V.V.C.: Vampire Vitae Community

Czas Tremerów

Atak Sabatu okazał się farsą.

Fabrykę zaatakowały jakieś pomniejsze wampiry i ghule. Giovanni i Tremerzy na ich widok zaczęli uciekać. Jedyna, która się ostała to Jennifer. Postanowiłem wykorzystać sytuację i rozprawić się z kilkoma wampirami. Pomóc im w drodze do lepszego życia. Na rusztowaniach pod dachem pojawili się snajperzy i ostrzelali Nosferatu pośród, których stał Anton. Niestety nie udało się zdjąć Hughalhuta. Dostrzegł, że coś jest nie tak, prawie przejrzał moją iluzję. Jeden z Tremerów wyciągnął z pod szaty rękę i wymawiając magiczne słowa rzucił w Luciano kulę ognia. Niestety kompletnie wszyscy obecni z jakiegoś powodu wiedzieli, że to iluzja. Pewnie włącznie z Luciano, który jednak dostał obrażenia. Czyli nie przejrzał iluzji, wierzył w nią, ale wiedział. Bardzo to ciekawe.

Arnauld z Maćkiem ruszyli w stronę Nosferatu, którzy postanowili zniknąć, tylko po to żeby chwilę później się pojawić i zaatakować. Anton padł, ale zdążył ukryć się w Ciemności. Ja zneutralizował kolejnych Nosferatu i ponowiłem atak na Giovanniego. Tym razem była to seria z karabinów. Jednakże jakaś siła wyższa uważała, ze śmierć Luciano nie pasuje jej do fabuły i okazało się, że nic mu nie jest. Bardzo dziwna noc. Zrozumiałem, że mam się nim nie interesować i nie wchodzić mu w drogę, jakkolwiek pojebana nie jest, gdyż i tak sensu to nie ma. Zaatakowało mnie jakichś dwóch typków, ale nie wiele sobie z tego zrobiłem. Nie chciało mi się na nich marnować energii, więc sprawiłem iluzję drabiny sznurowej i wszedłem po niej na rusztowania. Myślałem, że jeszcze będziemy walczyć, ale to już był praktycznie koniec. Maćka i Phillippa otaczał stos trupów, a Jennifer stała na bezgłowym ciałem jakiegoś Setyty, czy Ventrue.

Giovanni i Tremerzy sobie poszli nie niepokojeni przez ‘Sabat’. Zadziwiająca strategia, przypuścić atak na Bielsko i nie rozprawić się z głównymi dwoma siłami w tym mieście, nawet nie próbować. Jest oczywiste, że zostali wysłani na rzeź, która się potem wydarzyła. Typiara z Sabatu wygłosiła jakieś ultimatum, ale okazało się, że ja mogę robić co chcę, co tez uczyniłem. Wróciłem do siebie i zawiadomiłem Grabaża, żeby się nie wychylał.

Po jakimś czasie przybyli do mnie dwaj Setyci oferując mi serca Ravnosów, w zamian za ich współklanowiczkę. No i jeszcze chcieli współpracować, więc się na wszystko zgodziłem oczywiście, gdyż dobro klanu jest najważniejsze. No i Setyci z jakiegoś powodu zawierzyli mojej ocenie czy przyłączyć się do Sabatu czy do Camarilli, znaczy kogo bić. Głupcy, jakby interesowała mnie którakolwiek ze stron. Wystawiłem ich i zginęli atakując fabrykę razem z tymi, którzy zwali się Sabatem. Wilkołaki razem z siłami Tremerów i Giovannich rozprawiły się z tymi co niby atakowali, ale jak wiadomo to nie było naprawdę.

Nowym biskupem, czy księciem, czy kto teraz sprawuję tu władze nad wampirami spoza klanu Ravnos, został jakiś Tremere. Nie znam go, wygląda jak popierdółka Gabriela, wampira przeżartego ambicją do szpiku kości, zaślepionego przez iluzję władzy. Zostało mi kolejny raz przypomniane, że Luciano może robić co chce, tylko teraz bez łamania maskarady?? czy czegoś, a atakować go nie można, bo śmierć. Nie trzeba było, zrozumiałem już to wcześniej.

View
It's showtime!

Noc była pracowita i niesamowita. Postanowiliśmy najpierw zająć się garnizonem ghoulem Igora.
Ravnosi i Tremerzy rozwalili system maili, które były wymieniane i dowiedzieli się ciekawej rzeczy. To, że Muśko donosi Igorowi to jasne jak słońce- w końcu ghoul zawsze będzie wiernym psiakiem swego pana. Maile jednak wymieniane tak gorliwie z mistrzem trafiay jednak też w paczkach do Watykanu. A więc zapewne będziemy mieć to zaraz na głowie łowców. I to nie byle jakich. Jeśli Muśko miał chociaż ułamek tej wiedzy o Spokrewnionych, jaką dysponował Igor, to przyślą tutaj cholernych Komadosów i w ógóle całą elitarną śmietankę tych psycho-zabójców. Musimy być czujni.

Paulo Marco za to zajął się sprawą od Drugiej Strony. Dzięki układam z siłami zza zasłony dowiedział się, że w jednostce trzymane są wampiry, a ktoś regularnie spuszcza z nich krew. Jeśli dzieje się to już od dłuższego czasu to mają już niezły arsenał rutuałów, broni i podpakowanych barczystych kolesi gotowych wprawić w nas tirpor a nawet Ostateczną Śmierć. A więc zajebiście. Podpakowani psychole z jednej, łowcy z drugiej, Sabat z trzeciej, a gdzieś tam jeszcze plącze się Luciano, Anna która ma w dupie miasto, za to chętnie wejdzie do tyłka justytariatu, wyganany Igor, parada Prawidziwych Brujah i zapewne kilku innych pomyleńców, o któreych akurat zapomniałam. Zapowiada się ostra jazda.

Jako, że do jednostki prowadzi wejście z kanałów, Maciej postanowił wezwać nowego primogena brzydali – Hughalhuta. Zapytaliśmy go na milion sposobów o to, czy nie jest Igorem. Jak się miało okazać później nie zadaliśmy innych ważnych pytań. W każdym razie obiecał nam pomóc razem z jakąś jedenstką innych, wirnych mu Nosferatu. Postanowiliśmy zaastakować w po Paradzie Brzydali (coć byłam zdania, że nalezy to zrobić w trakcie). Okazało się, że Hughalhut owszem, nie ma nic wspólnego z Igorem, za to jest z Sabatu, Ogłosił się Księciem, ruszył do walki razem ze swoimi rodakami, a na nas już szła kawalkada garnizonu i Sabatu. Dodatkowo jeszcze ktoś osłabił przejście między światami więc nie zdzwię się jeśli zraz pojawi się tu ten dupek Luciano ze swoimi duchami i upiorami.

Będzie gorąco. Dobrze że przyszłam przygotowana na walkę w garnizonie. Zobaczymy na ile twardzi są tutejsi Spaokrewnieni. Pytanie tylko- kto jest po czyjej stronie…

View
Łazienka się zamyka
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Kolejnej nocy zostaliśmy wezwanie przed oblicze najnowszego księcia Bielska-Białej. Oczywiście miał dla nas kolejne zadania, tak jakbym nie miał już wystarczająco dużo roboty w tym cholernym mieście. Co gorsza nie ucząc się na przykładzie swojego poprzednika przyprowadził Córkę Kakofonii jako szpiega.
Wypytywał o Aarona Vosa i Salubri. Muszę być bardzo ostrożny, prosiłem już Witelona aby przesiadł się do innego ciała a ten poprosił abym mu jakieś skołował. Okazja może się nadarzyć jeśli wyjedziemy do Bolonii o co zostaliśmy poproszeni przez Morvena Muira, jednego z kandydatów na Dux Bellorum. Chce on abyśmy pozyskali jakąś talię kart za pomocą której będzie mógł przekupić księcia katowic aby ten poparł jego kandydaturę.
Maciek przekazał mi też demoniczny artefakt znany wcześniej jako Demoniczne rękawice który odebrał Igorowi, podrzucę go do skarbca fundacji jak tylko znajdę chwilę cholernego czasu.
A czasu nie ma, musimy zająć się kwestią garnizonu który prawie na pewno został opanowany przez zbuntowanych nosferatu, setytów i chuj wie kogo jeszcze. Mamy też zająć się zbadaniem wieżowca oryginalnego Księcia.
Maciek w pewnym momencie oświadczył też że spodziewa się ataku Sabatu na miasto w ciągu najbliższych trzech dni, a później się rozmyślił (?), Mam wrażenie że nasz nowy książę nie ogarnia swoich nowych obowiązków…
Kolejnej nocy miało odbyć się oficjalne ujawnienie klanu nosferatu, wszyscy lojalni mieli się przedstawić księciu a ci którzy się nie stawią Maciek kazał wygnać. Mam złe przeczucia.
Po spotkaniu dostaliśmy od Tropka onformacje o kolejnej dziwnej śmierci, tym razem ktoś umarł ze strachu na środku skrzyżowania. Krótka ekspertyza pozwoliła polączyć to morderstwo z (a jakże) Luciani Giovanni. Chyba trzeba będzie zająć się tym trupojadem niezależnie od tego jakie plecy ma w Warszawie. Tu nie Warszawa.

View
De La Morte Noire

Moje obowiązki jako szeryfa zostały wystawione na próbę już następnej nocy po objęciu stanowiska. Luciano Giovanni dopuścił się kolejnej zbrodni i ostentacyjnie porzucił wykrzywione nienaturalnie zwłoki. Chciałem niezwłocznie go aresztować za naruszenie maskarady, ale książę mnie powstrzymał.

Udałem się do archontki Anny, która wystawiła moją cierpliwość na próbę. Luciano ma poparcie Justycariatu i kazała mi wybierać, komu jestem bardziej wierny? Justycariuszowi, czy Księciu? Powiedziałem jej że odpowiadam przed Księciem i jeśli chce czegoś ode mnie, niech to załatwia przez Księcia. Zadufana suka. Najwyraźniej z Luciano się dobrze znają. Powiedziałem żeby Luciano po sobie sprzątał, a ona miała czelność zasugerować ,że to ja mam po nim sprzątać. Dzień rozliczenia nadejdzie i zapłacą za swoją bezczelność. Polecę ogarom każde następne zwłoki podrzucać pod drzwi wieżowca Giovanni, niech sami po sobie sprzątają, tchórzliwe makarony.

Następnej nocy dostaliśmy informację, że dowódca garnizonu jest ghulem Igora i że spuszczają z wampirów krew i uczestniczą w tym nosferatu. Niezwłocznie zwołaliśmy naradę i primogena Hughalhuta, który twierdził że to część klanu współpracująca z Igorem. Jest tam około 4 starszych wampirów, więc potężna siła. Postanowiliśmy zaatakować po paradzie nosferatu i prezentacji wampirów w mieście, po której 20 z 30 nosferatu miało opuścić miasto. Uzbroiliśmy się i czekaliśmy w opuszczonej fabryce za miastem.

Podczas parady nagle poczuliśmy się dziwnie, a przemówienie inauguracyjne księcia Macieja Pierwszego zostało przerwane przez Hughlalhuta i 10 nosferatu, który obwieścił sepleniącym głosem, że teraz to miasto należy do Sabbatu! Naprężyłem się i stanąłem przy księciu, który niewiele myśląc rzucił się na najbliższego z brzydali i rozniósł go jednym ciosem. Na zewnątrz rozległy się strzały i odgłos silników wojskowych pojazdów i dzikie wrzaski. Sabbat faktycznie zaatakował. Camarilla oczywiście wpadła w panikę, wszyscy zaczęli pierzchać. Tchórze. Zginą w strachu.

Nędzne, zdradzieckie pokraki nosferatu, myślą że mają szansę ze swoimi ludzikami i shovelheadami. Pokażę im jak walczą Templariusze Sabbatu.

View
Po nitce do kłębka
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Niestety przesłuchanie Rubensteina musiało poczekać, otrzymałem informację że do naszej pozycji zbliża się kawalkada policyjnych samochodów i co najmniej jeden helikopter. Wyglądało na to że ktoś bardzo nie chciał abyśmy usłyszeli co do powiedzenia ma dobry doktor. Postanowiliśmy się rozdzielić, ci którzy byli do tego zdolni uciekli przy pomocy dyscyplin, reszta schowała się w innym mieszkaniu. Ja natomiast razem z moimi ghulami zszedłem po prostu na dół nie niepokojony przez policję. Wyglądało na to że ktoś zgłosił że w budynku ukrywają się terroryści. Szybko przedostałem się do dowodzącego akcją i przekonałem że za chwilę jeden z terrorystów zostanie wyprowadzony przez agentów i wszystko byłoby świetnie gdyby nagle na miejscu nie pojawił się Śnigulski. Kiedy zobaczył jak Phillipe i Dragomir pakują do suki worek z ciałem zażądał natychmiast abyśmy pokazali mu co jest w owym worku. Mieliśmy problem, policja nie pozwalała na odjazd, a Śnigulski nalegał. Postanowiłem grać na czas i dopytywać o uprawnienia Śnigulskiego, dowiedziałem się że jest na miejscu bez wiedzy i przyzwolenia szeryfa i zakomunikowałem że nic nie zrobimy dopóki Kosztka nie przyjedzie tam osobiście. Reszta musiała coś w końcu wymyślić bo suka w końcu ruszyła a ja mogłem się napawać widokiem Śnigulskiego stojącego z rozdziawioną gębą.
Kiedy w końcu udało nam się przegrupować i przesłuchać Rubensteina okazało się że morderca naoglądał się za dużo thrillerów i chce zagrać z nami w grę… Ja niestety nie miałem czasu na gry i odprawiłem rytuał który pozwolił mi namierzyć domitora Rubensteina. Zgodnie z podejrzeniami trop prowadził do kanałów a zabójcą był nosferatu. Anton pod postacią cienia wszedł do jego kryjówki ale udało mu się jedynie spłoszyć cel. Na szczęście mój rytuał wciąż działał i ustaliłem że cel zmierza do wieżowca Księcia. Musieliśmy przeciąć mu drogę, w elizjum nic nie mogliśmy zrobić. Na szczęście dzięki informacjom od Łucji dowiedzieliśmy się o sekretnym wejściu do wieżowca od strony kanałów i tam zastawiliśmy pułapkę. Udało nam się schwytać mordercę.
Pojawił się jednak kolejny problem, z zeznań mordercy wynikało że działał on niejako natchniony przez Luciano Giovanni, stwórcę Paolo Marco. Zabójstwa były mu ponoć potrzebne do eksperymentów z otchłanią. Co gorsza Archont Anna zabroniła nam ujawniać te informację, wygląda na to że Luciano ma potężne plecy w Justyciariacie Warszawy.
Na szczęście informację które posiadaliśmy wystarczyły aby odsunąć Igora od władzy. Niestety okazało się że nie ma za bardzo odpowiednich kandydatów na nowego Księcia i nikt szczególnie się nie pali aby objąć to stanowisko. Klan podjął decyzję o poparciu dla Maćka z klanu Brujah i to on został w końcu księciem. Martwiące jest to że na radzie padło nazwisko von Carstein, który ponoć jest wrogiem Klanu, jeśli posiadasz Mistrzu jakieś dodatkowe informacje o tej osobie to będę za nie wdzięczny.
Maciek od razu po swoim wyborze popełnił dwa błędy, po pierwsze pozwolił Igorowi odejść a po drugiej zrównał zabicie człowieka z morderstwem wampira. Dekretu takiego nie dało się utrzymać a brak jego egzekwowania pokaże że Maciek jest słabym księciem. Obawiam się że za długo nie porządzi…

View
Guess who's back? Back again. Krieg is Back!
Powrót Kriega!

Tak to ja Slim Szejdi, zacząłem eminemowo, powróciwszy do miasta! Wyjebawszy w końcu z tego pięknego zadupia jakim jest Cieszyn, powróciłem do Bielska, jako że Igor już w nim nie rządzi!

Teraz księciem jest nasz ulubiony brujah Maciek! Long may he reign! To dziwny wybór, ale Maciek ma parę w łapie i nie wacha się jej użyć, więc może dłużej poksięciuje niż Ja! I Igor.
Spotkałem się z nim i okazuje się że nie do końca jest hepi że wróciłem, ale zgadza się na mój pobyt w mieście i odzyskanie nawet ghuli od ventrue, pod warunkiem że będę z nim chodził na imprezki i publicznie się upakarzał, obwieszczając że nie mam zamiaru go wydymać i popieram go oboma nogami, bo mi je powyrywa. Okeej, nie ma sprawy, przy okazji poznam nowych ludzi, pogadam, poplotkuje. Maciek wprowadza kolejne zmiany, wymienia praktycznie cały dwór, więc dużo przetasowań. Ja tam znam wszystkich, więc chętnie mu poopowiadam o tym i tamtym, to i owo.

Tymczasem zostałem przywrócony do DUPY, jako że reszta DUPA beze mnie to dupa, nich nie ma nadwrażliwości, więc dowolny nosferatu robi im z dupy jesień średniowiecza (tak jak Igor mi). Trzeba sprawdzić wieżowiec xsięcia i dowiedzieć się co knuł Igor. Przy okazji trzeba się zająć Bielskim garnizonem pełnym ćpunów, jako że jego dowódca, jest ghulem Igora, a prywatna armia w centrum miasta to dość poważna sprawa.

Do DUPY dołączyła Córa Kakofonii, mój ulubiony klan zadufanych wyjących pizd. Nie wiem dla kogo pracuje, ale najwyraźniej nasza DUPA jest jak cmentarz, przyjmuje wszystkich (usłyszałem ten “żart” w autobusie od typa z płytką zamiast krtani, fun times). Tym bardziej żart pasuje bo jest w niej także Jennifer Dunsirn, kolejna Giovanni. Za niedługo zabraknie w mieście trupów do ruchania. Chociaż coś mi się zdaje że kręci.

Nowym szeryfem jest rycerz w pięknej zbroi, księżniczki piszczą na jego widok, a złoczyńcy pierzchają. No i od razu do akcji, morderstwo koło wieżowca księcia. Koleś umarł ze strachu, jak w ringu. Wyglądało nieciekawie. Wygląda na to że przestraszył go duch Luciano Giovanni, o czym powiedział nam Paolo Marco i jego nekromantyczne zdolności. Szeryf od razu chciał mu robić wjazd na chatę, ale został powstrzymany przez Annę i Maćka, bo ponoć ma super plecy w Justycariacie i może se robić co chce. Fajno.

Następnego dnia mamy się zająć Garnizonem, bo poważna sprawa. Może się tam wybiorę na zwiady w Astralu, ale zobaczymy, po kolei.

View
Teras ja jestem ksiencjiem!

Doszliśmy do wniosku, że najpierw zajmiemy się kwestią garnizonu kontrolowanego przez Igora//Nosferatu/Setytów. Para się on nadal nielegalnymi walkami, sprzedażą narkotyków i takimi tam. No i jest to garnizon, czyli wojsko. Zająłem się sprawami sieci i shackowałem co się dało, w każdym momencie mogę odciąć cały garnizon od praktycznie wszystkiego. Zainteresowałem się też osobistym komputerem ghula sprawującego tam władzę. Zrobiłem wjazd na jego maila, a Anton zajął się rozszyfrowaniem wiadomości. W niedługim czasie ma być nowa dostawa narkotyków przez Cieszyn. Bardzo przydatna informacja, pewnie zechcielibyśmy to wykorzystać. Ale co bardziej interesujące ten typek przesyła maila od Setytów do Watykanu, czyli może nam ściągnąć na głowy pojebów parających się w łowieniu czarownic, czy innych wampirów. Paolo Marco natomiast dowiedział się, że Nosferatu dostarczają im wampiry. Z wampirów jest spuszczana krew i sobie oni ją używają w niecnych celach.

Niewiele myśląc, jak to mamy w zwyczaju udaliśmy się do księcia wampirów z tfu tfu Camarilli w tym mieście, oraz szeryfa tychże wampirów. Pogadaliśmy i doszliśmy wspólnie do wniosku, że trzeba się tym jak najszybciej zająć i przerwać te niecne zabawy. Został także wezwany Hughalhut, Primogen Nosferatu, jak się okazało. Chcieliśmy żeby wyjaśnił nam co jego klan odjebuje. Okazało się, że nie jest Igorem i obiecał pomoc w akcji, którą zaplanowaliśmy na następny dzień, po paradzie jego klanu. Bo ogólnie tylko część go słucha, a reszta ma wypierdalać, bo służy Igorowi. Igora nie lubimy, bo jest głupi.

No ale nic z tego wszystkiego nie wyszło. Na tej całej paradzie okazało się, że Igorem Hughalhut nie jest, ale jest pieprzonym Sabatnikiem, tfu tfu! No i ogólnie nas wszyscy wyjebali. Jesteśmy w jakiejś pieprzonej fabryce, jest tu pełno wampirów, nie wiadomo którzy po której stronie. Nosferatów jest przynajmniej kilkanaście. Wpierdala się właśnie Sabat do środka, jedzie cała pieprzona jednostka wojskowa. A ten pojebany Hughalhut ogłosił się ksiencjiem!

View
Pracu, pracu

Pierwszej nocy swoich rządów już Maciek coś od nas chce. Dalej jesteśmy GO, a śpiewaczka z nami. Mamy się zajmować wszystkim. Nosferatu, Setytami, Prawdziwymi, wieżowcami, piwnicami, zamkami, garnizonami, sabatami i innymi takimi. Do tego w strukturach tej ich organizacji się pozmieniało znowu. Nie wiem jak oni to ogarniają, ja już się pogubiłem. Nie wiem kto kim jest, kto co może. Ale w sumie kompletnie mnie to nie obchodzi. Byleby krew kupowali. W ogóle oni wszyscy są jacyś pojebani.

No ale okazuje się, że znowu mordują, no ja pierdolę. Jakiś wypadek samochodowy, jesteśmy już na miejscu. Cieć za kółkiem zobaczył ducha, wjechał na rondo, zaczął uciekać na piechotę i umarł z przerażenia. Paolo Marco patrzy mu głęboko w oczy i widzi, że to znowu ten Luciano. Maciek wkurwiony, bo tego chuja Justycariat chroni. Ale obiecuje to załatwić, jeśli to będzie się powtarzać. Nam by się przydały jakieś twardsze dowody. A ja myślę, że trzeba go po prostu zabić.

View
Nie chcem, ale muszem

Przesłuchanie Rubensteina zostało przerwane przez akcję policji. Śmigłowce, otoczenie budynku, takie tam. Fitzpatrick zabrał doktorka i uciekł w swoje cienie. Paolo Marco preszedł w zaświaty, czy gdzie on tam chodzi. Jego nowa koleżanka gdzieś zniknęła. Gabriel Moore poszedł oddać się w brudne łapy milicji. Ja rzuciłem na siebie i Ventrue iluzję, zapakowaliśmy Nosferatkę z powrotem do wora i przyczailiśmy się w innym mieszkaniu. Tremerzy z Giovannimi coś namieszali, poinformowali nas, że już jest spoko, możemy wychodzić. No i okazało się, że nie tak prosto. Otoczyła nas jakaś zgraja gości w maskach, z karabinami i odprowadziła nas na dół do suki. Trochę tam sobie posiedzieliśmy. Śnigulski z Rybą blokowali nam odjazd, w końcu Jennifer? w masce Rybaka nakazała odjazd. Ja zablokowałem komunikację, więc jedziemy. Kilka minut później przesiadamy sie do samochodu Paolo Marco i tyle nas widzieli.

Potem było gadu gadu, jakiś pajac przyszedł i chciał żebyśmy pojechali do Neapolu po jakieś karty. Pojebało go, czy co?

Z przesłuchania mało wyszło, my nie mieliśmy też za dużo czasu, żeby tam z nim siedzieć całą wieczność. No był ghulem zabójcy, ale nic więcej nie chciał na zbytnio powiedzieć. No ale to wystarczyło, Gabriel sobie przypomniał, że zna taki rytuał.. pewnie się go nauczył dzień wcześniej, ale już zdążył zapomnieć. No i używając krew ghula wyśledził tego jebanego Nosferata. No to się udaliśmy w pobliże. Nikt za bardzo nie chciał się tam do niego zapuszczać. No poza Antonem, który przez cienie poszedł go postraszyć. Niestety ten spierdolił. Fitz przyniósł mi jego lapka, a Gabriel poinformował, że zmierza zabójca to swego księcia, żeby się schować za jego sukienką. Poinformowaliśmy o tym szeryfa i już jesteśmy w zamku. Czekamy w zasadzce przed wejściem do Elizjum z kanałów, o którym nas poinformowała chyba Łucja, czy kto tam ostatnio się przewija przez to miasto. No i my w ukryciu, on niewidzialny, ale nas więcej. Nakopaliśmy mu, torpor i do wora.

Okazało się, że za wszystkim stoi Luciano, Justycariat i inne pedały. W dupie mają swoją maskaradę, ale też zabijanie ludzi jest dla nich wporzo. Raczej nie odkupią swojego długu karmicznego w ten sposób, trzeba ich przywrócić do kręgu życia, może w nowym życiu lepiej im pójdzie.

Ale nie wszystko poszło na marne, księciem wampirów z Camarilli z jakiegoś powodu został Maciek na miejsce Igora. Nie rozumiem do końca dlaczego, on chyba też nie za bardzo. Ale mało mnie to też obchodzi. Trochę to zabawne. Maciek wydaje się bardzo konkretny i zapewnił, że pozycja Ravnosów w mieście zostanie nienaruszona, więc mi pasuje. Igor ma opuścić miasto, a z nim część Nosferatów. Życie ludzkie, jak i tfu tfu wampirze ma być święte i zabijać nie można, jeno w samoobronie.

View
You can not have more quests. Please finish some before you accept this one.

Maciek prężnie działa jako książę. Zarządził, że do Rady Primogenów każdy klan może wyznaczyć swojego przedstawiciela. Zapowiedział też, że Klan Giovannich dostanie na nowo miejsce w Radzie (wyznaczono na to miejsce towarzysza moich pierwszych miesięcy w tym mieście- Giorgio). Na nowo do rządzenia zostali też dopuszczeni Malkavianie, z przedstawicielstwem w postaci Małej. Maciek chwilowo rezyduje w Pałacu Sułkowskich i w klubowym Elizjum. Chodzą plotki, że szuka sobie czegoś innego. Planuje też paradę Nosferatu- żeby każdy widział ile i jakie upiornie powykrzywianych gąb zamieszkuje kanały tego miasta.
Ku zaskoczeniu wrócił do miasta poprzedni książę- Krieg. Dużo o nim słyszałam, ale sławą cieszy się raczej lokalną. Okazało się, że też był ( i jest nadal) członkiem grupy okultystycznej. A propos grupy- Maciek chciał się z nami spotkać. Przybyliśmy na miejsce wcześniej, żeby omówić jeszcze kilka kwestii. Okazało się, że Książę też przybył wcześniej, a towarzyszyła mu Gina Rossi. Z całej rozmowy wyniknęło, że mamy do wykonania kilka zadań (przynajmniej za Igora był spokój, a tutaj jesteśmy jak psy na posyłkę, ale może coś się uda wyciągnąć w zamian za nasze zaangażowanie):
1. Trzeba pozbyć się Podpułkownika Muśko. Jest on nie tylko szychą w wojsku, ale także ghoulem Igora. Maciek chce go w miarę możliwości przesłuchać, a jak się nie da- to trudno.
2. Nie możemy robić ghouli. Nie powiem wkurwiło mnie to niemiłosiernie. Ale trudno. Mus, to mus.
3. Tropka musimy naprowadzić na jakiś trop. Kogoś podstawić, najlepiej jakąś grubą rybę by mógł się pochwalić sukcesem w ujęciu mordercy.
4. Trzeba złapać i przyprowadzić do Księcia niejakiego Aarona Vosa – gargulca. Nie widziałam skubańca ani razu jak byłam w mieście. Mają tu cholernie dużo różnego świństwa w mieście swoją drogą. Faery, Kitajczyków, Gargulce… zwariować można.
5. Ponoć Giovanni przetrzymywali w swojej już nieistniejącej rezydencji pewnego Salubri w torporze- książę chce go odzyskać, jako że był ponoć sprzymierzeńcem ksiecia sprzed Exodusa- Carsteina.
6. Oczywiście była tez mowa o Dux Bellorum. Mamy następujących kandydatów:
Hansa Zimmera. Tremer, którego popiera chyba tylko jego własny klanA
Anna. Załatwiła kiedyś wysłannika Sabatu, ale ja jej nie ufam. Jest zamieszana stanowczo w zbyt wiele głębokiej polityki by można było ufać jej intencjom
Morvam Muir. Wydawał się ok, ale zobaczymy co będzie w stanie dać w zamian za poparcie.
Banjamin Sklaski. Jakiś Ventrue z Katowic. Niejasne jest jakie ma intencje, co do Bielska i Maciek obawia się, że może on zaszkodzić miastu.
Ten Starszy Gangrel. Maciek na niego stawia. Niewielu Gangreli dożywa tak sędziwego wieku, a jeszcze mniej pozostało wiernych Camarilli.
Jako, że Dux ma być na całą południową Polskę, to najwięcej do gadania ma Jurgen Sankt (obecny Książę Katowic), który oczywiście popiera swojego kandydata. Ale być może dałby się przekonać tą talią kart? Oczywiście niby możemy interweniować w samej Warszawie, ale poczynania (a raczej tajemnice) Anny skutecznie mnie od tego pomysłu odstraszają.
7. Szykuje się zjazd Prawdziwych Brujah. Ma ich przybyć koło 200 do miasta. Czy to może opóźnić atak Sabatu?
8. Gina zostaje w grupie. Jako szpieg, ale tym razem oficjalny. Zapowiada się zabawnie.
Po bogatym w zadania i ubogim w obietnice spotkaniu otrzymaliśmy telefon od Tropka. Na Rondzie Solidarności znaleziono ciało. Był to wychudzony mężczyzna, ze szczęką która wypadła mu z zawiasów i z zastygłym wyrazem przerażenia na twarzy. Wyglądało na to, że wyskoczył z pędzącego samochodu. Wcisnęliśmy Tropkowi jakiś kit. Paulo Marco za to zajrzał ofierze w oczy i powiedział, że i za tym morderstwem stał Luciano. On i jeszcze jakiś upiór mordercy. Oczywiście Paulo nie może się oficjalnie zwrócić ku swemu stwórcy, więc mamy wiedzę, ale nie mamy dowodów. Bardzo nie podoba mi się, co knuje Luciano. Obawiam się, że jego eksperymenty i brak poszanowania lokalnych praw doprowadzi do tragedii i uniemożliwi mi wykonanie mojego zadania.
Gina zapytała nas, kogo zaprosić na swój wieczorek z muzyką. Zaproponowałam jej Fabio- w końcu jej dobry znajomy, a i ja zdążyłam go poznać. Myślę, że to będzie dobry krok ku realizacji jej wizji sztuki ponad podziałami.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.