V.V.C.: Vampire Vitae Community

Autostradą z Cieszyna do Bielska-Białej jechał sobie transport narkotyków dla garnizonu bielskiego. Z okazji takiej, że garnizon sobie pojechał w siną dal, ktoś musiał się tym zająć. Padło na mnie, bo nikt inny się nie zgłosił. Przebrałem się za dowódcę, ludzie od Grabaża za wojskowych. Razem wyjechaliśmy im naprzeciw, zanim jeszcze dotarli do miasta. Setyta dowodzący miał trochę wyjebane i przekazał nam cały transport z którym udałem się obwodnicą w stronę Krakowa. Skorgen Kaban czekał na miejscu, a ja mogłem udać się na lotnisko.

Podróż do Neapolu na pokładzie prywatnego samolotu minęła bez komplikacji. Na lotnisku natomiast od razu zostałem napadnięty i zaproszony na spotkanie z Królem Żebraków, czy jakkolwiek go tytułują. Jegomość jest Ravnosem i stara się panować nad zgrają wampirów, które wolą nie przedstawiać się Księciu Neapolu, z Camarilli, tfu! Udałem się niezwłocznie na spotkanie, gdyż i tak nie miałem żadnego planu. Samo miasteczko przypadło mi do gustu, kolorowe domki, morze, Wezuwiusz, tylko ludzie jacyś popierdoleni.

Ravnos ‘przywódca’ okazał się lekką cipką. Niby coś mu się nie podoba. Książę tego miasta robi go trochę w chuja, a ten szczeka, ale nie ugryzie. Z drugiej strony tamten też się tylko z nim droczy. Żaden nie chce za bardzo obrazić tego drugiego. Wydaje mi się, że pasuje im ta sytuacja, przyzwyczajeni do braku zmian siedzą na dupie i nic nie robią. Zobaczymy czy nasza krótka wizyta zmieni coś w ich postrzeganiu świata. Tak czy owak przystałem na propozycje zaburzenia spokoju wampirów podległych Księciu. Pomysł był shackowania smartphonów na jakiejś tam ich imprezie. Miałem być włamyhobbitem i w ogóle, ukrytym w cieniu kieszonkowcem. Powiedziałem, że gardzę nimi i jak chcą to mogą sami się za mnie przebrać i to zrobić, bo ja niby byłem zaproszony w tamto miejsce, na tę ich sztukę. Ja za to będę hackował, bo oni pewnie się na tym nie znają zbyt dobrze. Napisałem jeszcze takiego małego wirusa, co im zrobi dobrze, jak już sobie pojadę. No i nic się nie działo dalej ciekawego, więc przejąłem dla zabawy kontrolę nad tą ich całą obsługą elektroniczną wszystkich alarmów, zabezpieczeń i czego oni tam nie mieli. W środku występu okazało się, że został złapany Ravnos podający się za mnie i chcieli go stracić na scenie! Nicponie! Wyłączyłem więc światła, uruchomiłem zraszacze krwi i wody na całą bandę tych dupków. Spróbowałem tez przekonać Antona do interwencji, ale okazał się bezużyteczny. Ravnos wziął sprawy w swoje ręce i zabił trzymającego go szeryfa i uciekł. No i to by było na tyle.

Comments

Witold_Fiore_Hess dragomir_vvc

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.