V.V.C.: Vampire Vitae Community

Przetasowanie

Po zabraniu rzeczy z piwnicy okultysty, udaliśmy się do piwnicy pod antykwariatem Fitzpatricka (dużo tych piwnic, ale wampiry lubią). Ficu zaczął czytać łacińskie księgi, a ja używałem astralnego dotyku na przedmiotach, próbując się coś dowiedzieć o okultyście. Sztylet był zwłaszcza ciekawy. Otóż jest on zrobiony przez demona, z mniejszego demona. Stworzony dla wiśniewskiego w zamian za jego duszę, miał on dawać mu moc czynienia rytuałów ze 100% skutecznością. Księgi zawierały wiedzę o demonach i rytuałach, a reszta to jakieś fanty, typu lalka voodoo, która zawierała pukiel włosów, należących do jakiejś wampirzycy. Była też skrzynka zamknięta zamkiem łamigłówką, którą Ficu chciał rozwiązać, ale mu się nie udało niestety.

Mieliśmy właśnie zabrać fanty do fundacji Tremere, kiedy w drzwiach stanął nam Peter – morderca transwestytów! Chciał żebyśmy mu oddali przedmioty. Kiedy odmówiliśmy, powiedział, że należy do tajnej organizacji ścigającej demonologów i pilnującej Tremerów, przed babraniem się z demonami (za bardzo). I że niby ona działa pod kierownictwem Justycariatu, ale nie tego w Warszawie i Wiedniu przypadkiem hehe. No wieeęc gadał długo i mówił coś, że mamy mu je dać, bo tylko on wie, jak je zniszczyć (jasne) i przy okazji przyznał się, że sam zrobił 2 demoniczne sztylety, które dał Jackowi Blasze i komuśtam jeszcze. Powiedział jeszcze, że sfingował śmierć Hansona i Brudżaszki używając Taumaturgii i zwerbował ich do swojej organizacji. Wydawało mi się głupie dawanie mu wszystkiego, mimo to Ficu i Drago chcieli z nim gadać i prawie ich przekonał. Ale jako że generalnie mu powiedzieliśmy, żeby się wypchał, to sprawił że Drago i Tremere zapomnieli że właśnie z nim gadaliśmy. Wcześniej jeszcze wyciągnął nóż, widząc że zbliżają się Tremerzy z fundacji, a z naprzeciwka szli zamordowani wcześniej Łukasz Hanson, laska z brujah i 2 ghule.
Nie czekając Peter się zmył w kierunku elizjum, za nim ruszyli Tremerzy, ale na jego spotkanie wyszedł duTrev i zaprowadził go do środka, a rzekomo martwi nowi członkowie jego organizacji prysnęli.

Odnieśliśmy fanty, a ja poszedłem do Elizjum pogadać z Peterem. Zgodził się ze mną gadać w zamian za informacje o przedmiotach znalezionych w piwnicy. Zdradził że łamigłówka, którą Ficu próbował rozwiązać, to tak na prawdę pułapka, powodująca obsesję u osoby, która tego próbuje. Widać obsesja się wdała i próbuje dalej, mimo że jest skazany na porażkę. W sumie to nic poza tym co napisałem nie powiedział ciekawego. Ani o gideonie, ani o innych rzeczach. Że odpowiedzi się znajdują w dworze cieni niby. Iii że uważa że Maciek macza palce w demonologii. Życzyłem mu szczęścia i się rozstaliśmy. Du Trev oczywiście powiedział że dotrzyma przysługi, choć sprawy rozwinęły się inaczej niż przypuszczał.

Następnie księżna wezwała mnie na pogadankę. Na wstępie poprosiła mnie o przysługę dla niej w postaci zdobycia srebrnego sztyletu dla Olafa w ramach prezentu. Srebrny sztylet znajduje się w posiadaniu Envera Frasheri – mojego współklanowca o reputacji. Kurwa. To mnie wkopała sucz, nie będzie proste, zwłaszcza jeśli jest przywiązany do tego sztyletu. Hmm całe szczęście później dała mi okazję, w postaci informacji, że z rozkazu justycariusza Warszawy, wprowadzi jutro dekret o ograniczeniu liczebności wampirów w mieście do 10 na klan Camarilli + Prawdziwych Brujah oczywiście. Nadmiarowe wampiry mają miesiąc na znalezienie klanu, który je “przygarnie”, albo mają opuścić miasto. Mój klan tylko na tym zyska, jako że mamy 3 wakaty. Udałem się do Cassandry, aby jej o tym powiedzieć w zamian za uzyskanie sztyletu od Envera. Zgodziła się i wielce zaintrygowana informacją rozpoczęła kontakty od Fryderyka Oppersdorfa i klanu Tremere. Ze swojej strony zaproponowałem Fitza, aby do nas przystał, z uwagi na jego ciekawe umiejętności.

Poszedłem z nim pogadać, gdzie wydawał się zajęty rozwikłaniem łamigłówki, która jest u tremerów. Ostrzegłem go że to pułapka, jednak mnie zignorował. Zaproponowałem mu miejsce w klanie Torreador, w zamian za przysługę od czasu do czasu. Miał się zastanowić, jednak w końcu się nie zdecydował i jak słyszałem przystał do Malkavów. Co za buc. On chyba na prawdę nie zna się na polityce. Ktoś z takimi umiejętnośćiami i brakiem jakiegokolwiek wsparcia, potrzebuje silnego sojusznika, a wybrał czubków. Tylko dalej będzie się izolował. I jeszcze mnie olał. Ja tu kurwa, kumplowi z koterii proponuje sojusz, a ten mi plunie w twarz. Zadzwoniłem jeszcze do Gabriela ostrzec go przed popierdolonym kiasydem, który będzie chciał im zrobić podkop. Nawet się ucieszył. Jebańcy.

Comments

Witold_Fiore_Hess Witold_Fiore_Hess

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.