V.V.C.: Vampire Vitae Community

Podobno marzec

Okazało się, że po tych ostatnich jasełkach nie ma co robić. Ravnosi się zadomowili z powrotem, zapoznałem ich ze zmianami w naszej siedzibie. Chyba będzie trzeba zająć resztę bunkrów. Skosiłem trawę, zasiałem czosnek i się trochę poopierdalałem.

Jako, że nuda mi doskwierała niemiłosiernie, udałem się ze znajomymi mi wampirami z klanów innych, do budynku byłych książąt bielska. Chyba już wszystkim ta nuda dała się we znaki, gdyż spędziliśmy z pół godziny na zastanawianie się czy wejść głównym, czy bocznym wejściem. A może przez okno, a może podkop, a może się tam teleportujemy. Może helikopter. Przerwałem te rozważania nie za bardzo konstruktywne i wszedłem głównym, zbyłem ochroniarza i udałem się do windy. Reszta tałatajstwa poszła za moim przykładem. Shakowałem windę i zawiozła nas na górne piętra. Tam znowu trzeba było zająć się oświetleniem, co też zrobiłem. Trochę się tam pokręciliśmy, pojawił się Igor na ścianach, gdy jakiś debil rozwalił drzwi do jego gabinety. Tym tez się zająłem.

Anton z Tremerem udali się gdzieś tam, a ja z Giovannimi i Arnoldem w stronę z której usłyszeliśmy jakieś hałasy, kopyta czy coś. Okazało się, że znajduje się tam 3 metrowy minotaur, czy jakiś inny zwierz. Całkiem niegłupi był, gdyż udało mi się go przekonać, żeby sobie poszedł, bo nic tu po nim. Walczyć z nim nie zamierzałem, bo i po co? Tam, gdzie szliśmy znaleźliśmy Salubriego, który siedział wcześniej w piwnicy Giovannich, a potem Tremerów, ale spieprzył z obu miejsc. No i gadu gadu i znowu chce uciekać. Pani Giovanni zaatakowała go mieczem, ale nie zrobił sobie z tego nic. Trochę agresywne to było z jej strony, w dziwny sposób rozwiązuje swoje problemy. Wampirki chyba okresu nie mają, więc nie wiem co w nią wstąpiło. Żeby nic się nikomu nie stało postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Stworzyłem kilka macek, takich co to inne wampiry czasami przywołują. Salubri jest kozak, ale i tak go złapałem. Potem się jeszcze coś próbował wyrywać, ale nie ze mną te numery. Pogadaliśmy jeszcze chwilę i zabrałem go do bunkra, bo podobno się nie lubi z Tremerami, to byłoby głupio gdyby Gabriel go spotkał.

View
Epickie jebanie
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Nagle wokół mnie rozpętało się piekło. Maciek urwał głowę jakiemuś Nosferatu, Anton rzucił się na Igora, szklany sufit spadł nam na głowy a do środka magazynu zaczęły wsypywać się ghule i mięso armatnie Sabatu. Rozległy się strzały, Frau Herzog stwierdziła że to świetny moment aby rozpętać wojnę pomiędzy Tremerami a klanem Giovanni i rzuciła w Luciano kulą ognia, jednak kiedy ją później o to zapytałem była równie zaskoczona jak ja, trzeba to wyjaśnić.
Było jasne, że wróg ma przewagę i jedynym sensownym wyjściem jest ucieczka, zgromadziłem wokół siebie wszystkich obecnych przedstawicieli Klanu i ruszyliśmy w poszukiwaniu wyjścia. Niestety wszystkie drogi ucieczki były zablokowane więc zrobiliśmy sobie nową i rozpieprzyliśmy ścianę.
Co dziwne wydawało się że przeciwnicy nie zwracają na nas uwagi i po pozbyciu się kilku maruderów pilnujących samochodów ruszyliśmy do Fundacji. Z tego co udało mi się zobaczyć w zgiełku, klan Giovanni obrał tę samą taktykę i również wydostał się z okrążenia.
Musieliśmy się spieszyć, otrzymaliśmy informacje że Sabat odprawia jakieś rytuały pod Fundacją koło zamku a wrogie siły zbierają się też na Itace.
Należało podjąć natychmiastowe działanie, istniała realna groźba że utracimy miasto.
To był ten moment na który czekałem od kiedy przybyłem do tego miasta, długie miesiące pozyskiwania sojuszy i budowania wpływów w końcu miały przynieść owoce.
Skontaktowałem się z Paolo Marco i zaproponowałem układ, Giovanni pomogą Klanowi odbić miasto a w zamian zagwarantujemy Luciano wolną rękę w jego eksperymentach w Dworze Cieni. Następnie skontaktowałem się z Godlewskim i poprosiłem o pomoc Sept Cieni, tak jak się spodziewałem w zamian chcieli tego o co starali się już od dawna, szpital wojewódzki i otaczające go terytoria oraz kontroli nad dostawami krwi w mieście. Po krótkich negocjacjach udało mi się zachować kontrolę nad krwią, jednak szpital i terytoria musieliśmy oddać. Sept zgodził się w zamian pomagać w obronie miasta przed Sabatem, zawsze gdy będzie zagrożone. Dzięki pomocy Godlewskiego udało mi się również przekonać do sprawy Bielszczanina, a Giovanni zwerbowali duchy Hierarchii.
Została do uzgodnienia tylko jedna sprawa. Dzięki projekcji astralnej udało mi się skontaktować z Maćkiem i Anną którzy nadal przebywali w otoczonej fabryce.
Pierwsze walki zostały wygrane przez Camarillę ale nadal znajdowali się w pułapce, otoczeni przez siły Sabatu. Eva Rasoccet, Templariusz dowodząca atakiem wystosowała ultimatum, żądając aby wszyscy Sokrewnieni opuścili miasto lub zostaną zgładzeni. Propozycji pomocy udzielili Maćkowi za to Nosferatu: Hughalhut razem ze swoim klanem w zamian za władzę i Igor z Bielskim garnizonem w zamian za przywrócenie go na tron. Maciek zastanawiał się któremu ze zdrajców zaufać. Wystosowałem kontrpropozycję, siły które zgromadziłem wypędzą Sabat z miasta jednak w zamian Księciem zostanie obwołany ktoś z Klanu Tremere, Anna wyraziła zgodę i nie potrzebowałem wiele trudu aby przekonać też Maćka. Moja propozycja została przyjęta i ruszyliśmy do walki, siły Sabatu zostały zaskoczone i usunięte z miasta, a przy okazji udało nam się wyrżnąć Setytów którzy dzięki wybiegowi Ravnosów znaleźli się po nie właściwej stronie barykady.
Sojusze zostały przypieczętowane a Anna z pośród przedstawionych kandydatów wybrała Lodina na nowego Księcia Bielska-Białej. Zaproponowałem także aby zakazać obecności klanu Nosferatu w mieście aż do odwołania, mam dość tych zdrajców. Maciek postanowił opuścić miasto.
To było wielkie zwycięstwo dla Klanu i w końcu objęliśmy należne nam miejsce u szczytu, jednak należy pamiętać że to dopiero początek wojny. Niestety nie obyło się też bez strat, kiedy byłem zajęty ratowaniem miasta ktoś wykradł z fundacji na Itace ciało znalezionego przeze mnie Salubri. Muszę jak najszybciej go odnaleźć…

View
Zachodni wiatr spienione goni fale...
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

…mamy konkretnie przejebane.
Wszystkie nierozwiązane problemy w mieście zaczęły się piętrzyć. Dowiedzieliśmy się że garnizon który sprawiał nam ostatnio tyle kłopotów znajduje się w rękach naszych przeciwników z Igorem na czele. Co gorsza ktoś tam w środku karmi żołnierzy krwią Spokrewnionych a żeby było śmieszniej wygląda na to że dowódca tej hałastry pozostaje w kontakcie z Watykanem i może sprowadzić nam na głowy Łowców.
Sytuacja wymaga natychmiastowego działania, spotkaliśmy się w tej sprawie ze świeżo upieczonym Księciem i zaplanowaliśmy atak który miał odbyć się następnej nocy, choć wyraźnie nalegałem na natychmiastowe działanie. W planowaniu udział brał Hughalhut , który wrócił na stanowisko primogena swojego klanu. Nosferatu byli kolejnym problemem do rozwiązania, Maciek nakazał całemu klanowi stawić się u niego i zaprezentować, ci którzy tego nie zrobią będą oficjalnie wygnani z miasta. Można było się spodziewać że nie pójdzie gładko…
Jakby tego wszystkiego było mało Maciek zakomunikował że obawia się rychłego ataku ze strony Sabatu, ale twierdził że powinniśmy mieć jeszcze kilka dni spokoju. O jak bardzo, bardzo był w błędzie.
Kiedy doszło w końcu do “Parady Nodferatu” jak zaczęło się mówić okazało się że w mieście nie ma lojalnych Nosferatu, Hughalhut okazał się zdrajcą i w trakcie przemówienia Maćka ogłosił że Bielsko-Biała należy teraz do Sabatu a on będzie Biskupem.
Fabryka w której się znajdowaliśmy została otoczona i wyglądało na to że będziemy musieli walczyć o przeżycie…

View
Czas Tremerów

Atak Sabatu okazał się farsą.

Fabrykę zaatakowały jakieś pomniejsze wampiry i ghule. Giovanni i Tremerzy na ich widok zaczęli uciekać. Jedyna, która się ostała to Jennifer. Postanowiłem wykorzystać sytuację i rozprawić się z kilkoma wampirami. Pomóc im w drodze do lepszego życia. Na rusztowaniach pod dachem pojawili się snajperzy i ostrzelali Nosferatu pośród, których stał Anton. Niestety nie udało się zdjąć Hughalhuta. Dostrzegł, że coś jest nie tak, prawie przejrzał moją iluzję. Jeden z Tremerów wyciągnął z pod szaty rękę i wymawiając magiczne słowa rzucił w Luciano kulę ognia. Niestety kompletnie wszyscy obecni z jakiegoś powodu wiedzieli, że to iluzja. Pewnie włącznie z Luciano, który jednak dostał obrażenia. Czyli nie przejrzał iluzji, wierzył w nią, ale wiedział. Bardzo to ciekawe.

Arnauld z Maćkiem ruszyli w stronę Nosferatu, którzy postanowili zniknąć, tylko po to żeby chwilę później się pojawić i zaatakować. Anton padł, ale zdążył ukryć się w Ciemności. Ja zneutralizował kolejnych Nosferatu i ponowiłem atak na Giovanniego. Tym razem była to seria z karabinów. Jednakże jakaś siła wyższa uważała, ze śmierć Luciano nie pasuje jej do fabuły i okazało się, że nic mu nie jest. Bardzo dziwna noc. Zrozumiałem, że mam się nim nie interesować i nie wchodzić mu w drogę, jakkolwiek pojebana nie jest, gdyż i tak sensu to nie ma. Zaatakowało mnie jakichś dwóch typków, ale nie wiele sobie z tego zrobiłem. Nie chciało mi się na nich marnować energii, więc sprawiłem iluzję drabiny sznurowej i wszedłem po niej na rusztowania. Myślałem, że jeszcze będziemy walczyć, ale to już był praktycznie koniec. Maćka i Phillippa otaczał stos trupów, a Jennifer stała na bezgłowym ciałem jakiegoś Setyty, czy Ventrue.

Giovanni i Tremerzy sobie poszli nie niepokojeni przez ‘Sabat’. Zadziwiająca strategia, przypuścić atak na Bielsko i nie rozprawić się z głównymi dwoma siłami w tym mieście, nawet nie próbować. Jest oczywiste, że zostali wysłani na rzeź, która się potem wydarzyła. Typiara z Sabatu wygłosiła jakieś ultimatum, ale okazało się, że ja mogę robić co chcę, co tez uczyniłem. Wróciłem do siebie i zawiadomiłem Grabaża, żeby się nie wychylał.

Po jakimś czasie przybyli do mnie dwaj Setyci oferując mi serca Ravnosów, w zamian za ich współklanowiczkę. No i jeszcze chcieli współpracować, więc się na wszystko zgodziłem oczywiście, gdyż dobro klanu jest najważniejsze. No i Setyci z jakiegoś powodu zawierzyli mojej ocenie czy przyłączyć się do Sabatu czy do Camarilli, znaczy kogo bić. Głupcy, jakby interesowała mnie którakolwiek ze stron. Wystawiłem ich i zginęli atakując fabrykę razem z tymi, którzy zwali się Sabatem. Wilkołaki razem z siłami Tremerów i Giovannich rozprawiły się z tymi co niby atakowali, ale jak wiadomo to nie było naprawdę.

Nowym biskupem, czy księciem, czy kto teraz sprawuję tu władze nad wampirami spoza klanu Ravnos, został jakiś Tremere. Nie znam go, wygląda jak popierdółka Gabriela, wampira przeżartego ambicją do szpiku kości, zaślepionego przez iluzję władzy. Zostało mi kolejny raz przypomniane, że Luciano może robić co chce, tylko teraz bez łamania maskarady?? czy czegoś, a atakować go nie można, bo śmierć. Nie trzeba było, zrozumiałem już to wcześniej.

View
It's showtime!

Noc była pracowita i niesamowita. Postanowiliśmy najpierw zająć się garnizonem ghoulem Igora.
Ravnosi i Tremerzy rozwalili system maili, które były wymieniane i dowiedzieli się ciekawej rzeczy. To, że Muśko donosi Igorowi to jasne jak słońce- w końcu ghoul zawsze będzie wiernym psiakiem swego pana. Maile jednak wymieniane tak gorliwie z mistrzem trafiay jednak też w paczkach do Watykanu. A więc zapewne będziemy mieć to zaraz na głowie łowców. I to nie byle jakich. Jeśli Muśko miał chociaż ułamek tej wiedzy o Spokrewnionych, jaką dysponował Igor, to przyślą tutaj cholernych Komadosów i w ógóle całą elitarną śmietankę tych psycho-zabójców. Musimy być czujni.

Paulo Marco za to zajął się sprawą od Drugiej Strony. Dzięki układam z siłami zza zasłony dowiedział się, że w jednostce trzymane są wampiry, a ktoś regularnie spuszcza z nich krew. Jeśli dzieje się to już od dłuższego czasu to mają już niezły arsenał rutuałów, broni i podpakowanych barczystych kolesi gotowych wprawić w nas tirpor a nawet Ostateczną Śmierć. A więc zajebiście. Podpakowani psychole z jednej, łowcy z drugiej, Sabat z trzeciej, a gdzieś tam jeszcze plącze się Luciano, Anna która ma w dupie miasto, za to chętnie wejdzie do tyłka justytariatu, wyganany Igor, parada Prawidziwych Brujah i zapewne kilku innych pomyleńców, o któreych akurat zapomniałam. Zapowiada się ostra jazda.

Jako, że do jednostki prowadzi wejście z kanałów, Maciej postanowił wezwać nowego primogena brzydali – Hughalhuta. Zapytaliśmy go na milion sposobów o to, czy nie jest Igorem. Jak się miało okazać później nie zadaliśmy innych ważnych pytań. W każdym razie obiecał nam pomóc razem z jakąś jedenstką innych, wirnych mu Nosferatu. Postanowiliśmy zaastakować w po Paradzie Brzydali (coć byłam zdania, że nalezy to zrobić w trakcie). Okazało się, że Hughalhut owszem, nie ma nic wspólnego z Igorem, za to jest z Sabatu, Ogłosił się Księciem, ruszył do walki razem ze swoimi rodakami, a na nas już szła kawalkada garnizonu i Sabatu. Dodatkowo jeszcze ktoś osłabił przejście między światami więc nie zdzwię się jeśli zraz pojawi się tu ten dupek Luciano ze swoimi duchami i upiorami.

Będzie gorąco. Dobrze że przyszłam przygotowana na walkę w garnizonie. Zobaczymy na ile twardzi są tutejsi Spaokrewnieni. Pytanie tylko- kto jest po czyjej stronie…

View
Łazienka się zamyka
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Kolejnej nocy zostaliśmy wezwanie przed oblicze najnowszego księcia Bielska-Białej. Oczywiście miał dla nas kolejne zadania, tak jakbym nie miał już wystarczająco dużo roboty w tym cholernym mieście. Co gorsza nie ucząc się na przykładzie swojego poprzednika przyprowadził Córkę Kakofonii jako szpiega.
Wypytywał o Aarona Vosa i Salubri. Muszę być bardzo ostrożny, prosiłem już Witelona aby przesiadł się do innego ciała a ten poprosił abym mu jakieś skołował. Okazja może się nadarzyć jeśli wyjedziemy do Bolonii o co zostaliśmy poproszeni przez Morvena Muira, jednego z kandydatów na Dux Bellorum. Chce on abyśmy pozyskali jakąś talię kart za pomocą której będzie mógł przekupić księcia katowic aby ten poparł jego kandydaturę.
Maciek przekazał mi też demoniczny artefakt znany wcześniej jako Demoniczne rękawice który odebrał Igorowi, podrzucę go do skarbca fundacji jak tylko znajdę chwilę cholernego czasu.
A czasu nie ma, musimy zająć się kwestią garnizonu który prawie na pewno został opanowany przez zbuntowanych nosferatu, setytów i chuj wie kogo jeszcze. Mamy też zająć się zbadaniem wieżowca oryginalnego Księcia.
Maciek w pewnym momencie oświadczył też że spodziewa się ataku Sabatu na miasto w ciągu najbliższych trzech dni, a później się rozmyślił (?), Mam wrażenie że nasz nowy książę nie ogarnia swoich nowych obowiązków…
Kolejnej nocy miało odbyć się oficjalne ujawnienie klanu nosferatu, wszyscy lojalni mieli się przedstawić księciu a ci którzy się nie stawią Maciek kazał wygnać. Mam złe przeczucia.
Po spotkaniu dostaliśmy od Tropka onformacje o kolejnej dziwnej śmierci, tym razem ktoś umarł ze strachu na środku skrzyżowania. Krótka ekspertyza pozwoliła polączyć to morderstwo z (a jakże) Luciani Giovanni. Chyba trzeba będzie zająć się tym trupojadem niezależnie od tego jakie plecy ma w Warszawie. Tu nie Warszawa.

View
De La Morte Noire

Moje obowiązki jako szeryfa zostały wystawione na próbę już następnej nocy po objęciu stanowiska. Luciano Giovanni dopuścił się kolejnej zbrodni i ostentacyjnie porzucił wykrzywione nienaturalnie zwłoki. Chciałem niezwłocznie go aresztować za naruszenie maskarady, ale książę mnie powstrzymał.

Udałem się do archontki Anny, która wystawiła moją cierpliwość na próbę. Luciano ma poparcie Justycariatu i kazała mi wybierać, komu jestem bardziej wierny? Justycariuszowi, czy Księciu? Powiedziałem jej że odpowiadam przed Księciem i jeśli chce czegoś ode mnie, niech to załatwia przez Księcia. Zadufana suka. Najwyraźniej z Luciano się dobrze znają. Powiedziałem żeby Luciano po sobie sprzątał, a ona miała czelność zasugerować ,że to ja mam po nim sprzątać. Dzień rozliczenia nadejdzie i zapłacą za swoją bezczelność. Polecę ogarom każde następne zwłoki podrzucać pod drzwi wieżowca Giovanni, niech sami po sobie sprzątają, tchórzliwe makarony.

Następnej nocy dostaliśmy informację, że dowódca garnizonu jest ghulem Igora i że spuszczają z wampirów krew i uczestniczą w tym nosferatu. Niezwłocznie zwołaliśmy naradę i primogena Hughalhuta, który twierdził że to część klanu współpracująca z Igorem. Jest tam około 4 starszych wampirów, więc potężna siła. Postanowiliśmy zaatakować po paradzie nosferatu i prezentacji wampirów w mieście, po której 20 z 30 nosferatu miało opuścić miasto. Uzbroiliśmy się i czekaliśmy w opuszczonej fabryce za miastem.

Podczas parady nagle poczuliśmy się dziwnie, a przemówienie inauguracyjne księcia Macieja Pierwszego zostało przerwane przez Hughlalhuta i 10 nosferatu, który obwieścił sepleniącym głosem, że teraz to miasto należy do Sabbatu! Naprężyłem się i stanąłem przy księciu, który niewiele myśląc rzucił się na najbliższego z brzydali i rozniósł go jednym ciosem. Na zewnątrz rozległy się strzały i odgłos silników wojskowych pojazdów i dzikie wrzaski. Sabbat faktycznie zaatakował. Camarilla oczywiście wpadła w panikę, wszyscy zaczęli pierzchać. Tchórze. Zginą w strachu.

Nędzne, zdradzieckie pokraki nosferatu, myślą że mają szansę ze swoimi ludzikami i shovelheadami. Pokażę im jak walczą Templariusze Sabbatu.

View
Po nitce do kłębka
Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Niestety przesłuchanie Rubensteina musiało poczekać, otrzymałem informację że do naszej pozycji zbliża się kawalkada policyjnych samochodów i co najmniej jeden helikopter. Wyglądało na to że ktoś bardzo nie chciał abyśmy usłyszeli co do powiedzenia ma dobry doktor. Postanowiliśmy się rozdzielić, ci którzy byli do tego zdolni uciekli przy pomocy dyscyplin, reszta schowała się w innym mieszkaniu. Ja natomiast razem z moimi ghulami zszedłem po prostu na dół nie niepokojony przez policję. Wyglądało na to że ktoś zgłosił że w budynku ukrywają się terroryści. Szybko przedostałem się do dowodzącego akcją i przekonałem że za chwilę jeden z terrorystów zostanie wyprowadzony przez agentów i wszystko byłoby świetnie gdyby nagle na miejscu nie pojawił się Śnigulski. Kiedy zobaczył jak Phillipe i Dragomir pakują do suki worek z ciałem zażądał natychmiast abyśmy pokazali mu co jest w owym worku. Mieliśmy problem, policja nie pozwalała na odjazd, a Śnigulski nalegał. Postanowiłem grać na czas i dopytywać o uprawnienia Śnigulskiego, dowiedziałem się że jest na miejscu bez wiedzy i przyzwolenia szeryfa i zakomunikowałem że nic nie zrobimy dopóki Kosztka nie przyjedzie tam osobiście. Reszta musiała coś w końcu wymyślić bo suka w końcu ruszyła a ja mogłem się napawać widokiem Śnigulskiego stojącego z rozdziawioną gębą.
Kiedy w końcu udało nam się przegrupować i przesłuchać Rubensteina okazało się że morderca naoglądał się za dużo thrillerów i chce zagrać z nami w grę… Ja niestety nie miałem czasu na gry i odprawiłem rytuał który pozwolił mi namierzyć domitora Rubensteina. Zgodnie z podejrzeniami trop prowadził do kanałów a zabójcą był nosferatu. Anton pod postacią cienia wszedł do jego kryjówki ale udało mu się jedynie spłoszyć cel. Na szczęście mój rytuał wciąż działał i ustaliłem że cel zmierza do wieżowca Księcia. Musieliśmy przeciąć mu drogę, w elizjum nic nie mogliśmy zrobić. Na szczęście dzięki informacjom od Łucji dowiedzieliśmy się o sekretnym wejściu do wieżowca od strony kanałów i tam zastawiliśmy pułapkę. Udało nam się schwytać mordercę.
Pojawił się jednak kolejny problem, z zeznań mordercy wynikało że działał on niejako natchniony przez Luciano Giovanni, stwórcę Paolo Marco. Zabójstwa były mu ponoć potrzebne do eksperymentów z otchłanią. Co gorsza Archont Anna zabroniła nam ujawniać te informację, wygląda na to że Luciano ma potężne plecy w Justyciariacie Warszawy.
Na szczęście informację które posiadaliśmy wystarczyły aby odsunąć Igora od władzy. Niestety okazało się że nie ma za bardzo odpowiednich kandydatów na nowego Księcia i nikt szczególnie się nie pali aby objąć to stanowisko. Klan podjął decyzję o poparciu dla Maćka z klanu Brujah i to on został w końcu księciem. Martwiące jest to że na radzie padło nazwisko von Carstein, który ponoć jest wrogiem Klanu, jeśli posiadasz Mistrzu jakieś dodatkowe informacje o tej osobie to będę za nie wdzięczny.
Maciek od razu po swoim wyborze popełnił dwa błędy, po pierwsze pozwolił Igorowi odejść a po drugiej zrównał zabicie człowieka z morderstwem wampira. Dekretu takiego nie dało się utrzymać a brak jego egzekwowania pokaże że Maciek jest słabym księciem. Obawiam się że za długo nie porządzi…

View
Guess who's back? Back again. Krieg is Back!
Powrót Kriega!

Tak to ja Slim Szejdi, zacząłem eminemowo, powróciwszy do miasta! Wyjebawszy w końcu z tego pięknego zadupia jakim jest Cieszyn, powróciłem do Bielska, jako że Igor już w nim nie rządzi!

Teraz księciem jest nasz ulubiony brujah Maciek! Long may he reign! To dziwny wybór, ale Maciek ma parę w łapie i nie wacha się jej użyć, więc może dłużej poksięciuje niż Ja! I Igor.
Spotkałem się z nim i okazuje się że nie do końca jest hepi że wróciłem, ale zgadza się na mój pobyt w mieście i odzyskanie nawet ghuli od ventrue, pod warunkiem że będę z nim chodził na imprezki i publicznie się upakarzał, obwieszczając że nie mam zamiaru go wydymać i popieram go oboma nogami, bo mi je powyrywa. Okeej, nie ma sprawy, przy okazji poznam nowych ludzi, pogadam, poplotkuje. Maciek wprowadza kolejne zmiany, wymienia praktycznie cały dwór, więc dużo przetasowań. Ja tam znam wszystkich, więc chętnie mu poopowiadam o tym i tamtym, to i owo.

Tymczasem zostałem przywrócony do DUPY, jako że reszta DUPA beze mnie to dupa, nich nie ma nadwrażliwości, więc dowolny nosferatu robi im z dupy jesień średniowiecza (tak jak Igor mi). Trzeba sprawdzić wieżowiec xsięcia i dowiedzieć się co knuł Igor. Przy okazji trzeba się zająć Bielskim garnizonem pełnym ćpunów, jako że jego dowódca, jest ghulem Igora, a prywatna armia w centrum miasta to dość poważna sprawa.

Do DUPY dołączyła Córa Kakofonii, mój ulubiony klan zadufanych wyjących pizd. Nie wiem dla kogo pracuje, ale najwyraźniej nasza DUPA jest jak cmentarz, przyjmuje wszystkich (usłyszałem ten “żart” w autobusie od typa z płytką zamiast krtani, fun times). Tym bardziej żart pasuje bo jest w niej także Jennifer Dunsirn, kolejna Giovanni. Za niedługo zabraknie w mieście trupów do ruchania. Chociaż coś mi się zdaje że kręci.

Nowym szeryfem jest rycerz w pięknej zbroi, księżniczki piszczą na jego widok, a złoczyńcy pierzchają. No i od razu do akcji, morderstwo koło wieżowca księcia. Koleś umarł ze strachu, jak w ringu. Wyglądało nieciekawie. Wygląda na to że przestraszył go duch Luciano Giovanni, o czym powiedział nam Paolo Marco i jego nekromantyczne zdolności. Szeryf od razu chciał mu robić wjazd na chatę, ale został powstrzymany przez Annę i Maćka, bo ponoć ma super plecy w Justycariacie i może se robić co chce. Fajno.

Następnego dnia mamy się zająć Garnizonem, bo poważna sprawa. Może się tam wybiorę na zwiady w Astralu, ale zobaczymy, po kolei.

View
Teras ja jestem ksiencjiem!

Doszliśmy do wniosku, że najpierw zajmiemy się kwestią garnizonu kontrolowanego przez Igora//Nosferatu/Setytów. Para się on nadal nielegalnymi walkami, sprzedażą narkotyków i takimi tam. No i jest to garnizon, czyli wojsko. Zająłem się sprawami sieci i shackowałem co się dało, w każdym momencie mogę odciąć cały garnizon od praktycznie wszystkiego. Zainteresowałem się też osobistym komputerem ghula sprawującego tam władzę. Zrobiłem wjazd na jego maila, a Anton zajął się rozszyfrowaniem wiadomości. W niedługim czasie ma być nowa dostawa narkotyków przez Cieszyn. Bardzo przydatna informacja, pewnie zechcielibyśmy to wykorzystać. Ale co bardziej interesujące ten typek przesyła maila od Setytów do Watykanu, czyli może nam ściągnąć na głowy pojebów parających się w łowieniu czarownic, czy innych wampirów. Paolo Marco natomiast dowiedział się, że Nosferatu dostarczają im wampiry. Z wampirów jest spuszczana krew i sobie oni ją używają w niecnych celach.

Niewiele myśląc, jak to mamy w zwyczaju udaliśmy się do księcia wampirów z tfu tfu Camarilli w tym mieście, oraz szeryfa tychże wampirów. Pogadaliśmy i doszliśmy wspólnie do wniosku, że trzeba się tym jak najszybciej zająć i przerwać te niecne zabawy. Został także wezwany Hughalhut, Primogen Nosferatu, jak się okazało. Chcieliśmy żeby wyjaśnił nam co jego klan odjebuje. Okazało się, że nie jest Igorem i obiecał pomoc w akcji, którą zaplanowaliśmy na następny dzień, po paradzie jego klanu. Bo ogólnie tylko część go słucha, a reszta ma wypierdalać, bo służy Igorowi. Igora nie lubimy, bo jest głupi.

No ale nic z tego wszystkiego nie wyszło. Na tej całej paradzie okazało się, że Igorem Hughalhut nie jest, ale jest pieprzonym Sabatnikiem, tfu tfu! No i ogólnie nas wszyscy wyjebali. Jesteśmy w jakiejś pieprzonej fabryce, jest tu pełno wampirów, nie wiadomo którzy po której stronie. Nosferatów jest przynajmniej kilkanaście. Wpierdala się właśnie Sabat do środka, jedzie cała pieprzona jednostka wojskowa. A ten pojebany Hughalhut ogłosił się ksiencjiem!

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.