V.V.C.: Vampire Vitae Community

Heroes in a half shell

Wyjątki z listu do Wolfganga von Meyer, regenta Kolonii.

Niestety nie mam dobrych wieści Mistrzu. Igor zaraz po przejęciu władzy postanowił usunąć z rady wszystkich nie przychylnych mu Primogenów, a co za tym idzie już w niej nie zasiadam. Powiedział mi wprost, że nie chce mnie w radzie. Oczywiście mogłem się z nim spierać, ale to oznaczałoby otwartą wojnę Klanu z Księciem, a to nie jest sposób w jaki działam. Ustąpiłem. Na szczęście ta pokraka nie ma żadnego wpływu na mój status w Klanie i nadal mam wpływ na nasze działania w mieście. Regent poprosił mnie o wskazanie swojego następcy i wybrałem Philipa, który najlepiej nadaje się do tego zadania. Ma to też swoje dobre strony. Będę miał więcej czasu, aby zająć sie swoimi sprawami, które musiałem nieco zaniedbać.
Niestety to nie jedyna zła wiadomość, Igor postanowił przyjąć propozycję Azaery z Czarnej Spirali, a co gorsza zaprosił do miasta Pentex. To bardzo komplikuje sprawy. Sojusz z Cearnem Cieni jest dla nas kluczowy, a obecność Pentexu w mieście bardzo godzi w interesy moje i Klanu. Nie mam oczywiście zamiaru czekać bezczynnie aż ten szczurzy pomiot zniweczy rok mojej pracy. Pentex to potężny przeciwnik, ale walka z silniejszymi to, jak wiesz, moja specjalność.
Martwi mnie też fakt, że Igor wydaje się być w bardzo dobrej komitywie z Prawdziwymi Brujah, co może być problemem w świetle zbliżającego się zjazdu tego klanu.
Jedno jest pewne, Igor musi odejść. Objął władzę dopuszczając się złamania Tradycji, co za tym idzie uważam, że sam wydał na siebie wyrok. Jeśli ja mam być jego egzekutorem to niech tak będzie.
Będę oczywiście potrzebował więcej Mocy i sojuszników. Zorganizowałem spotkanie z Godlewskim i duchem miasta, Bielszczaniniem, aby porozmawiać o zagrożeniu ze strony Pentexu i Igora. Niestety Bielszczanin wydaje się nie doceniać jakim wielkim problemem są dla miasta. Jednak wydaje mi się, że z pomocą Godlewskiego udało mi się pozyskać jego wsparcie. Jednak aby go przekonac będę musiał zmierzyć się z najpotężniejszym podległym mu duchem. Bardzo wiele zależy od wyniku tego starcia, więc jeśli jesteś w stanie w jakiś sposób mi w nim pomóc, to będę wielce wdzięczny za wszelkie wsparcie.
Niepokojące wieści miał też dla mnie Lodin. Udało mu się odkryć tajemnicę śmierci Witelona. Okazuje się, że ten szaleniec próbował odprawić rytuał, którego istoty póki co nie rozumiem. Coś poszło jednak nie tak i w wyniku tego Witelon rozdzielił się na dwa osobne byty, ciało spoczywające teraz w Fundacji i byt uwięziony w formie astralnej. Witelon będzie teraz za wszelką cenę chciał odzyskać lub pozyskać nowe ciało. Jego obecność sprawia, że wejście w strefę astralną jest teraz śmiertelnie niebezpieczne, gdyż istnieje spora szansa, że oszalał i nie jesteśmy w stanie przewidzieć do czego jest zdolny. Musimy go powstrzymać.
Wkrótce później wszyscy Spokrewnieni w mieście zsotali wezwani do nowego elizjum, wieżowca w którym stoczyłem walkę z Baszto Balboro, aby złożyć Igorowi przysięgę wierności. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że przysięga ta była pieczętowana pocałunkiem w pierścień w którym rozpoznałem demoniczny artefakt znaleziony przez nas w Nawiedzonym Hotelu. Lodin słusznie zauważył, że nie rozumiejąc w pełni mocy tego artefaktu powinniśmy się wystrzegać przysięgania czegokolwiek. Jako Klan parający się Taumaturgią najlepiej rozumiemy niebezpieczeństwo takich paktów i zgodziłem się, że powinniśmy złożyć przysięgę tak, aby w żaden sposób nie zawierała ona w sobie osoby Igora. I za wszelką cenę uniknąć dotykania pierścienia.
Przysięgi trwały w nieskończoność i korzystając z tego, że wszyscy są zajęci postanowiłem rozejrzeć się nieco po wieżowcu mając nadzieję, że objawi mi się istota, która niegdys mi tu pomogła. Czuję, że może udzielić mi odpowiedzi na bardzo wiele pytań.
Niestety moje poszukiwania były bezskuteczne, natrafiłem za to na zamknięty pokój zabezpieczony alarmem. Jedyny zamknięty pokój na jaki natrafiłem. Oczywiście postanowiłem sprawdzić, co jest w środku. Jeśli Igor ma coś do ukrycia, to jest to potencjalna broń przeciw niemu. Dzięki umiejęstnością nabytym w dzieciństwie i wskazówkom Ivana udało mi się rozbezpieczyć alarm i otworzyć drzwi. Nie wiem, co myśleć o tym co ujrzałem w środku i będę wdzięczny za Twą ekspertyzę mistrzu. Na ścianach i suficie pomieszczenia uwięzieni byli ludzie, którzy wydawali się znajdować w jakimś letargu, a do każdego z nich przymocowane były rurki którymi sączyła się krew zbierająca się w urządzeniu na środku pokoju. Nie miałem niestety czasu na dokładne analizy, ale udokumentowałem całe znalezisko zdjęciami które załączam. Postanowiłem teź pobrać próbki krwi od uwięzionych śmiertelników i mam zamiar dokładnie ją przebadać. Kto wie, może uda mi się to w jakiś sposób wykorzystać. Tak jak mówiłem będę wdzięczny za Twą opinię.
Wkrótce po tej farsie skontaktował się ze mną Doktor Jadranko, okazało się, że Igor nakazał mu zebranie grupy i udanie się na poszukiwanie jednego z zaginionych Nosferatu. Zguba miała znajdować się gdzieś w starej sekscji kanałów, która miała być wkrótce wyburzona pod inwestycje Pentexu. Co ciekawsze w miejscu tym znajdować się miał spaczony i porzucony Cearn Szczurołaków. Będąc żywo zainteresowany tym dlaczego Igor wysłał swego podwładnego w takie miejsce oczywiście zgodziłem się przyłączyć do poszukiwań.
Grupa miała sie składać jeszcze ze znanego mi Ravnosa, Paolo Marco z klanu Giovanni, nie znanego mi Ventrue o imieniu Phillipe i, o zgrozo, Aarona Voss, ulubionej rzeźby Anabelle Yang. Cała sprawa na kilometr pachniała mi pułapką, jednak pomimo ogłuszającego głosu zdrowego rozsądku zszedłem do zaminowanych kanałów. Informacje, które uzyskałem na temat tego miejsca były marne. Wiedziałem jednak, że nie mogę używac swoich zdolności kontroli duchów.
Żeby było jeszczcze dziwniej zaraz przed wejściem spotkaliśmy byłą Primogen klanu Malkavian która rzuciła tylko “Nie zostawiajcie go za sobą” i odeszła jak w transie.
Nie wierzę w mistyczne moce Malkavian, ale zdarzenie wydało mi się nadzwyczaj upiorne.
Same tunele okazały się być skąpane w truciznie która poprzez kontakt ze skórą sprowadziła na cała grupę coraz gorsze halucynację, Vitae pozwoliła się nam im opierać jednak czułem, że wraz z każdym metrem coraz trudniej odróżnić mi jawę od majaków. Tutaj przeproszę Cię Mistrzu, moje wspomnienia tej nocy są momentami bardzo mgliste jednak postaram się jak najlepeij Ci je streścić.
Nie wiem jak czas minął od wejścia do tuneli, mogły to być minuty albo godziny ale w końcu dotarliśmy do większego pomieszczenia na sródku którego leżało ciało, ubranego na biało mężczyzny z kołkiem w sercu. Kainita otoczony był rytualnymi symbolami do których badania natychmiast przystąpiłem. Była to bardzo specyficzna magia, mająca na celu ochronę przed klanem Lasombra. Nie mam pojęcia dlaczego ktoś to tam umieścił jednak wiedziałem, że trafiliśmy na coś ważnego. Chciałem odprawić rytuał pozwalający mi na rozmowe z zakołkowanym bez budzenia go jednak w tym momencie za nami rozległy się eksplozje. Wygląda na to, że moje obawy się sprawdziły i Igor po raz kolejny próbował mnie zabić. Mimo mojej rezerwy miałem w głowie słowa Małej i wiedziałem, że nie możemy zostawić za sobą tego ciała. Symbole uniemożliwiały nam zabranie go tak po prostu i opierały się wszelkim próbom zniszczenia. Dopiero zbliżające się eksplozje trochę je poluzowały. Wiedziałem jednak, że nie mamy czasu czekać, zebrałem Moc i przekląłem kamienie, w których były wyryte, obracając je w pył. Doktor przemieniony nie wiedzieć kiedy w formę bojową chwycił tajemniczego Kainitę i rozpoczeła się nasza ucieczka przed zbliżającą się Prawdziwą Śmiercia…

Comments

Witold_Fiore_Hess Witold_Fiore_Hess

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.