V.V.C.: Vampire Vitae Community

Wampir - Wstąpienie

I tak oto stało się. Zostałem księciem. Spoglądam na zebrane wampiry ze swego tronu, a wszystkie się uśmiechają, a tak naprawdę kalkulują i knują. Ten chce mnie zabić, tamten wydymać, ten wykorzystać. Widzę ich kłamstwa w drobnych tikach, ruchach mięśni, ruchach gałek ocznych. Niby trup a jednak się denerwuje. Nuda. Zobaczymy jak się sprawdzają w tańcu.

Dnia rytuału pojechałem do hotelu księżnej, aby sprawdzić czy wszystko w porządku. Obecny tam Prawdziwy Brujah poinformował mnie że od czasu naszej interwencji, jest tam spokojnie.

Wziąłem Olafa i pojechałem do budynku byłego księcia. Był otwarty, a po wejściu do środka Olaf zniknął. Sytuacja jak z hotelu. Spoko. Miła nieprawdziwa pani w recepcji powiedziała, że reszta bandy już przybyła, i czekają na 20 piętrze. Wypytałem jeszcze, że właściciel budynku nazywa się Igor i mieszka na ostatnim piętrze.

Wysiadłem z równoległej windy równocześnie z moją koterią, która wysypała się z windy, jak fala przypływu. Kurwa chyba z 7 ghuli, 4 wampiry i duch, który biega za giovanni, teraz materialny, wywaliło się z windy. Duża ta winda. Na środku stało lustro.

Potem z windy wysiadł tajemniczy rabuś vel Baszto Balboro vel Baszta Marlboro razem z dwoma setytami i zaczął gadać, że mamy poświęcić Moora, bo to on zabił demona Gideona w hotelu. Generalnie był niematerialny, ale jak chciałem podejść i dotknąć go bransoletą na demony, którą dostałem od Katariny, to wyciągnął złoty miecz, który był pozostałością po Gideonie i wyraźnie mnie nie lubił. W międzyczasie chodził i pstrykał palcami, zrobił podłogę ze szkła, potem zrobił 4 posągi ze złota i kości słoniowej z jebanymi toporami, a potem zrobił, że nas wsysło do piekła na ring. Niezdecydowany koleś. Dookoła ringu demony, na ringu minotarur i bashto wyglądający jak minotaur z mieczem coś ryczy i kwiczy. Zauważyłem też faceta w garniaku siedzącego pośród demonów i mającego coś z twarzą. Pewnie jakiś bonzo directore demoniczny. Pytałem go ocb, ale tylko kręcił głową i mówił, że tylko patrzy. Dziwne. Nie zgodziliśmy się na zabicie Moora, więc wyjebał nas z powrotem do lustra.

Rzucili się na nas setyci i ushabti, ja się biłem z jednym setytą zamienionym w jebanego węża. Uniknął moich strzałów z obrzynów, i udało mu się mnie dziabnąć, ale nie przegryzł kamizelki, więc wyciągnąłem mój tasak i zacząłem go kroić. Jednak walka zużyła moje zapasy krwi i wpadłem w morderczy szał i zacząłem wysysać wijącego się węża, jednak w porę zmitygowałem i go nie dobiłem. Giovanni oberwał w ryj i leżał, jego duch też dość był pokrojony, Ficu też został chlaśnięty, jeno ja i Ravnos, staliśmy niedraśnięci.
WTEM! Do środka wpaadł wilkołak w formie bojowej i z jakiegoś powodu zabrał nas przez lustro po Moora, który ledwo stał na nogach obrabiany przez wężowego Baszto. Czem prędzej rzuciłem się na niego i pociąłem go moich tasakiem, jednak sukinsyn twardo się trzymał. Dopiero Fitzpatrick dobił go swoim mieczem. Po wszystkim wróciliśmy do pokoju z lustrem, a tam czekał na nas brzydki Nosferatu, który przedstawił się jako Igor. Potwierdził że jest panem tego wieżowca i zaskoczył nas mówiąc że świt nadejdzie zaraz. Chciał obalenia księżnej i aby posadzić jego na tronie. Wydawał się dość pojebany. Nie lubi Hughalhuta. Zgodziliśmy się na cokolwiek, byle tylko nas przenocował. Pozwolił nam też wziąć lustro.
Dragomir i Ficu nie zgodzili się żebym ja je wziął, a wszyscy byli na tyle wypruci, że nie chciało nam się bić o nie, poza tym to głupie. Na dole drogę nam zagrodził Luca Giovanni. Ucieszył się z przekazania lustra.

Potem spytałem go co wie o Ushabti, które ponoć Ficu widział w posiadłości Giovanni. Bardzo go to rozzłościło i kazał Dragomirowi i Ficomi mnie zabić. Kiedy się nie zgodzili, sam wziął i mnie pierdolnął z noża tak, że nie wiedziałem, co się dzieje. Potem się ocknąłem jak dawał mi swoją krew. Dziwne, przecież tylko pytałem. Poza tym go nawet lubię, zabawni Ci włosi.

Będąc rannym, i słysząc ploty, że niby księżna za tym stała (choć dowody wg mnie były cienkie jak sik pająka i nie wierzyłem, że to może się udać), udałem się do mojej primogenki, aby mnie przechowała i nakarmiła w zamian za przysługę. Cieszyła się wyraźnie z mojego stanu, i obiecała, że jeśli księżna pójdzie na dno, to ja razem z nią. Dziwka. Spytałem ją, czy jest zazdrosna i zaproponowałem że ją też mogę wyruchać, na co ochoczo przystała. Sucz.

Potem przyszła do mnie razem z Primogenem Brujach Salomonem Śnigulskim i zaproponowała mi abym to ja został księciem. Niezły kurwa żart, zwłaszcza, że ja jestem nikim, ale z jakiegoś powodu chcą mieć marionetkę na tronie. Wygodna tarcza. Ale ja nie mam zamiaru się im dać.

Zaproponowano mi diabolizację Annabelle Yang ablo Olafa, ale odmówiłem. Nie wierzyłem w jej winę, ani nie miał nic do Olafa, ani do niej, więc ich puściłem. Udała się do Igora Dimitrijewicza Ciepłowa – Justycariusza Warszawy mu się poskarżyć że krnąbrne wampiry ją wydymały.
Tymczasem muszę jakoś zrobić żeby się nie pozabijali, ani mnie nie zabili. Wysłałem wiadomość przez jakiegoś gotha, do Janine. Mam nadzieje że będę jeszcze żył, jak przybędzie. Zrobiłem Fica moim seneshalem. Rebeliancki z niego skurwol i pewnie z sabatu, ale będzie lepiej jak go będę miał na oku, a przyda się ze swoją zdolnością.

Comments

Witold_Fiore_Hess Witold_Fiore_Hess

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.