V.V.C.: Vampire Vitae Community

Kaka demona!

Wracamy na baal! Wpaniały koncery Cór Kakofonii “Scary Bitchez!”. Potrafią baby grać całkiem nieźle. Paolo Marco Giovanni nas zebrał po koncercie to redrumu i zdradził nam słodki sekret. Zobaczył na imprezie morderce transwestyty z sex shopu i wychodzi na to że jest to niejaki Peter z klanu Ventrue. Pierwsze słyszę, ale z tego co mówił, to wieloletni przyjaciel duTreva, więc nie możemy go tak se dupnąć, bez żadnych dowodów. To rzuca cień na klan Ventrue, jak to wyjdzie, to ich pozycja sięgnie dna. Wtem wpada szeryf skaua i mówi nam, że popełniono mord na dwóch osobach, wyssano z nich krew, pocięto w Taumaturgiczne znaki, wyrwano gardła, oczy i genitalia i zostawiono przed katerdą. Fuck me! Jakieś niezłe pojeby grasują w tym mieście. Anywayz, mamy się tym zająć natychmiast, bo trupy są w kostnicy. A coś takiego raczej nie przechodzi bez echa.

Całe szczęście Fitzpatrick i Drago pojechali się tym zająć. Ja tymczasem udałem się w poszukiwaniu Córy Kakofonii. Udało mi się przebić przez tłumek i dostać do wokalistki, Medeath. A ta samolubna cipa od razu zaczęła od przechwalania się jaka to ona jest zajebista, a jaki ja jestem cienki. Zaproponowałem jej mimo wszystko wspólny występ, na co ona, że gra tylko ze swoimi. Zasugerowałem, że boi się grać z innymi. Na co ona, że nigdy mój klan i ja nigdy jej nie dorównamy i żebym się zajął czymś innym. Pizda.

Postanowiłem się zabawić, więc się opiłem trochę wódy. Jako że wieczór w sumie był chujowy. Zadzwonił do mnie Liliac, że mają zewłoki i żebym przyszedł je obejrzeć. Pojechałem pod zamek, jako że impreza już umierała, i spotkałem całą naszą bandę, jakiegoś łysego Tremera z tatuażami, Primogen Celestię i furgon z 6 trupami i pielęgniarką. Dayum.
No i okazuje się, że trupy wstały i chciały zeżreć nasze wampiry, ale je wyjaśnili. Udało im się za pomocą iluzji na chwilę wyciszyć sprawę, a na miejsce wysłali ogary szeryfa. Tremer, rytualista, potwierdził, że nacięcia są Taumaturgiczne i to prawdopodobnie magia demoniczna, jednak cięcia były niedokładne, więc demon przywołany nie był taki mocny. I tak słabo. To rzuca słabe światło na klan Tremere, jak to wyjdzie. Ktoś tu coś kombinuje.

Nazajutrz udałem się do elizjum i spotkałem tłumek Wąpierzy polujących na uwagę ze strony Prawdziwych Brujah. Próbowałem zasięgnąć ploteczek, ale samych pierdół się dowiedziałem. Nikt nic nie wie generalnie. Postanowiliśmy, że pojedziemy do schronienia Wiśniewskiego, którego zabił Gargulec. Po drodze zauważyłem że jesteśmy śledzeni przez ptaka, który za nami leci. Drago chciał go przyzwać, ale się nie udało. Znaczy, że był sterowany bezpośrednio. Kiasyd stworzył ciemność, do której wleciał kruk i już nie wyleciał. Problem z głowy.
Schronienie znajdowało się w głębokiej piwnicy w bloku. W środku znaleźliśmy skrytkę w której był: Sztylet rytualny, pudełko z zamkiem łamigłówką, obręcz ze szmaragdem, naszyjnik z zębów oraz 6 ksiąg z magią demoniczną. Wychodzi na to że on faktycznie był mordercą. A szeryf miał chyba rację, jednak nie sądzę żeby go zabił. Fitzpatrick mówił, że szeryf nie jest pewien swoich słów. Pewnie został zdominowany. Zostaje jeszcze towarzyszący mu ogar. Trzeba ich przesłuchać i oddominować w miarę możliwości, bo na mieście grasuje gdzieś jakiś szaleniec z nieznanymi motywami (destabilizacji miasta).

Comments

Witold_Fiore_Hess Witold_Fiore_Hess

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.