła powiedziała, że jeżeli chce ją spotkać, mogę przyjść na cmentarz ewangelicki po zmroku i stanąć przed grobem Teodora Sixta. Stwierdziła, że czuje u mnie niepokój, smutek i pustkę. Zaproponowała, że możemy o tym porozmawiać kiedy spotkamy się następnym razem…

ghost2.jpg

Odbyłem rozmowę z Luciano Giovanni. Powiedział, że nie jest pewien, czy Celestia zginęła, że pojedynkował się z nią w zaświatach i doprowadził do torporu, ale zanim zdążył zaciągnąć ją z powrotem na plan materialny, przybyły zaprzyjaźnione z nią upiory. Wszystko przerwał wybuch spowodowany przez alchemika. Wybuch z jakiegoś powodu miał wpływ na zaświaty. Kiedy Luciano doszedł do siebie, nie było już ani upiorów, ani Celestii. Nie wiadomo, co się z nią stało. Luciano powiedział mi coś więcej o alchemiku. Klan Giovanni był z nim w kontakcie już od jakiegoś czasu. Ostatnio jednak w jego modelu działania coś się zmieniło, przez co zrobił się niebezpieczny dla wszystkich wampirów. Jako że mój stwórca nie ma za dużo czasu, kazał mi się nim zająć. Podzielił się ze mną swoim podeściem do teorii nekromancji. Luciano podąża za czymś w stylu hybrydy klasycznej szkoły I doktryny Celestii. Pracuje nad rytuałem pozwalającym utrzymać kontrolę nad duchami po nastaniu wiecznej nocy.

View
This looks like a beginning of a beautiful friendship

Książę wypytał mnie o podejście naszego klanu do sposobu, w jaki należy działać w mieście. Przedstawiłem mu nasze stanowisko, zaznaczając, że leży ono również w interesie miasta.

Spotkałem się z Giorgio Giovanni w jednej z bielskich kawiarni, szczegóły konwersacji pozostawię jednak na razie dla siebie.

Skontaktował się ze mną główny teurg Septu Cieni prosząc o pomoc. Powiedział, że książę rozmawia właśnie z tancerką czarnej spirali o współpracy wampirów z tym plemieniem. Chciał się ode mnie dowiedzieć, gdzie to spotkanie się odbywa. Prosił również, żebym udał się tam z nim. Zgodziłem się, ale w zamian za to, że wilkołaki obiecają powstrzymać swojego pobratymca, który niszczy upiory, po to by TCS nie mogli wykonywać z nich pancerzy, od działania na terenie Bielska i okolic. Kiedy dobiliśmy targu, użyłem swoich źródeł, aby zlokalizować księcia, po czym poinformowałem o jego lokalizacji głównego teurga SC . Zgodnie z obietnicą udałem się tam po drodze spotykając się z teurgiem. Książę po wysłuchaniu obu stron postanowił zachować neutralność wampirów, co uważam za dobrą decyzję. Ostatnie czego potrzebujemy to otwartej walki z jakimikolwiek wilkołakami. Mój towarzysz z cearnu wyglądał na zadowolonego z obrotu sprawy. W trosce o równowagę w mieście postanowiłem dostarczyć bielskim wilkołakom broń z magazynów przerzutowych.

View
Skradziona Vitae

W świecie śmiertelnych zawsze dzieją się ciekawe rzeczy. Fascynujące jest to, że znudzone masy zawsze potrafią zorganizować sobie ciekawe rozrywki dla każdego, kto jest w stanie zapłacić odpowiednie pieniądze. Nie inaczej było na nielegalnych walkach, które miałem sprawdzić dla naszego Księcia. Krążyły plotki, że mogą w nich brać udział ghoule. Kiedy już zadbałem o szczegóły dotyczące mojej wystawy, postanowiłem dowiedzieć się, o co chodzi z tymi walkami. Odbywały się w opuszczonym kompleksie fabrycznym w Jasienicy. Przed budynkiem z końca 19 wieku było zaparkowane nadspodziewanie dużo drogich samochodów. W środku było pełno ludzi, których śmiertelni lubią nazywać „karkami” ze względu na niewyszukane maniery i charakterystyczną budowę ciała. Wokół nich jak zwykle kręciły się piskliwe kobiety, lgnące do pieniędzy i władzy. Zauważyłem też kilku przedstawicieli naszego gatunku, ciekawe czy mają z tym coś wspólnego.

Walka nie wyglądała interesująco aż do ostatniej rundy, kiedy mężczyzna zbierający cięgi po napiciu się z bidonu zyskał niezwykłą siłę. To w połączeniu z ukrywanymi przez niego umiejętnościami walki wręcz zapewniło mu zwycięstwo. Wytężyłem moje zmysły poczułem zapach Vitae! Ktoś używa Vitae, aby za pomocą ludzi wygrywać walki.

Postanowiłem śledzić członków zwycięskiej ekipy, jednak coś w moim sposobie jazdy musiało mnie zdradzić, gdyż dałem się złapać w pułapkę. Na szczęście zanim ostatecznie się zamknęła skorzystałem z własnej Vitae aby pokazać im do czego jest zdolna prawdziwa Krew. Ku mojemu zaskoczeniu Ci śmiertelnicy okazali się nadzwyczaj dobrze uzbrojeni i całkiem nieźle wyszkoleni. Mieli broń automatyczną oraz kołki a nawet kuszę. Po chwili uznałem, że dalsza walka będzie niebezpieczna, więc pochwyciłem nieprzytomnego człowieka, który wcześniej walczył na ringu i opuściłem miejsce potyczki.

Podczas ucieczki napotkałem kilka samochodów wojskowych, które mnie szukały. Natychmiast poinformowałem o wszystkim w kolejności: Szeryfa, Gabriela oraz Księcia. Chwilę później napotkałem Ravnosa, który współpracuje czasem z Księciem i udaliśmy się do Elizjum. Na miejscu człowiek został zdominowany i przesłuchany. Okazuje się, że bielska jednostka została opanowana przez jakiś kult. Piją Vitae pochodzącą z nieznanego źródła i zostało im wmówione, że ich przestępcza działalność (nielegalne walki i jak się okazało, handel narkotykami) służą uzbieraniu na ich emerytury w ciepłych krajach. Cała jednostka wojskowa, pod kontrolą jakiegoś szaleńca, który dodatkowo poi żołnierzy Vitae, która nie sprawia, że są uzależnieni od Wampira-dawcy, to bardzo niebezpieczna rzecz. Trzeba będzie działać ostrożnie…

Jakby tego było mało wilkołaki szykują się do odparcia oblężenia. Z pewnością będzie ciekawie.

View
Polofanko na wampirki

Dowiedziałem się od Grabaża, że w Bielsku ktoś zaczął na większą skalę handlować twardszymi narkotykami. Zainteresowałem się tym, gdyż można by coś z tego wyciągnąć, jeśli grupa ta nie jest już kontrolowana przez żadnego z wąpierzy. Nakazałem ludziom Grabaża zakupić próbki narkotyków do przetestowania, oraz poinformować mnie o lokalizacjach dilerów. Za pomocą moich umiejętności kontrolowania zwierząt, oraz ukrytych pod iluzją kamer udało mi się wyśledzić jednego z dostawców. Podążyłem za nim na motorze, przebrany w iluzję. Dwa czarne ptaki na zmianę obserwowały śledzony z oddali przeze mnie pojazd oraz przynosiły mi informacje o tym, gdzie teraz się znajduje. Wszystko szło wyjątkowo łatwo, aż nie natrafiłem na ogara księcia uciekającego przed grupą żołnierzy w samochodach wojskowych. Okazało się, że zainteresował się on, Vasyl, nielegalnymi walkami organizowanymi w naszym mieście. Na walkach tych ostatnio zaczęły wygrywać z aktualnymi mistrzami osoby wcześniej przegrywające. Rzuciło się Vasylowi w oczy pojenie tych zawodników czerwonym gęstym płynem, zapewne krwią albo jakimś jej roztworem. Po wygranej walce, zawodnik szybko się ulotnił z wygraną, a ogar zaczął go śledzić. Bardzo nieumiejętnie, więc wpadł w zasadzkę i dostał niezły wpieprz. Rzuciłem więc iluzję żeby zmylić pościg, a następnie skontaktowałem się z grupą okultystyczną, że musimy się natychmiast zebrać i przedyskutować sytuację ze śmiertelnikami polującymi na wampiry w mieście.

Vasyl przedstawił swoją historię, a ja przekazałem informację dostarczoną mi przez śledzące dostawców narkotyków ptaki. Dostawcy skończyli swą trasę w jednostce wojskowej. Następnie zaczęło się przesłuchiwanie z dużo dozą dominacji złapanego jeńca, który okazał się wojskowym o mało znaczącym stopniu. Są oni, żołnierze, w posiadaniu wampira, którego doją z krwi i używają mocy wampirzych do robienia kasy na walkach, a może i innych niecnych rzeczach. Uzbrojeni w kusze jeżdżą po mieście i szukają innych wampirów, kolejnego źródła krwi, bo te, które mają może niedługo wyschnąć, a oni są spragnieni jej i nie mogą bez niej żyć. Przykrywką jest zbiórka pieniędzy na emeryturę, ale nie brzmi ona zbyt przekonująco, nawet jeśli przesłuchiwany był pewien, że jest to prawda. Wydawać się może, że związana z tym wszystkim jest pewna osoba, która już weszła w nasza drogę. Należy to moim zdaniem sprawdzić. Co zostanie zrobione przez Camarillę, już nie zależy ode mnie. Oni będą radzić, a ja może pobawię się z tymi łowcami wampirów. Ciekawe jak spodobają im się następne łowy.

View
Pod mokrym wilkiem

Siedziba Prawdziwych Brujah okazała się niecodziennie dobrze zabezpieczona, mają własne awaryjne zasilanie i różne inne zabawki. Pewnie nie będzie się łatwo tam dostać. Tym bardziej mam zamiar się do nich włamać, namieszać u nich i wykraść tyle, ile będzie się dało. Spotkałem się z Hughalhutem, bo przypomniałem sobie o danych, które miałem mu oddać pół roku temu w noc, gdy zniknął. Otrzymałem zapłatę i umówiliśmy się na kolejną po tym, jak obrabuję hotel księżnej.

Przybrałem się w nową, nieużywaną iluzję i udałem się z niedawno mianowanym ogarem księcia i samym księciem na spotkanie z wilkołakami. Wydarzenie to odbyło się w restauracji „Nowy Świat” i było ciekawe, ale bez przesady. Na początek rozmawialiśmy z osobą, która nas zaprosiła, czyli Tancerką Czarnej Spirali, Azaerą. Wyraziła swą chęć zaatakowania wilkołaków z Septu Cieni w Bielsku-Białej. Wampiry miałyby się nie wtrącać, w zamian za profity dla księcia naszego pięknego miasta. W międzyczasie skontaktował się ze mną Zbych, który chciał żebym spłacić swoją przysługę względem niego, co też niezwłocznie uczyniłem, a więc po prostu podałem mu informację, gdzie aktualnie przebywam z księciem, czego chciał się dowiedzieć. Niedługo później się zjawił, razem, ale osobno, z chmarą innych zmiennokształtnych z pobliskich lasów, znaczy wilkołaków. Ogólnie oni to nic nie zaproponowali, a więc Krieg zgodził się na ich warunki, a Tremerzy i Giovanni zaoferowali pomoc, albo i nie zaoferowali. Mnie te sprawy mało interesują jak na razie. Nie mam zamiaru biegać po lasach z wywieszonym językiem. Jakoś nigdy do mnie to nie przemawiało.

View
Książęce Edykty I & II

Edykt Pierwszy
Niech będzie wiadomo że człowiek o nazwisku Ignacy Blumer znany jako Alchemik, dopuścił się straszliwych zbrodni przeciwko Kainitom, zabił kilku spokrewnionych oraz zniszczył posiadłości klanu Giovanni.
oraz
Poprzysiągł zemstę naszemu rodzajowi i zamierza zniszczyć wszystkich Kainitów
Niech będzie wiadomo
Poprzez wolę Księcia Bielska-Białej, ogłaszamy Krwawe Łowy na Ignacego Blumera na całej naszej domenie. Każdy, kto go wspomoże w jakikolwiek sposób, będzie uznany za współwinnego i podobnie ukarany. Miejcie baczność, jako że osobnik jest śmiertelnie niebezpieczny i wymyka się śmierci. Jeśli nadaży się sposobność, należy złapać go żywcem, obnażyć i spętać i powiadomić ogary, szeryfa i księcia.

Podpisano
Christopher Krieg, książę Bielska-Białej

Edykt Drugi
Niech będzie wiadomo że Kainita znany jako Anton Fitzpatrick, dopuścił się straszliwych zbrodni przeciwko Kainitom, zabił i zdiabolizował kilku spokrewnionych oraz zdradził Camarillę na rzecz Sabbatu.
Poprzez wolę Księcia Bielska-Białej, ogłaszamy Krwawe Łowy na Antona Fitzpatricka na całej naszej domenie. Każdy, kto go wspomoże w jakikolwiek sposób, będzie uznany za współwinnego i podobnie ukarany. Nie będzie żadnej kary dla tego kto wypije krew Antona, jako że jest wrogiem Camarilli i Bielska-Białej.
Podpisano
Christopher Krieg, książę Bielska-Białej

View
Animal Trouble
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Jestem Mistrzu ostatnio bardzo zajęty, więc moje raporty będą pewnie rzadsze i bardziej zwięzłe.
Do miasta przybył w końcu nowy Regent, Lodin Ragnarson. Ciężko mi o nim coś więcej powiedzieć. Na razie wydaje się chcieć zapoznać i oswoić z sytuacją w mieście, jednak obiecał mi współpracę i wydaje się podzielać moją wizję dla Klanu w Bielsku-Białej. Zobaczymy, jak będą układać się nasze stosunki.
Na ostatniej radzie Primogenów zapadły decyzje o podziale sfer władzy w mieście pomiędzy klany. Zakomunikowałem Niemannowi, że uważam ten podział za sztuczny i, że jeśli będę potrzebował wpływów w jakiejś dziedzinie, to po prostu po nie sięgnę. Całkiem trzeźwo jak na niego oznajmił, że tego samego spodziewa się po innych Kainitach w mieście. Nie rozumiem tylko po co ta szopka, mnożenie biurokracji ponad miarę nigdy nie jest zdrowe.
Jeśli chodzi o kwestię tzw. Alchemika, to rada nadal jest sparaliżowana bezczynnością pogłębianą tylko przez brak decyzji ze strony Księcia. Stawianie celów wszystkim jest równoznaczne z brakiem działania ze strony wszystkich. Gdyby Niemann zlecił to konkretnej grupie już mielibyśmy tego dziwoląga pod kluczem. Yang znalazła skuteczne rozwiązanie powołując tzw. “Grupę Okultystyczną” i Niemann powinien brać z niej przykład. Trudno oczekiwać, abym jako Primogen uganiał się za kimś po mieście albo szukał wyimaginowanych artefaktów.
Krótko po zebraniu rady skontaktował się ze mną Godlewski i oznajmił, że potrzebuje przysługi. Zgodziłem się bez zbędnych pytań. Jestem w końcu zawodowcem. Chodziło mu o odnalezienie Niemanna, który ponoć zaszył się gdzieś, aby spotkać się z przedstawicielką plemienia Tancerzy Czarnej Spirali. Mitologia Wilkołaków nie jest mi dokładnie znana, ale orientuję się iż jest to plemię wrogie względem większości populacji zmiennoksztaltnych. Jeśli masz Mistrzu jakieś dokładniejsze informacje o tej grupie to będę za nie wdzięczny. Wracając do sedna, Godlewski poprosił, abym zlokalizował Niemanna i udał się z nim na to spotkanie. Agent którego wysłałeś do Bielska okazał się tu bardzo użyteczny. Podsunięcie go Księciu pod nos, gdy tak żałośnie potrzebuje sojuszników było mistrzowskim posunięciem. Teraz możemy mieć oko na wszystkie jego poczynania, jednak wolałbym ostrożnie korzystać z tej przewagi.
Spotkanie miało miejsce w jednej z mniejszych restauracji w centrum miasta. Azaerze, bo tak nazywa się przedstawicielka Tancerzy, towarzyszyły jeszcze dwa inne wilkołaki. Niemannowi zaś Vasyl i jakiś nieznany mi z wyglądu Kainita (jak przypuszczam Ravnos, który ostatnio bardzo mocno zżył się z Księciem, co jeszcze raz dowodzi, że Niemann to idiota). Knajpa była też pełna śmiertelników którzy szybko się ulotnili na polecenie Godlewskiego. Wygląda na to że posiada moce przypominające dyscyplinę Prezencji. To wyjaśniałoby skąd ma w mieście takie wpływy. Do zebrania wkrótce dołączyli też Twój Ghul Zbych, Paolo Marco i jeszcze jeden nie znany mi wilkołak. Sytuacja się zaostrzała i niewiele brakowało, aby doszło do walki. Jednak w końcu uspokoiliśmy psy na tyle, że dało się rozmawiać. Azaera oznajmiła, że ma plan zaatakować Caern w Cygańskim Lesie i w zamian za pomoc społeczności Kainitów obiecała Niemannowi wsparcie Pentexu, pieniądze, władzę i Ghule wilkołaki. Widziałem że Nieman musiał się powstrzymywać, aby się nie oblizywać. Godlewski w zamian za to, że Kainici nie będą się mieszać obiecał utrzymanie status quo i wpływy w radzie miejskiej. Na myśl, że Niemann miałby sam podjąć tak ważną dla miasta decyzję szlag mnie trafia. Chyba trzeba będzie podjąć tą sprawę na następnym zebraniu rady. Zbyt wiele czasu i zasobów włożyłem w nawiązanie kontaktów z wilkołakami, aby ktoś teraz bruździł mi w interesach. Decyzja jednak okazała się dla mnie pomyślna i nie będę musiał działać wbrew woli Księcia. Obiecał nie ingerować w sprawy wilkołaków. Ja natomiast mam zamiar otwarcie wspomóc Godlewskiego w obronie Caernu. Ragnarson poparł moją decyzję i obiecał wszelką możliwą pomoc. Oczywiście Klan nie robi tego bezinteresownie, jednak na rozmowy o zapłacie przyjdzie jeszcze czas. A wilkołaki mają dostęp do czegoś, co bardzo nas interesuje.
Azaera oczywiście się odgrażała i przez chwilę zastanawiałem się czy po prostu jej nie zabić. Jednak odrzuciłem tę myśl. Jeśli atak nie nastąpi, będzie to dla nas niekorzystne. Dużo bardziej sensowne będzie do niego dopuścić i pokazać, że Klan Tremere jest sojusznikiem Caernu. Przypuszczam, że bitwa nastąpi wkrótce więc jest mało czasu na przygotowania.
Jeśli chodzi o inne wydarzenia, postanowiłem ostatnio uruchomić dwa nowe projekty które zwiększą wpływy Klanu w mieście…

View
Coming Storm

Zbiera się na burzę, czy cośtam. Zajebiście ciekawe to miasto, nie ma chwili spokoju. Po mieście szaleje alchemik (nie wiadomo tak na prawdę kto) i znikają wampiry. Oczywiście nikt nie chce z tym nic zrobić, tylko idą do mnie żeby ja im zapłacił, żeby oni się tym zajęli, bo jak nie to palcem nie kiwnom. Chyba im się w dupach coś popierdoliło. Rozkazałem go zlokalizować i śledzić, a w razie możliwości pojmać, aby dało się go później zabić. Dalej żaden z klanów nie chce poszukać broni, którą można go zabić. “Zleć nam, zapłać” to zrobimy, a sami nic, mimo że zagraża też im. I już raz pokazał że potrafi za jednym zamachem zniszczyć prawie cały klan.
Mam to w dupie, każdy wampir w mieście jak go zobaczy, to ma poinformować szeryfa i ogary, i śledzić go i czekać na wsparcie.
Potem były długie rozmowy z primogenami na temat przejęcia kontroli nad miastem i sposobem. Jedni chcieli wszystkich dominować, a inni stwierdzili, że sztywny podział nie ma sensu. Ja osobiście jestem bardziej za mniej inwazyjnymi metodami, lub ghoulowaniem, ew używaniem ghouli jako pośredników, żeby bezpośrednio się nie mieszać. Najwyraźniej im to nie przeszkadza.
Następnie do elizjum przyszedł posłaniec, który dał list, w którym było zaproszenie od Wilkołaków do spotkania się. Spotkaliśmy się w knajpie “Nowy Świat”. Azeara – zbyt równa laska, wyglądająca jak spod skalpela ruskiego doktora, robiącego żywe lalki – z plemienia Tancerzy Czarnej Spirali, oznajmiła nam że pochodzi z plemienia, stojącego w opozycji z Septem Cienii i chcą coś od nich i zrobią im najazd. Wtem do środka wpadł Moore z jakimś typem, który zwał się Arkadiusz Godlewski i reprezentuje Sept Cienii. Razem z nim wpadł Zbych, jakiś inny typ oraz Paolo Marco. Najwyraźniej wszyscy wiedzą, gdzie odbywam tajne spotkania. Cóż, Azera zaproponowała, że jak pomożemy jej troszkę w eksterminacji Septu Cienii, to Pentex wejdzie do miasta i zainwestuje grubą kasę, kontrolę nad miastem oraz 2 ghule z wilkołaków. Grubo.
Godlewski powiedział, że nic nam nie da. Ha! I wygrał. Bo Zbych nam 2 razy pomógł i jest związany z nami paktem. Jego i tą bandę mam w dupie. Ale oddadzą mi radę miejską w zamian za to, że nie będę nic robił. Oczywiście jak jakiś samobójca chce se pobiegać za wilkołakami, to go nie zatrzymam.

View
Przymierze z Cieniem

Realizacja moich planów powoli zaczyna przynosić owoce. Jednak aby zadbać o swoją przykrywkę postanowiłem pomóc Księciu w realizacji jego wizji Bielska-Białej, jako miasta kultury, i zorganizować wystawę. Taksydermia – Nowoczesna Interpretacja Starej Sztuki pozwoli mi trochę uwierzytelnić swoją przykrywkę. Spędziłem trochę pracy nad eksponatami i jestem pewien, że wywrą one wrażenie na Spokrewnionych. Jednak nie mogłem poświęcić im więcej czasu niż dwa tygodnie.

Poza moją pracą „kreatywną” zająłem się też nowymi obowiązkami. Obszedłem wszystkich ważniejszych Spokrewnionych pytając, czy są im znane jakieś sprawy wymagające uwagi Szeryfa, zgodnie z moimi oczekiwaniami, wszyscy zgodnie twierdzili, że nic takiego nie ma miejsca. To ciekawe, w tak dużej społeczności Wampirów nie sposób uniknąć poważniejszych utarczek i kłopotów. Tymczasem od każdego słyszałem tylko uspokajające słówka. Być może jestem paranoikiem, ale pewnie każdy z klanów coś ukrywa. To miasto zdaje się przyciągać takich osobników.

Jakiś czas później miało miejsce bardzo ciekawe wydarzenie. Książę wezwał mnie, abym towarzyszył mu jako ochrona i razem z Ravnosem(!) udaliśmy się do restauracji „Nowy Świat”. Tam przywitała nas dziwna kobieta, była piękna, ale w jej rysach było coś niepokojącego. Idealna symetria jej rysów wywoływała nieswoje uczucia, nawet we mnie. Przedstawiła się jako Azaera z plemienia Tancerzy Czarnej Spirali, jakiegoś klanu Wilkołaków jak mniemam. Rozpoczęła przedstawianie Księciu swojej propozycji. Spokrewnieni z Bielska mieliby się nie wtrącać w sprawy Wilkołaków (co z niewiadomych dla mnie przyczyn robimy, ale jak na razie współpraca wydaje się być owocna) i w zamian Tancerze Czarnej Spirali, po swoim zwycięstwie nad Garou z Septu Cieni, mieliby zainwestować w miasto. Wtedy poczułem wibracje mojego telefonu. To Gabriel próbował się ze mną skontaktować. Korzystając z tego, że wszyscy byli zaabsorbowani rozmową przywołałem moc Kołduna i przesłałem mu krótką wiadomość. Na rezultaty nie czekałem długo. Wkrótce w restauracji pojawił się Gabriel, nieznany mi mężczyzna o lekko dzikim wyglądzie oraz kilka innych osób. Dzikus głośno poprosił wszystkich o opuszczenie lokalu i ku mojemu zdziwieniu śmiertelnicy posłusznie wyszli. Potem Godlewski (jak się przedstawił) i Azaera rozpoczęli swoje targi z Księciem. Koniec końców Krieg zgodził się utrzymać dotychczasowe przymierze z Septem Cieni. Ciekaw jestem co z tego wyniknie…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.